Lewandowski na finiszu ekstraklasy kibicował Legii

Autor wpisu: 6 czerwca 2017 17:20

Polscy piłkarze i sztab trenerski są przekonani, że sobotni mecz z Rumunią na Stadionie Narodowym będzie dla biało-czerwonych dużo trudniejszy niż ten z listopada ubiegłego roku, gdy wysoko wygraliśmy 3:0 – Dlaczego? Bo w Warszawie nie zagrają tak otwarcie, ofensywnie jak u siebie. No i pozostaje kwestia naszej mentalności, na którą zawsze musimy uważać. Nam się czasem wydaje, że jak raz wygraliśmy, to za drugim razem mecz wygra się sam. Nic bardziej błędnego – ostrzega kapitan Robert Lewandowski.

Kapitana kadry wspierał asystent selekcjonera Adama Nawałki, Bogdan Zając. – Tamten mecz w Bukareszcie ułożył się nam znakomicie od samego początku. Wygraliśmy co prawda 3:0, ale pamiętamy, ze to było spotkanie stykowe, wysoki wynik tego nie odzwierciedla – przekonywał trener, a w zasadzie szukał pomysłu na mobilizację zawodników.
Do kwestii mentalnych odnosił się też Robert Lewandowski.
– Polska mentalność ciągle jest taka, że jak się wygrało, to się drugi raz wygra. Pokutuje myślenie, że jeśli się pokonało silną Danię, to z teoretycznie słabszą Armenią też łatwo pójdzie. A tak myśleć nie wolno. Armenii gola strzeliliśmy dopiero w 90. minucie. Musimy twardo stąpać po ziemi – mówił „Lewy”.

Futbolfejs.pl zapytał Roberta, jaki jest klucz do pokonania Rumunii. Przypomnieliśmy, że do Bukaresztu kadra leciała po „aferze dywanowej” i balandze w hotelu części drużyny przed meczem z Armenią. Wtedy piłkarze byli pod presją, nieco na minusie u kibiców, którzy myśleli, że takie popijawy na zgrupowaniach to już dawne czasy. Dobrą grą piłkarze mieli udowodnić, że hulankę w hotelu trzeba potraktować jako incydent, który nie wpłynie na wyniki.
– Graliśmy pod presją, ale to już dzisiaj normalne, że w ważnych meczach jest presja. Musimy sobie umieć z nią radzić – mówi „Lewy” i dodaje: – Coraz więcej się od nas wymaga. Już nie tylko wygranych, ale także efektownego stylu, pokazania, że jesteśmy lepsi nie tylko w golach, ale i w przewadze na boisku, utrzymywaniu się przy piłce, rozegraniu. Oczekuje się od nas ustabilizowanej formy, a jak wygrywany, to kolejny mecz jest tylko trudniejszy, bo te wymagania rosną np. żeby zwyciężać na większym spokoju, nie tak nerwowo jak z Armenią. Ale jesteśmy temu w stanie podołać – twierdzi Lewandowski. Między innymi dzięki zmianie mentalności polskich piłkarzy.
– Kiedyś podejście było takie, że jak któryś piłkarz grał za granicą, to już było fajnie. Jak strzelił bramkę w Lidze Mistrzów raz na parę miesięcy, to też było fajnie. A teraz warunki i wymagania wobec nas się zmieniły. Dlatego tak ważne jest nie tylko wejść na szczyt, ale też się później na nim utrzymać. Być ciągle nienasyconym, nie zadowalać się jednym zwycięstwem, tylko iść po następne. I to się właśnie w polskiej piłce zmieniło. Młodzi zawodnicy tak właśnie myślą. A na tym najwyższym poziomie ma to olbrzymie znaczenie. Mamy już tę mentalność zwycięzców, co pokazała wygrana w ostatniej chwili z Armenią i walka o dobry wynik z Rumunią do samego końca meczu – mówił Lewandowski, który na gratulacje od dziennikarza za to, że został wybrany przez piłkarzy najlepszym zawodnikiem Bundesligi, bardzo się zdziwił.

– Naprawdę zostałem tak wyróżniony? Kiedy to było? Jeśli to prawda, to bardzo to przyjemne – mówił potwierdzając tym samym, że chyba rzeczywiście nie czyta o sobie w Internecie.
A pytany, czy w nowej sytuacji rodzinnej – po tym jak żona urodziła mu córeczkę – na zgrupowaniu kadry ma ten komfort, że może się w końcu wyspać, uśmiechnął się pogodnie.
– Nie mam problemów ze spaniem także w domu. Niemal od razu po urodzinach córki sytuacja z jej spaniem się unormowała. A poza tym jako tata mam teraz nową motywację, to dodaje mi pozytywnej energii. Dopiero teraz wiem, o czym mówię – mówił najbardziej znany polski ojciec.

Jego kolegę z obrony, świeżego mistrza Polski z Legią, Michała Pazdana pytaliśmy o poziom wyspania z zupełnie innych powodów.
– No fakt, że ostatnie dwie doby były zupełnie szalone. Mecz z Lechią, nerwowe oczekiwanie na wynik z Białegostoku, później feta i świętowanie mistrzostwa. Trochę to wyczerpujące. Mój poziom wyspania może jeszcze nie jest perfekcyjny, ale jest „w miarę”. Mam jeszcze kilka dni na zgrupowaniu, żeby do siebie dojść. Przez cały sezon byłem w niezłej dyspozycji, więc szybko powinienem się zregenerować – mówił Pazdan, który nie chciał potwierdzić tezy jednego z dziennikarzy, że naturalnym dla niego partnerem na stoperze w reprezentacji – ze względu na nieobecność pauzującego za kartki Kamila Glika – byłby tym razem Igor Lewczuk, z którym grał razem w Legii.
– To decyzja trenera, już on pewnie ma swoją koncepcję – mówił dyplomatycznie Pazdan.

W dyplomację nie uciekał za to Robert Lewandowski, gdy padło pytanie, komu kibicował w ostatniej kolejce: Legii czy Lechowi, bo z oboma klubami w różnych momentach kariery bywał związany.
– Patrzyłem na to, która z tych drużyn jest silniejsza i co będzie lepsze dla polskiej piłki. I nie ma co ukrywać, że potencjał Legii jest większy. Ona jest w stanie awansować do Ligi Mistrzów. Prędzej niż Lech, któremu oczywiście również życzę awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Kierowałem się zatem dobrem polskiej piłki – mówił Lewandowski.
A Michał Pazdan tylko śmiał się pod nosem, bo kapitan naszej kadry jest znany z tego, że niezbyt chętnie ogląda futbol w telewizji. – Co to? Za granicą te mecze pokazywali? Aaa, w Polsce już byłeś… – śmiał się Pazdan nie dowierzając „Lewemu”, że naprawdę oglądał finisz Lotto Ekstraklasy.
Obaj piłkarze są przekonani, że zwycięstwo z Rumunią – choć jeszcze nie da nam matematycznie awansu do mistrzostw świata w Rosji – będzie de facto o tym awansie przesądzające.
– To już będzie nie tylko wyjechanie na autostradę, ale jeszcze na autostradę, którą można pojechać naprawdę szybko – pokusił się o porównanie Lewandowski, co jeden z dziennikarzy podsumował po cichu, ale z uśmiechem: „wyraźnie ma na myśli autostradę niemiecką”.
– Najpierw jednak wygrajmy, nie zaczynajmy od „gdybania” – sprowadzał szybko wszystkich na ziemię kapitan kadry.

Inne artykuły o: Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli