Lewandowski bez gola? Szacunek!

Autor wpisu: 24 czerwca 2016 12:06

Mało było gadania, że jesteśmy od jego bramek uzależnieni? Trzymam kciuki za to, żebyśmy doszli do finału bez bramki Lewego. To będzie dobrze świadczyć o naszej drużynie

Nie mogę w to uwierzyć, ale znowu się zaczęło. Liczenie minut bez gola Roberta Lewandowskiego. Dla mnie „Lewy” może nie strzelać nawet do finału. Szczerze? Ja mu tego życzę. Życzę tego naszej reprezentacji.

Po meczu z Ukrainą w strefie wywiadów pytanie o kolejny występ bez bramki padło jako drugie. No, może trzecie. Z ręką na sercu przyznaję, że nie przyszło mi do głowy, żeby go o to zapytać, ale z ciekawością patrzyłem na jego minę i słuchałem odpowiedzi. Robert spuścił wzrok, lekko się zasmucił i wybrnął z tego na granicy dyplomacji. Dwa najważniejsze zdania (cytaty nie są dosłowne):

– Czasem trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze: dobro drużyny czy indywidualne osiągnięcia?

– Jak mam strzelać gole, skoro w trzech meczach miałem tylko jedną okazję?

Co do pierwszego, Lewy postawił w nim pytanie retoryczne. No bo wiadomo, że najważniejszy jest wynik. Wydawało mi się to jasne, jak słońce.
Co do tych okazji, trąciło zarzutem do kolegów, że tych sytuacji mu nie stwarzają. Jest to częściowo prawdą, ale chyba nie o to Robertowi chodziło.

Myślałem, że wszyscy to widzą – w każdym meczu Lewandowski ma na plecach dwóch, albo trzech zawodników, którzy wszelkimi sposobami starają się go powstrzymać – wślizgami, kuksańcami, kopiąc po nogach. Dobrze, że Robert ma umiar i nie próbuje oddać, nie próbuje też na siłę udowodnić, że jest w stanie oszukać trzech rywali i strzelić gola. Tak jak to nieraz próbuje robić poirytowany Leo Messi albo Cristiano Ronaldo. Nie, on woli zrobić miejsce kolegom z drużyny. Na przykład Arkadiuszowi Milikowi. Gdyby ten miał skuteczność Lewandowskiego, po dwóch meczach miałby cztery gole i duże szanse na tytuł króla strzelców turnieju. Myślałem, że wszyscy to widzieli…

Nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać Lewandowskiego, dlaczego nie strzela goli, bo w pamięci miałem akcję z około 20. minuty meczu z Niemcami. Rywale cisnęli nas mocno od początku, wymieniali piłkę z coraz większym luzem, z coraz większym zuchwalstwem. I nagle, właśnie gdzieś około 20. minuty, Lewy zaatakował przy linii bocznej jednego z obrońców niemieckich. Odebrał mu piłkę i pobiegł z nią w kierunku pola karnego, z pomocą podążali już Milik i Kamil Grosicki. Zabrakło niewiele, aby z tej akcji padł gol. Dla Niemców to było jak grom z jasnego nieba, strzał znikąd. Nagle usłyszeli huk i się zlękli. Od tej pory nie grali już tak zuchwale, bo przypomnieli sobie, że w każdej chwili grozi im niebezpieczeństwo. Zaczęli się pilnować, a my odzyskaliśmy pewność siebie, mecz się wyrównał. Myślałem, że wszyscy to widzieli…

Weźmy jeszcze mecz z Ukrainą i akcję, po której padła bramka. Rozpoczynamy rzutem rożnym, piłkę w polu karnym dostaje od Milika Jakub Błaszczykowski, mija obrońcę i strzela na 1:0. Gdzie jest Lewandowski? Najpierw w okolicach piątego metra, mniej więcej na linii strzału, ale odchodzi od bramki, zabierając ze sobą przyklejonego do niego obrońcę i drugiego, który biegnie z asekuracją. Myślałem, że wszyscy to widzieli… To, jak Lewy haruje w środku boiska, gdy przestraszony Piotr Zieliński nie wie, co ze sobą zrobić. Jak zasuwa od jednego obrońcy do drugiego i jeszcze do bramkarza, gdy rywale próbują rozgrywać piłkę. Może nie widać tego w telewizji, ale z trybun widać jak na dłoni.

Jak dla mnie, Lewandowski może nie strzelać goli do samego finału. Niech reprezentacja pokonuje kolejne szczeble bez jego bramek. Żaden problem. Mało było gadania, że jesteśmy od jego bramek uzależnieni? Trzymam kciuki za to, żebyśmy doszli do finału bez bramki Lewego. To będzie dobrze świadczyć o naszej drużynie. A Lewandowski niech strzeli w finale, bo akurat na tak spektakularnego gola zasługuje.

Inne artykuły o: Blogi | Euro 2016 | Reprezentacja

Inne w tej kategorii

Mistrzostwa Świata 2018 Reprezentacja Polska zatańczy w Czarnogórze małą tiki-takę
Mistrzostwa Świata 2018 Reprezentacja Igor LEWCZUK: Fochy zazwyczaj przynoszą odwrotny efekt

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli