Lewandowski ma swoje zdanie. I co z tego, że inne niż Boniek?

Autor wpisu: 30 sierpnia 2017 15:20

Od katastrofy polskiej młodzieżówki na rozgrywanym w naszym kraju Euro U-21 minęły już dwa miesiące. Dużo czasu, ale nie doczekaliśmy się wnikliwej analizy tamtej wpadki ze strony PZPN. Ba, nie doczekaliśmy się… żadnej analizy. Jak jest coś niewygodnego zawsze łatwiej to zamieść pod dywan, może ludzie zapomną.

Tuż po – szczerze mówiąc – kompromitującym występie naszej młodzieżówki w czerwcowym turnieju, przedstawiciele PZPN przekonywali, że na analizę błędów i wyciąganie wniosków przyjdzie jeszcze czas. Że temat jest zbyt gorący, że nie można podejmować decyzji w emocjach.
Chyba te emocje działaczy PZPN nadal nie puściły, bo jedynym owocem „wyciągania wniosków” było odwołanie trenera Marcina Dorny. Choć i w tym prezes Boniek nie był konsekwentny. Najpierw twierdził stanowczo, że Dorna pozostanie na stanowisku, ale po kilkunastu dniach okazało, się że pozostanie jedynie trenerem w związku, czyli że nie wyrzucą go z roboty. Dornę schowano, nie udziela wywiadów, więc nie dowiemy się jakie ma przemyślenia, co nie zagrało, jakie popełniono błędy. Z tego PZPN się nigdy przed kibicami publicznie nie rozliczył.
Jedyną konsekwencją porażki na MME było powołanie nowego trenera młodzieżówki. Został nim Czesław „711 połączeń z Fryzjerem” Michniewicz, który – w opinii wielu ludzi – nie ma moralnych kwalifikacji do prowadzenia reprezentacji Polski. I to młodzieżowej w dodatku!
Innych ruchów – przynajmniej w sferze publicznej – ze strony PZPN się nie doczekaliśmy. Kibice nadal nie wiedzą co nie zagrało. Związek tego nie upublicznił, nie wiadomo nawet czy jakąkolwiek analizę zrobił.
Zbigniewowi Bońkowi łatwiej ostatnio przychodzi zamiatanie cudzych podwórek niż własnego. Niedawno mogliśmy poczytać o reformie Ekstraklasy, albo, że gdyby Boniek był odpowiedzialny za politykę kadrową Legii, to Vadis Odjidja Ofoe byłby dzisiaj w Warszawie:

Jak to mówił jeden z bohaterów serialu „Dom”: „Wiśta, wio! Łatwo powiedzieć”.
No, rzeczywiście, poziomu szkolenia młodych piłkarzy w Polsce i jakości trenerów nie da się podnieść wpisami na Twitterze lub wazeliniarskimi wywiadami u usłużnych dziennikarzy. Kwestia wymaga sumiennej, systematycznej pracy od podstaw. A to nie takie łatwe jak rzucanie okrągłych zdanek w mediach.
Ale temat klęski na MME sam wypłynął. Niespodziewanie na konferencji prasowej reprezentacji Polski. Co prawda próbowano do tego nie dopuścić, pytanie do Roberta Lewandowskiego było uchylane jako nie mające związku z meczem z Danią, ale zadający to pytanie redaktor „Rzeczpospolitej” Piotr Żelazny – z imponującą konsekwencją, godną własnego nazwiska – nie dał się zbić z tropu.
Poprosił kapitana kadry by odniósł się do własnych słów z końca maja. Przypomnijmy, że „Lewy” – niespodziewanie dla władz PZPN – wypalił, że odsyłanie graczy z pierwszej reprezentacji do młodzieżówki jest dla nich krokiem wstecz, nie ma sensu i szkodzi kadrze A, która zawsze musi mieć priorytet.
Nie spodobało się to Zbigniewowi Bońkowi, który chciał mieć przede wszystkim sukces na rozgrywanym w Polsce turnieju. Nie trafiły do niego argumenty, że Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński czy Karol Linetty powinni wypoczywać, bo rok temu czerwcu w byli na Euro 2016, a w czerwcu za rok prawdopodobnie będą w Rosji.
Linetty wprost z meczu pierwszej reprezentacji pojechał na zgrupowanie młodzieżówki. Ale tylko on. Boniek co prawda nie ustawał w próbach zwolnienia na turniej obu piłkarzy Napoli, ale w tym przypadku poległ z kretesem. Włosi nie chcieli o tym słuchać, że ich kluczowi zawodnicy zamiast odpoczywać, będą się bawić w rozgrywki młodzieżowe.
W miniony wtorek na konferencji, Lewandowski znów nie oglądał się na Bońka i PZPN, mówił to co myśli, szczerze: – Tak jak się spodziewałem, wyszło na moje. Mieliśmy okazję oglądać co tak naprawdę nie funkcjonowało i czego brakuje młodym chłopakom, żeby mogli grać w pierwszej reprezentacji. Jest tyle rzeczy do poprawy, że można by rozmawiać godzinami o szkoleniu polskich piłkarzy i trenerów. Po takich mistrzostwach możemy to właściwie ocenić. Jakby 3-4 zawodników z pierwszej drużyny wzmocniło młodzieżówkę, to ten obraz byłby zamazany, tych błędów byśmy nie zobaczyli. A to są przecież zawodnicy, którzy w niedalekiej przyszłości mają dołączyć do pierwszej reprezentacji.

Zaorał czy nie zaorał, w sumie to dobrze, że przynajmniej kapitan reprezentacji ma odwagę powiedzieć, że szkolenie młodzieży w Polsce nadal leży na łopatkach, a nasi trenerzy też mają jeszcze dużo do zrobienia.
Robert Lewandowski ma taką pozycją w polskim futbolu, że może śmiało i szczerze powiedzieć wszystko. Bez oglądania się na to czy to się komuś spodoba, albo czy jest to zgodne powszechnie uprawianą propagandą sukcesu PZPN. Związku, któremu zarzuca się, iż łatwo stał się Polskim Związkiem Pierwszej Reprezentacji (PZPR). Bo łatwo wypinać pierś po ordery, na które pracuje Lewandowski i spółka. Trudniej zmienić siermiężne oblicze polskiego futbolu, który nie kończy się przecież na reprezentacji. Choć tak byłoby dla PZPN wygodniej.
Po konferencji kilka osób zastanawiało się czy to, co mówi Lewandowski to jego własne przemyślenia i opinie, czy też daje się komuś podpuszczać np. swojemu menedżerowi Cezaremu Kucharskiemu.
Prawda jest taka, że Robert od dawna sam jest sobie sterem i okrętem. Nie daje się prowadzić na pasku ani menadżerom, ani doradcom, ani… Bońkowi.
Co więcej! To prezes PZPN – generalnie w polskim futbolu przecież wszechwładny – musi się liczyć z opinią Lewandowskiego. I nigdy publicznie mu się nie przeciwstawia, nie krytykuje. Zdaje sobie sprawę, że w tym przypadku ma trochę przykrótkie ręce.
Dobrze, że mamy w futbolu taki autorytet jak Robert Lewandowski, który potrafi szczerze powiedzieć, że nie jest jeszcze tak dobrze z tą polską piłką, jak to ogłasza związkowa propaganda sukcesu.
Akurat „Lewy” może sobie na to pozwolić.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • zgubek

    No i Robert sobie pozwolił, ale co z tego.Rudy ma to w dupie.Zna się na wszystkim,wie jak poradzić sobie z Vadisem,itp,itd.Człowiek Renesansu.No i facet z wyczuciem zwłaszcza do kobiet.Co do analizy z mistrzostw.A na grzyba ona,był syf,jest syf ,a będzie kiła i mogiła,zwłaszcza jak za młodzież wziął się ,,711″ zgłoś się.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli