Lewandowski to potwór, który Duńczyków połknął na kolację

Autor wpisu: 8 października 2016 23:51

Po nieprzyjemnym, zimnym prysznicu w Astanie, reprezentacja Polski wróciła do równowagi. Choć z kłopotami. Kadra znów pokazała swoje lepsze i gorsze oblicze. To lepsze ma twarz Roberta Lewandowskiego. To gorsze nazywa się brak koncentracji i konsekwencji w grze.

Trudno się nie cieszyć ze zwycięstwa z silnym rywalem, ale też trudno nie mieć poczucia niepokoju, po Polacy znów byli bliscy roztrwonienia wysokiego prowadzenia. I dlatego zanim w tym tekście rozlegną się brawa, trochę marudzenia.
Chciałoby się, żeby kadra znów przypominała zespół, który w świetnym stylu przebrnął przez eliminacje do Euro, a potem z dobrej strony pokazał się we Francji. Na razie niestety – nie kręcąc nosem na zwycięstwo – trochę zgubił swoją tożsamość i nerwowo próbuje ją odnaleźć. A gdy się wydaje, że już ją odnalazł, to się niepotrzebnie uspokaja i znów ją gubi. Przecież to nie do przyjęcia, żeby trzeba było zdobyć za każdym razem aż trzy bramki, żeby w ogóle wygrać. O tym Nawałka z chłopakami musi sobie pogadać. I też o tym, że kilku ludzi się poczuło zbyt pewnie w reprezentacji. A kilku miało słabszy dzień. Samozadowolenie to pierwszy krok do piekła. A tu wszyscy powinni brać przykład z Kamila Grosickiego, który im więcej ma do udowodnienia tym lepiej gra. „Grosik” w pierwszej połowie wyglądał jak piłkarz z kosmosu. Gaz, przyjęcie, zewniak – bajka. Bez niego ta drużyna wiele traci. On może mieć zawirowania transferowe, problemy każdej natury (bo to jego specjalność), ale i tak trzeba na niego stawiać. Jest piłkarzem nieobliczalnym, czyli bezcennym.
Drugi za to jest bezcenny, ale obliczalny. Jego nazwisko – całkiem nie przypadkiem – zna cały świat.
Lewandowski to dzisiaj potwór, który Duńczyków połknął na kolację. Jego portretem będą w Danii straszyć niegrzeczne dzieci. Grać z takim napastnikiem w drużynie to jest czysta przyjemność. Wyjdzie do piłki, zastawi rywala, gdy trzeba to go wyprzedzi, albo postraszy dryblingiem. „Lewy” ma wszystko. Przy trzeciej bramce dla Polski, zdobył gola, choć w tej akcji nie było nawet pół sytuacji bramkowej. Może ćwierć. Wybitą na pałę piłkę, Robert złapał na połowie boiska, gdzie miał wokół siebie dwóch rywali i hektar drogi do bramki. Z tej sytuacji nic by nie zrobił żaden inny polski piłkarz. Ale „Lewy” jest jeden – wyjątkowy. Tylko on potrafi tak prowadzić piłkę w kontrataku, że nawet komputery z NASA nie wytyczyłyby krótszej drogi do celu. Dwóch Duńczyków biegło za „Lewym” pod pełnymi żaglami, a i tak mogli oglądać tylko numer na jego plecach. Po chwili Kasper Schmeichel musiał się schylić by wydłubać piłkę z siatki. O Lewandowskim i jego roli można by książkę napisać, ale że już jedną o nim napisałem, nie będę się powtarzał.
Za „Lewego” trzeba podziękować panu Bogu, a o resztę drużyny musi zadbać selekcjoner. Niestety, już bez liczenia na pomoc z niebios.
Jednym z tych, na których warto było długo i konsekwentnie stawiać jest Piotr Zieliński. Ileż było płaczu i żalu, że ten chłopak się ciągle nie sprawdza. Nawet po meczu w Kazachstanie, gdzie dobrej gry „Ziela” nie dostrzegli ci, którzy albo nie chcieli jej dostrzec, albo nie znają się na piłce.
Meczem z Duńczykami zamyka usta krytykom. To już był piłkarz dorosły, prawdziwy facet, mężczyzna. Taki, który grę bierze na siebie, który się nie boi, który nawet jak się pomyli, to nie zaczyna się mazgaić. Na takiego Piotra Zielińskiego czekaliśmy. Przerzut, zmiana strony ataku, drybling, minięcie rywala balansem ciała. Lewa i prawa noga, bez przekładania piłki. Przyjemnie się na to patrzyło. Ma kto pograć z Robertem Lewandowskim.
Choć przyznam, że gdy na początku spotkania Zieliński zagrał niecelnie, pomyślałem: „no to ugotowany”. Bo pomocnik Napoli grać w piłkę potrafi, ale czasem stres zabierał mu całą pewność siebie. A bez tego nie da się uprawiać futbolu na najwyższym poziomie. A jednak, po meczu z Danią, Kazachstanem, po meczach Napoli można już powiedzieć, że facet właśnie dojrzał.
To ważne, że dziś w kadrze można wpuścić na boisko 22-letniego Zielińskiego i 21-letniego Karola Linetty’ego i nie ma strachu, że narobią wstydu.
Więcej życia potrzebujemy na prawym skrzydle, tam gdzie grał Kuba Błaszczykowski. I potrzebujemy więcej Grzegorza Krychowiaka w Grzegorzu Krychowiaku. On wraca już do siebie, ale czekamy aż zupełnie wróci.
Za trzy dni mecz z Armenią. Jest chwila na refleksję i trzeźwą ocenę tego co było złe. I pobudzenie konkurencji w składzie. To jest nieodzowne, jeśli ta drużyna ma się rozwijać i nie stać w miejscu. Bo jak mówi stare powiedzenie: „Nażarte koty myszy nie łowią”.

Aha. Na końcu, ale to wcale nie znaczy, że najmniej ważne. To bardzo ważne. Łukasz Fabiański to jest opoka, skała, fundament. Bije z niego siła, spokój, charyzma. Ukłony i podziękowania panie Łukaszu.

  • ursynów

    Ten komentarz pisał Pan Redaktor późną wieczorową porą i nie wiedział jeszcze ,że Arkadiusz Milik bożyszcze Neapolu, doznał ciężkiej kontuzji.Rozbrat z piłką trwać ma kilka miesięcy. Ale strata Milika, to nie tragedia(choć dla niego to jest niestety) dla reprezentacji. Bo On w niej gra słabo. Zresztą, można go zastąpić.Są Stępiński, Wszołek, Teodorczyk. Trzeba próbować.Zgadzam się,że dwaj piłkarze w tym meczu przerastali swoich kolegów o klasę( a może i dwie) .Lewy i Grosik byli super, przyjemnie było patrzeć na ich grę. Dla mnie Zieliński i Cionek, to cisi bohaterowie drugiego planu. Bałem się o Cionka, a tu masz Kamil daje ciała i nie chodzi mi o bramkę , którą strzelił , myląc kierunki, ale o grę. Był niepewny,mało ruchliwy, niedokładny. To nie była opoka, to nie był bastion obrony. To taki mały szaniec, którego Duńczycy nie musieli się specjalnie trudzić, aby go zdobyć. A może Kamil z Pazdanem grać tylko może, ale nasz Pazdanik to kontuzjogenny zawodnik. Trzeba Panie trenerze kombinować.Tylko niech Panu do głowy nie przyjdzie pomysł z Rybusem.
    W tym roku czeka nas jeszcze jeden mecz- 11 listopada w Bukareszcie z Rumunią.11 listopada to ważna data w naszej historii,mam nadzieję ,że nasi piłkarze wezmą sobie to do serca.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli