Krychowiak – książęcy obiekt pożądania, czyli najpierw rozwód, potem ślub

Autor wpisu: 24 czerwca 2016 12:00

Ten smarkacz pierwsze co, to w mocnych słowach powiedział, że nie rozumie, dlaczego siedzi, bo nie czuje się gorszy od tych, co grają

Czy Grzegorz Krychowiak jest już piłkarzem Paris St-Germain, jednego z najbogatszych klubów świata? Oficjalnie nie. I prawdopodobnie oficjalnie tak długo nie, jak długo Polacy będą grali na EURO 2016.

Nie czarujmy się. Dla nas biało-czerwoni są oczkiem w głowie. Ale nie dla wszechświata. Francuzi na razie nie emocjonują się Krychowiakiem w PSG, oni emocjonują się Blankiem i Emerym, póki co. Bo Blanc wciąż nie ogłosił rozstania z PSG, a PSG wciąż nie ogłosiło rozstania z Blankiem i nowego związku z Emerym. Doniesienia z Paryża są spójne i sprzeczne zarazem. „L’Equipe” pisze o dokonanym rozejściu się i jego ogłoszeniu jak najszybciej. Miejscowy „Le Parisien” o tym, że wciąż są kłopoty, bo menedżer Blanca negocjuje mocno, i rozwód zostanie ogłoszony dopiero na początku następnego tygodnia. Koszt? Bagatela – 22 miliony euro. To będzie najbardziej kosztowne zwolnienie trenera w dziejach futbolu. We Francji nie zwalnia się trenerów tak prosto jak w Polsce. Zwłaszcza trenerów, którzy mają sukcesy, a Blanc je ma. Na ostatnich osiem możliwych do zdobycia trofeów we Francji zdobył… osiem. Dla Blanca i jego menedżera odpadnięcie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów nie jest więc wystarczającym powodem zwolnienia. Rozwiązanie kontraktu w takich okolicznościach proste nie jest (znów – we Francji).

Galeria trofeów PSG 2015/16. Właśnie za taką... zwalnia się w Paryżu trenerów

Galeria trofeów PSG 2015/16. Właśnie za taką… zwalnia się w Paryżu trenerów

Jeśli chodzi o koszty rozstania, na dodatek nie chodzi tylko o trenera, ale i o jego sztab, który też trochę zarobi. Tyle, że na przykład w Polsce mógłby już udać się na ekskluzywną emeryturę.
Emery oczywiście w tym PSG ostatecznie się znajdzie, to już tylko kwestia czasu (uciekającego, bo paryżanie 4 lipca rozpoczynają treningi), a nie faktów. Krychowiak pewnie też się znajdzie. I nie będzie tam bynajmniej jedynym Polakiem. To na marginesie, bo bramkarką PSG Feminines jest Katarzyna Kiedrzynek. Ba, ona grała nawet w finale Ligi Mistrzów. Krychowiak jeszcze nie, męskie PSG także jeszcze nie.
Trwa przerzucanie się na informacje o Krychowiaku. Jeden z jego kreatorów wizerunku napisał, że Krychowiak nie był w Paryżu, by negocjować kontrakt. No, ale był. I trudno, by nie wynegocjował.
To nie kreatorzy wizerunku, to sam Krycha w nieprawdopodobny sposób wykreował swój wizerunek. Pamiętam jego wywiad dla „Przeglądu Sportowego”, gdy grał jeszcze w Bordeaux. A w zasadzie nie grał. Był jeszcze smarkaczem, któremu nie kto inny jak Laurent Blanc pozwolił usiąść w szatni ówczesnych mistrzów Francji. A ten smarkacz pierwsze co, to w mocnych słowach powiedział, że nie rozumie, dlaczego siedzi, bo nie czuje się gorszy od tych, którzy grają. Tymczasem Bordeaux Blanca miało wtedy najsilniejszy środek pola w lidze. Defensywni pomocnicy Alou Diarra oraz Brazylijczyk Fernando i przed nimi rozgrywający swój najlepszy sezon w karierze Youann Gourcuff. Bordeaux, mistrz Francji i ćwierćfinalista Ligi Mistrzów, Krychowiaka nie potrafiło zagospodarować. Był wypożyczany do Reims, potem do FC Nantes, gdzie przygarnął go polski właściciel Waldemar Kita. W obu grywał regularnie, tyle że w Ligue 2. Wreszcie wykupiło go Reims, już pierwszoligowe, robiąc niezły biznes, bo potem za 800 tys. euro zarobiło 5,5 mln od Sevilli. Ale Sevilla zarobi jeszcze więcej, bo koło 40 mln, a po drodze dostała jeszcze „bonus” w postaci choćby dwóch trofeów Ligi Europy.
Największym przegranym pozostaje Bordeaux, które jednak przecież tego Krychę uformowało. Tyle było „beki” z Legii, że wypuściła z rąk Lewandowskiego, a co powiedzieć o skrojonym na miarę całkiem sporego przedsiębiorstwa systemie szkolenia Bordeaux? W lidze będącej symbolem „wypluwania” obrobionych piłkarskich talentów. Żyrondyści obrabiali Krychowiaka od 17. roku życia, mając go zlustrowanego od A do Z. I owszem, „wypluli”, ale jako kogoś dla nich bezużytecznego.
Warto za to przypomnieć, że błysk wielkości w Krychowiaku dostrzegł Leo Beenhakker, który dał mu zadebiutować w reprezentacji w wieku 18 lat, 10 miesięcy i 15 dni, zanim ten zagrał w pierwszym zespole klubowym. Regularnie za to zaczął na niego stawiać Waldemar Fornalik.
Niemal osiem lat minęło, od kiedy „smarkacz” Krychowiak nie czuł się gorszy od mistrzów Francji. Dziś ten „zwalnia” rzeczonego Blanca, mistrzowie Francji wydają za niego jakieś 40 mln euro i wieszczą mu grę w finale Ligi Mistrzów (Krycha kontra Lewy? To dopiero byśmy mieli finał!). Myślę, że gdyby nie tamta wypowiedź, nie byłoby dziś Krychowiaka. Oczywiście nie z powodu tego, co powiedział, tylko dlatego, że to powiedział. Poczucie własnej wartości zbudowało jego karierę. Ale… akurat w szatni PSG to nie będzie nic niezwykłego.

Inne artykuły o: Blogi | Reprezentacja | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli