KOWALCZYK: Nikt w czerwcu nie przyjedzie do Polski na EURO po to, żeby zrobić zakupy w Biedronce

Autor wpisu: 3 grudnia 2016 10:46

O losowaniu grup finałowych Młodzieżowych Mistrzostw Europy, które odbędą się w czerwcu 2017 roku w Polsce, ale też ogólnie o kadrze U-21, rozmawiamy z Wojciechem Kowalczykiem. Srebrny olimpijczyk z Barcelony zna drużynę Marcina Dorny jak mało kto – komentował większość jej spotkań, które transmitował Polsat Sport.

FUTBOLFEJS.PL: Po czwartkowym losowaniu optymizm w narodzie jest duży. Pana koledzy z Polsatu Sport zapraszają na finał z udziałem Polaków.
WOJCIECH KOWALCZYK: To normalne, gdy jest się gospodarzem imprezy. Wiadomo, że czasem organizatorom pomagają ściany. Chociaż akurat w przypadku naszej dorosłej reprezentacji w 2012 roku nie miało to większego znaczenia. Teraz w młodzieżówce mamy kilka argumentów, na których ten optymizm można oprzeć. Ale czy aż na finał? Na pewno można liczyć na półfinał.

Ta Anglia! Ta Szwecja! I…Haraslin. EURO U-21 zaczyna się dla nas frapująco

Najpierw w grupie zagramy ze Słowacją, Szwecją i Anglią. Ściany pomogły nam w losowaniu? 
Nie. Pewnie ktoś pomyśli – słaba Słowacja. Ale przecież Słowacja wygrała grupę, w której była Holandia. Nie jest to zespół, który nie umie grać w piłkę. Wiadomo, lepsza Słowacja niż na przykład Hiszpania. Grupa nie jest łatwa. Ktoś, kto obserwuje futbol młodzieżowy, zna siłę reprezentacji Szwecji – to aktualny mistrz Europy. Graliśmy z nimi na początku pracy Marcina Dorny, byli od nas dużo lepsi. No i w eliminacjach wygrali najtrudniejszą grupę – z Hiszpanią i Chorwacją. To jest faworyt naszej grupy, bez dwóch zdań.

Paweł Cibicki, którego Szwedzi przekonali do gry dla nich, to duża strata dla polskiej piłki?
Nie, spokojnie. Jeśli spojrzymy na naszą drużynę, biorąc pod uwagę zawodników, którzy grają u selekcjonera Adama Nawałki, to Cibicki nie miałby miejsca w naszym składzie. Jest to więc bez znaczenia. Mamy Zielińskiego, Linettego, Kapustkę, Milika, Stępińskiego. Gdzie ten Cibicki miałby się zmieścić?

Czyli to tylko taka ciekawostka przyrodnicza?
Tak, jak najbardziej. Wiadomo, że każdy dobry piłkarz przydaje się, ale przy pełnej kadrze nie miałby szans powalczyć u nas o grę.

Ale czy my już dziś, czyli w grudniu, wiemy, że ten najsilniejszy skład będziemy mieli w czerwcu? Oprócz tego, że piłkarze sami muszą chcieć grać dla młodzieżówki, to jest jeszcze kwestia zgody klubów.
Jeśli piłkarze dostaną powołania, to kluby muszą ich puścić, tutaj sprawa jest prosta.

Przepisy, przepisami, ale wiadomo, jak to jest – klub powie piłkarzowi: „Nie jedź, odpocznij”. No i zaraz pojawia się na przykład kontuzja…
Oczywiście mogą być naciski, ale to kwestia do rozwiązania przez PZPN i naszego selekcjonera. Wiadomo, że jeśli chcemy osiągnąć sukces, jeśli zapraszamy kibiców na stadiony, jeśli chcemy mieć fajną imprezę, to nie możemy pozwolić sobie, by niektórych piłkarzy posadzić przed telewizorami. Myślę, że nikt z zawodników nie odmówi. Mistrzostwa są tydzień po zgrupowaniu pierwszej reprezentacji i nikomu nie zaszkodzi, jeśli jeszcze dwa tygodnie pogra w piłkę. Mówimy przecież nie o 30-latkach przemęczonych sezonem, ale o młodych organizmach. O zawodnikach, którzy powinni z przyjemnością przyjechać na taką imprezę. Gdyby któryś odmówił, to miałby później trudne życie wśród kibiców i dziennikarzy. Musimy zaatakować wszystkimi w tych mistrzostwach.

Są podstawy, żeby się obawiać, że ta nasza drużyna w najsilniejszym zestawieniu nie będzie zgrana?
Zawsze jakieś obawy są. Taki Bartosz Kapustka, jeśli nie pójdzie gdzieś zimą, to będzie miał za sobą rok bez grania w piłkę. OK, prawie bez grania, bo występuje w młodzieżowej drużynie Leicester. No ale może być to problem. Większość z regularnymi występami nie powinna mieć problemów. A co do zgrania, to wiemy, że są to piłkarze z dużymi umiejętnościami, poradzą sobie.

W ostatnim czasie ci z kadry Nawałki w młodzieżówce grywali rzadko albo wcale. Dużo ta drużyna traci bez tych zawodników z pierwszej reprezentacji?
Sporo. To jest inny zespół, bez ławki rezerwowych praktycznie. Oczywiście wiele meczów graliśmy bez nich, drużyna się zgrywała, ale widać było, że brakuje jakości. Przykładem choćby druga połowa meczu z Niemcami (wygrany 1:0 – red.). Brakowało kogoś, kto mógłby przytrzymać piłkę, rozegrać. Zostaje walka, podostrzenie gry na ambicji, na kontrze. Można tak wygrać nawet z Niemcami, ale tej jakości trzeba dodać. Pamiętajmy, że w czerwcu przyjadą zespoły z piłkarzami grającymi w najlepszych ligach świata, oni nie będą nikomu odpuszczać.

Polacy pobiegali i utarli nosa rewelacyjnym Niemcom

W grupie oprócz Słowaków i Szwedów mamy też Anglików. Oni też paru grajków mają: Dele Alli, Raheem Sterling.
Silna drużyna, w dodatku dla nas niewygodna, nieznana – szybka, waleczna. Mieliśmy z nimi grać sparing w marcu, ale z wiadomych względów został odwołany. Gramy z nimi ostatni mecz grupowy. Może tak być, że do wyjścia z grupy nie wystarczy nawet 6 punktów. Dlatego te trzy mecze w dziewięć dni trzeba będzie rozegrać na pełnych obrotach. Potrzebujemy do tego szerokiej kadry z mocną ławką. Tego nam brakowało w dotychczasowych meczach towarzyskich.

Mówimy o tym, kogo pierwsza reprezentacja może dać młodzieżowej. A zapytam odwrotnie: kogo z drużyny U-21 widzisz w niedalekiej przyszłości w pierwszej reprezentacji?
Mam nadzieję, że Mariusz Stępiński będzie się rozwijał. To jeden z najlepszych zawodników młodzieżówki, jest jej gwiazdą, choć w ogóle nie zachowuje się jak gwiazda. Przede wszystkim przyglądam się linii defensywnej, bo z tym mamy problem i w pierwszej drużynie, gdy wypada ktoś na skutek kontuzji, i w młodzieżówce. Bardzo mi się podoba Jan Bednarek z Lecha. Ten chłopak miał bardzo dobre wejście do ekstraklasy i w reprezentacji pod nieobecność Pawła Dawidowicza rozegrał kilka świetnych meczów. To jest przyszłość naszej defensywy. Solidnie prezentuje się Tomasz Kędziora.

Rozmawiam ze srebrnym medalistą igrzysk olimpijskich z 1992 roku i muszę zapytać: czy widzisz jakieś analogie między tamtą drużyną i dzisiejszą kadrą U-21?
Trudno porównywać te drużyny. My musieliśmy grać w eliminacjach, nie dostaliśmy nic za darmo. Musieliśmy wygrać grupę, żeby – jak to niektórzy mówią – o mało nie odpaść w barażach z Danią. To po pierwsze. Po drugie – wszyscy zawodnicy tamtej drużyny grali w polskich klubach i byli czołowymi postaciami swoich drużyn. Na każdej pozycji był jeden taki zawodnik. Na ławce rezerwowych siedział król strzelców ekstraklasy Mirek Waligóra. Tamta drużyna była silniejsza sportowo i mentalnie, bardziej ograna. W obecnej młodzieżówce mamy zawodników, którzy po pierwszym złym zagraniu zniechęcają się, załamują, gubią. Wtedy mieliśmy większy spokój, nikt się nie przejmował przeciwnikiem. Trochę inne czasy.

Jeździsz za reprezentacją młodzieżową i widzisz, ile ludzi przychodzi na stadiony. Nie masz poczucia, że trochę za mało w Polsce interesujemy się tym zespołem? Co by nie mówić, to jest przecież zaplecze pierwszej drużyny.
Na pewno futbol młodzieżowy jest u nas niedoceniany. Być może ze względu na brak sukcesów młodzieżowej piłki w ostatnich latach. Druga sprawa, to rywale. Na tych silniejszych rywali przychodzi więcej ludzi – na Szwecję w Kielcach, na Niemcy w Tychach. Zrozumiałe, że nie zachęcają tacy rywale jak Ukraina U-20 czy Białorusini, którzy przyjeżdżają do Włocławka w ostatniej chwili, przed meczem wpadają jeszcze do Biedronki, żeby robić zakupy, wychodzą na boisko i za chwilę wyjeżdżają ze stadionu z tymi zakupami. Takich sytuacji w czerwcu nie będzie. Nie obawiam się o frekwencję, na pewno będzie komplet na naszych meczach. Raz, że grać będziemy o stawkę, dwa – przyjadą zawodnicy z dobrych klubów. I myślę nie tylko o frekwencji na naszych meczach, bo kto by nie chciał zobaczyć w akcji Hiszpanów z Portugalczykami. Ja chętnie bym popatrzył na wschodzące gwiazdy światowego futbolu. Nazwa kraju plus kilka znanych nazwisk zawsze przyciągnie fanów na stadiony. A tych nazwisk na pewno nie zabraknie. Poziom też nie rozczaruje.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Inne | PZPN | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli