Karol LINETTY: We Włoszech nabrałem pewności siebie

Autor wpisu: 3 września 2016 08:30

Na pewno wyjazd do Włoch i pierwsze tygodnie tam spędzone sprawiły, że nabrałem pewności siebie. Ale charakteru swojego nie zmienię, bo nie zamierzam tego robić – mówi Karol Linetty, piłkarz reprezentacji Polski i Sampdorii Genua.

FUTBOLFEJS.PL: Przed przenosinami do Sampdorii pytałeś kolegów, którzy grają we Włoszech, o Serie A. Mówili ci, że to liga skrojona dla ciebie. No i chyba się potwierdza?
KAROL LINETTY: Ciesze się, że zrobiłem ten krok. Bardzo się bałem, ale teraz jestem mega zadowolony. Nic tylko teraz ciężko pracować.

To jaka jest ta skrojona dla ciebie liga włoska?
To nie ja powiedziałem te słowa, ale bardzo dobrze się tam czuję. Piłka szybko chodzi, każdy wie, co ma robić na boisku. W drużynie jest rodzinna atmosfera.

Serie A, którą znałeś z telewizji, a ta, którą poznałeś od środka, to dwa różne światy, czy wiedziałeś, co cię czeka?
Właśnie nie wiedziałem. Nie wiedziałem, jak mnie przyjmie drużyna. Po pierwszym treningu wątpliwości, które miałem, na szczęście zniknęły. Akurat były gierki i szybko się odnalazłem. Drużyna przyjęła mnie bardzo dobrze. Teraz muszę nauczyć się języka włoskiego.

Powiedziałeś, że piłka szybko chodzi. A coś bardziej konkretnego od strony taktycznej?
W Sampdorii po raz pierwszy spotkałem się z systemem 4-3-1-2. Można powiedzieć, że nie mamy bocznych pomocników. Ale dobrze się odnajduje w tej taktyce. Gdy mamy piłkę, w środku jest dużo ludzi, można szybko operować futbolówką. A wiadomo, że ze środka idzie większe zagrożenie na bramkę niż z boku.

A można powiedzieć, czy jest to ustawienie ofensywne czy defensywne?
Raczej ofensywne, bo gramy dwoma napastnikami, za nimi jest jeszcze jeden pomocnik. W dotychczasowych meczach, które rozegrałem, dobrze to wyglądało.

Domyślam się, że tak dobrego początku we Włoszech się nie spodziewałeś?
Jechałem z myślą, żeby się rozwijać. Wiadomo, że chciałem jak najszybciej wskoczyć do jedenastki, to się udało . Teraz muszę zrobić wszystko, by tego miejsca nie odpuścić.

Jak zagramy z Kazachstanem? Druga szansa Zielińskiego, Fabiański zostaje numerem 1

Jak wyglądały twoje pierwsze rozmowy z trenerem Marco Giampaolo?
Trener z asystentem rozrysowali mi, jak mam się poruszać w tej taktyce, co mam robić na mojej pozycji. Po kilku dniach poprosiłem go, żeby wypisał mi na kartce włoskie słówka, które są potrzebne na boisku. A do Piotrka Zielińskiego zwróciłem się z prośbą o listę kilkudziesięciu słów, którymi porozumiewają się piłkarze między sobą na boisku. Dużo mi to pomogło.

Siedziałeś nocami i wkuwałeś?
Nie to, że wkuwałem. Po prostu sobie czytałem, a potem, gdy coś usłyszałem w ciągu dnia, to spoglądałem na kartkę i utrwalałem. Po tygodniu wszystko miałem już w głowie.

Włoski dla Polaków jest dość prosty do nauki?
Gdy po raz pierwszy zobaczyłem te słowa, to pomyślałem: „Jezu, co to jest?”. Ale gdy zacząłem się uczyć, poszło dość łatwo. Teraz wiem, że gdy złapię podstawy, to pójdzie z górki. Chcę się uczyć z nauczycielem jak najczęściej.

Długo dojrzewałeś do wyjazdu zagranicę. Masz poczucie, że wyjechałeś w odpowiednim momencie? Czy żałujesz, że nie wcześniej?
Gdybym chciał, to mogłem wyjechać wcześniej, ale chciałem się przygotować do tego wyjazdu jak najlepiej. Dojrzałem w ekstraklasie, dużo dała mi też kadra. Czułem, że jest to najodpowiedniejszy moment, żeby wyjechać.

Mialeś już ciśnienie?
Ciśnienia nie, ale miałem marzenia, żeby wyjechać zagranicę i dalej się rozwijać. Wiedziałem też, że już w polskiej lidze za bardzo się nie rozwinę.

W Polsce którą ligę zagraniczną najczęściej oglądałeś w telewizji?
Angielską, włoską i niemiecką. Mieszałem sobie różne mecze z tych lig.

Patrząc na kwotę, jaką za ciebie zapłacono, czyli 3 mln euro, to mam wrażenie, że była to promocja.
Chciałem, żeby Lech na mnie zarobił, bo spędziłem tam dziesięć lat, czyli prawie pół życia. Chciałem się w ten sposób odwdzięczyć. W Poznaniu są zadowoleni, ja też jestem zadowolony.

W Lechu nie są za to zadowoleni z wyników w tym sezonie.
Na pewno, chociaż ostatnio się przełamali. Śledziłem relację na żywo ze spotkania z Piastem i cieszyłem się z wygranej.

Zdziwiłeś się, że zwoloniono trenera Jana Urbana.
Tak, zdziwiłem się.

Myślisz, że Lech pod jego okiem szedłby dalej do przodu?
Na pewno. W każdym meczu były sytuacje, tylko brakowało skuteczności.

I kilku graczy: Linettego, Pawłowskiego…
Mnie już nie mogło być z drużyną, ale Szymka na pewno brakowało, bo on dużo daje tej drużynie. Szczególnie, gdy jest w formie.

Jakie miałeś relacje z trenerem Urbanem?
Bardzo dobre. Traktowałem go jako trenera, ale też trochę jak kumpla, do którego mogę się zwrócić z jakimś problemem, liczyć na jego pomoc. To świetny człowiek. Dawno nie pracowałem z kimś takim.

Właściciele tłumaczyli, że był dobrym trenerem na moment, gdy trzeba było wyjść z kryzysu, ale teraz potrzebny był nowy impuls.
Nie słyszałem tych tłumaczeń.

W sobotę mecz z Kazachstanem. Ty w tej kadrze nie postawiłeś jeszcze swojej pieczątki. Dojrzałeś już do tego, żeby tę pieczęć odcisnąć?
Przyjechałem tutaj, żeby grać w pierwszym składzie. Krzysia Mączyńskiego nie ma, ale nawet gdyby był, to nic by to nie zmieniło. Każdy chce udowodnić, że zasługuje na granie. Teraz rywalizujemy o miejsce z Piotrkiem Zielińskim. Kto lepiej zaprezentuje się na treningach, ten wystąpi w niedzielę.

Piotr ZIELIŃSKI: Niedawno wygrywałem Ligę Mistrzów na konsoli, teraz zagram w niej na żywo

Przenosicie z Piotrkiem rywalizację poza boisko? Żartujecie z siebie?
Jesteśmy dobrymi kolegami. Czasem rozmawiamy o tym, ale w żartach.

Jak ci się podoba nowa rzeczywistość w reprezentacji Polski? Nie możesz przejść korytarzem w hotelu, żeby nie dopadli cię kibice. Trudno wyjść z autokaru przed treningiem.
Nie przeszkadza mi to, raczej uskrzydla i daje kopa. Wiadomo przecież, że gramy dla kibiców i dla siebie.

Masz poczucie, że zmieniasz się jako człowiek?
Na pewno wyjazd do Włoch i pierwsze tygodnie sprawiły, że nabrałem pewności siebie. Jako człowiek zostanę wciąż taki, jaki jestem.

ROZMAWIAŁ: Piotr Wierzbicki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli