Krótka kołdra odsłania gołą d…

Autor wpisu: 13 listopada 2017 23:15

Przegrany 0:1 mecz z Meksykiem w Gdańsku potwierdził, że reprezentacja Polski jest uboga w zmienników. Jeśli tylko się sypie ta „galowa jedenastka” i wchodzą zawodnicy dopiero aspirujący do zespołu Nawałki, to dosyć radykalnie spada nam jakość piłkarska drużyny narodowej. Nie może być tak, że kadra drużyny z 6. miejsca w rankingu FIFA to jest zaledwie paru facetów. I jak wyjmiesz kogokolwiek, to cała konstrukcja się wali.

Dla kibiców najważniejsze było to, czy w poniedziałkowy poranek dostaną reprezentację Polski, czy jednak produkt reprezentacyjnopodobny. Bo przecież biało–czerwoni bez Roberta Lewandowskiego, Kamila Grosickiego, Grzegorza Krychowiaka, Kamila Glika i Michała Pazdana to nie to samo. Te tzw. drugie mecze kadry (chodzi o spotkania towarzyskie) stały się kulą u nogi czołowych reprezentantów. Słabo to wygląda, jak reprezentanci przy byle okazji szukają usprawiedliwienia, żeby na mecz nie pojechać. Kibice płacą PZPN-owi za bilet na reprezentację, a nie na rezerwy. I nie chcą być robieni w balona. Nikt mi nie powie, że do Gdańska mógł pojechać Kuba Błaszczykowski, a nie mógł Grzegorz Krychowiak, który potrzebuje minut na boisku. Słabe to i psuje markę reprezentacji.
Z tych zawodników, którzy zagrali w Gdańsku, widać duży potencjał Macieja Makuszewskiego, który obok Piotra Zielińskiego i Macieja Rybusa był najlepszym zawodnikiem biało-czerwonych.
Po „Zielu” tradycyjnie było widać olbrzymi potencjał, ale ciągle brakuje mu wisienki/truskawki na torcie. Już w pierwszej połowie powinien skończyć golem akcję Makuszewskiego i Rybusa. Uderzał piłkę z powietrza, z lewej nogi (u niego to ponoć bez różnicy) ale niecelnie.
„Ryba” był krytykowany za to, że meczu z Urugwajem zbyt rzadko włączał się w akcje ofensywne drużyny i chyba te gorzkie słowa wziął sobie do serca. Tym razem chodził do przodu bardzo często i trzeba przyznać, że stwarzał dużo zagrożenia pod bramką rywali.

A na przykład taki Thiago Cionek to jest człowiek-panika. W lepszym towarzystwie jeszcze się jakoś schowa, coś przetnie, coś wybije (ostatnio np. wybił Cavaniemu futbol z głowy, meldując mu się na Achillesach). Niestety, jak nie ma obok siebie piłkarzy klasy Glika, Pazdana czy Piszczka, widać, że jest nagi. Przy stracie gola polski Brazylijczyk dwa razy spanikował w jednej i tej samej akcji. Najpierw prostą piłkę z powietrza wybił kompletnie „na pałę”, a po chwili gdy wróciła ona pod nasze pole karne, znów ją kopnął na oślep. Trafił w Linetty’ego. No ręce i nogi opadają…
Piłka trafiła do Raula Jimeneza, a ten wbił gwoździa Szczęsnemu pod ladę.

Kultura gry – i to przez cały mecz – była po stronie gości. Dłużej byli przy piłce, długimi fragmentami meczu biegaliśmy od rywala do rywala, ale bezskutecznie. Często nie byliśmy w stanie przejąć piłki. Brakowało bardziej agresywnego doskoczenia do rywala.
A w budowaniu akcji też nie było najlepiej z organizacją gry. Za mało było ruchu i wychodzenia na pozycje. Dużo niedokładności, niewymuszonych strat. Zupełnie jak nie nasza reprezentacja…
Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie często musieliśmy oglądać taki obrazek, że piłkę z obrony próbuje rozgrywać Thiago Cionek… Czy trzeba dodawać coś jeszcze?

Debiut zaliczył Tomasz Kędziora. Ale czy udany? Były kapitan naszej młodzieżówki ma bardzo silną konkurencję, bo przecież jest w kadrze prawym obrońcą co najwyżej nr trzy, po Łukaszu Piszczku i Bartoszu Bereszyńskim. Były lechita, a obecnie zawodnik Dynama Kijów, musi też brać pod uwagę konkurencję Artura Jędrzejczyka. Legionista ma tę przewagę, że jest bardziej uniwersalny: gra na lewej i prawej obronie, gdy gramy czwórką i gdy gramy trójką w obronie. Kędziorę zapamiętamy z akcji, w której straciliśmy gola. Gonił rywala. Nie dogonił.
Jarosław Jach, który w piątek po meczu z Urugwajem zbierał zasłużone pochwały, tym razem nie potwierdził, że jest już gotowym reprezentantem. Może spokojnie wrócić do Lubina i oddać się ciężkiej pracy w klubie u trenera Piotra Stokowca. Jest co poprawiać. Ale w tym przypadku warto, bo jest też potencjał.
Karol Linetty na zgrupowanie kadry przyjeżdżał – według doniesień medialnych – w wielkiej formie, którą pokazuje w Sampdorii Genua. W Gdańsku raz postraszył dobrym strzałem z dystansu, ale przyznam, że spodziewałem się jednak więcej.
Nie do końca wiem, jaki jest sens powoływania takich piłkarzy jak np. Paweł Wszołek. Chyba że chodzi o to, żeby na treningach była parzysta liczba zawodników. Innego wytłumaczenia nie ma. To wolałbym już Damiana Kądziora zobaczyć, który był już na drugim zgrupowaniu i nadal nie zadebiutował.

Jakub Świerczok długimi fragmentami pierwszej połowy był w grze ofensywnej reprezentacji nieobecny. Jakby nie znał wektorów, według których trzeba biegać w reprezentacji. Nie zastawiał się, nie utrzymywał przy piłce. Poprawił to trochę w drugiej części gry, ale… tylko trochę. Wszedł za niego Mariusz Stępiński, czyli mieliśmy przegląd wszystkich zdrowych potencjalnych zastępców Roberta Lewandowskiego (z Urugwajem zagrał Wilczek) i co? I wiemy już, że Robert na mundialu musi być zdrowy. Musi.
Bo co będzie za ponad pół roku z Arkiem Milikiem, nie wiedzą nawet wróżki, co udzielą naiwnym porad za kasę na infolinii.
W końcówce meczu w Gdańsku przez dłuższy moment Meksykanie pograli sobie z naszymi w „dziadka”. To dobry obrazek na koniec bardzo udanego roku reprezentacji, który jednak kończymy porażką.
Może to i dobrze. Porażki potrafią uczyć.
A zimne prysznice hartują. Miejmy nadzieję, że ten z Gdańska doda tej reprezentacji zdrowia.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • ursynów

    Prawda jest taka jak w bajce Andersena Nowe szaty cesarza- Cesarz jest nagi.Mecz w Gdańsku pokazał.że zmiennicy, zostali jeszcze w zajezdni.Z tych, których widzieliśmy w dwóch ostatnich meczach,to tylko Rybus, Bereszyński i Makuszewski to zawodnicy przydatni dla tej drużyny. Nie skreślał bym Wolskiego. A reszta? Można ich pominąć milczeniem, ale nad niektórymi trzeba niestety siąść i płakać.Taki Cionek, czarna rozpacz, Jach – piach, a Jędrzejczyk- nędza.Co dzieje się z Arturem,to trudno zrozumieć.W Legii słabizna,w kadrze lewizna.Ma nad czym myśleć Nawałka, nie ma w kim wybierać,a atak to poza Robertem to biała plama, może Kownacki?A nam kibicom pozostaje chuchać i dmuchać , no i odmawiać zdrowaśki za zdrowie tych , którzy są zdrowi i powrót do zdrowia,tych którzy leczą kontuzje.A tak na marginesie , zagramy w Rosji, a wielka Italia odpadła, a w lidze włoskiej gra połowa naszej drużyny.Może dlatego niektórzy prezentują formę jak reprezentanci Włoch.Coś w tym jest.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli