KAMIL KOSOWSKI: Ta reprezentacja jest do remontu kapitalnego

Autor wpisu: 25 października 2018 08:50

Reprezentacja Polski jako pierwsza odpadła z Ligi Narodów. Wcześniej nasza kadra nadspodziewanie szybko wróciła z mistrzostw świata w Rosji. Wygląda na to, że kryzys tej drużyna nadal trwa, że wciąż trzyma ją pomundialowa trauma. Pewną iskierką był mecz z Włochami w Bolonii, ale już kolejne spotkania zespołu Jerzego Brzęczka odebrały resztki nadziei, wytrąciły argumenty nawet optymistom. Nowy selekcjoner dość szybko znalazł się pod ścianą. W Chorzowie jego i drużynę pożegnały gwizdy, na dodatek doszło do nieporozumienia trenera z Robertem Lewandowskim. Za trzy tygodnie mecze z Czechami i Portugalią. Czy można na nie czekać z optymizmem?

O tym, czy reprezentacja potrzebuje gruntownej przebudowy i remontu kapitalnego z wymianą kadr  i w ogóle po co został powołany na selekcjonera Jerzy Brzęczek, rozmawiamy z Kamilem Kosowskim. Byłym reprezentantem, obecnie ekspertem piłkarskim.

FUTBOLFEJS.PL: Nie boli cię to, jak szybko przeszliśmy do porządku dziennego po odpadnięciu reprezentacji Polski z Ligi Narodów? W poprzednią niedzielę przegraliśmy drugi mecz z Włochami, media pożyły tematem jeszcze ze dwa dni i wróciliśmy do ligi, sprawa przyschła i przycichła. Normalnie wcielenie w życie znienawidzonego hasła: „Polacy nic się nie stało”. Naprawdę nic?
KAMIL KOSOWSKI: No mam odmienne odczucia, wydaje mi się, że się jednak stało. Rzeczywiście przeszliśmy nad tymi porażkami w Chorzowie do porządku dziennego, jakbyśmy szansę na grę z reprezentacjami z europejskiego topu mieli na co dzień, od zawsze i na zawsze. A przecież tak nie jest. Moim zdaniem, jeśli reprezentacja Polski ma robić progres, to tylko poprzez grę z silnymi rywalami. Wtedy trzeba pokazać pełnię swoich umiejętności, trzeba umieć wytrzymać presję, zmierzyć się w pojedynkach z rywalami, którzy naprawdę potrafią grać w piłkę. Takie mecze jak te z Portugalią czy Włochami to jest nagroda. Szkoda, że tę szansę na pobieranie nauki od najlepszych straciliśmy i nikt nie jest w stanie wskazać na jak długo. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale może tak się stać, że na powrót do elity trzeba będzie poczekać 10 czy 15 lat. A teraz nam tak jakoś szybko to poszło… Mam wrażenie, że rozstaliśmy się z Ligą Narodów bez wielkiego żalu. Zresztą po mundialu w Rosji też klęska drużyny Adama Nawałki jakoś szybko ucichła. A pamiętam, że jak nasza reprezentacja, prowadzona przez Pawła Janasa wracała w 2006 roku z mistrzostw świata w Niemczech to padały mocne słowa, było nieprzyjemnie. Czuło się, że coś się stało. Ale to stare czasy, zostawmy to już.

Ton wypowiedzi zawodników, selekcjonera Jerzego Brzęczka czy Zbigniewa Bońka był mniej więcej taki, że szkoda, szkoda, ale trudno… Że eliminacje do mistrzostw Europy są ważniejsze…
Ale nawet w kontekście tych eliminacji do Euro 2020, mecze Ligi Narodów też były ważne. Bo pokazały nam, że na dzisiaj, silna reprezentacja Polski to już przeszłość. Konfrontacja z Portugalią i Włochami to był dowód na to, że nie podnieśliśmy się z kryzysu, który dopadł drużynę na mundialu. W Chorzowie – ale też wcześniej, bo także w meczu z Irlandią we Wrocławiu – mieliśmy kontynuację, tego, co widzieliśmy w Rosji. No bo co pokazaliśmy nowego… Ja nic nowego nie zauważyłem.

Pamiętam, że już przed pierwszym meczem z Włochami, tym wyjazdowym w Bolonii, mówiłeś publicznie – na łamach Wirtualnej Polski – że masz złe przeczucia co do reprezentacji Polski, że może być bardzo kiepsko. Tymczasem akurat tam zagraliśmy, szczególnie w pierwszej połowie, przyzwoicie. Wydawało, się że zespół otrząsnął się  z mundialowej traumy, ale po kolejnych trzech spotkaniach okazało się, że twoje obawy się potwierdziły.
Marna to dla mnie satysfakcja, że miałem rację. Ten mecz z Włochami w Bolonii powinniśmy wygrać. Tak słabych Włochów to jeszcze nie widziałem. I co ciekawe, gramy z nimi raptem miesiąc później w Chorzowie i po nich widać, że zrobili gigantyczny progres, a nasza reprezentacja regres. Oczywiście różnicę zrobiła też obecność Marco Verrattiego. Ale generalni Włosi nas w tym spotkaniu pozamiatali, 0:1 to był najniższy wymiar kary. Oczywiście mieliśmy swoje sytuacje i – przy dobrych wiatrach – mogliśmy na farcie wygrać to spotkanie, ale to by oznaczało tylko tyle, że trener Brzęczek ma szczęście. Ale nie chcę krytykować nowego selekcjonera, bo zasłużył na to, żeby dać mu więcej czasu.

No, ale rozmowy o Jerzym Brzęczku nie unikniemy. Pewnie też byłeś zaskoczony, gdy to właśnie jego Zbigniew Boniek nominował na selekcjonera?
Byłem, tak jak wielu innych ludzi. Ale kiedy selekcjonerem zostawał Adam Nawałka, to mnie się wtedy wydawało, że swoją szansę dostanie Maciej Skorża. Teraz myślałem, że może dostanie ją Marcin Brosz, skoro szukamy trenera z twardym charakterem, bo on taki ma. Trenerem kadry został jednak Jerzy Brzęczek i myślę, że Zbigniew Boniek patrzył na niego głównie jako na byłego reprezentanta, medalistę igrzysk, kapitana drużyny, lidera. Chyba bardziej na te cechy niż osiągnięcia trenerskie, bo te są jeszcze u Jurka skromne. Nawet te pochwały za Wisłę Płock, to chyba bardziej są za styl gry tej drużyny w poprzednim sezonie niż za sam wynik, bo umówmy się, że zajęcie piątego miejsca w Ekstraklasie, to głowy nie urywa.

Mówisz, że Boniek widział w Brzęczku głównie lidera, ale jak to się ma do jego starcia z Robertem Lewandowskim, gdy obaj panowie trochę sobie pogadali poprzez media na temat taktyki, w jakiej grała reprezentacja? Czy to nieporozumienie nie pokazuje czasem, że nie wszyscy i nie na każdych zasadach, są gotowi podążać za liderem Jerzym Brzęczkiem. Robert Lewandowski też czuje się liderem. To kto w końcu przewodzi temu stadu?
No właśnie dopiero teraz zobaczymy, kto naprawdę jest tym liderem. „Lewy” to bez wątpienia jest polski piłkarz wszech czasów, ale jednak w reprezentacji tylko… piłkarz. Ma nad sobą trenera. Jestem ciekaw jak teraz, przed meczami z Czechami i Portugalią na wyjeździe,  zareaguje sztab. Jak się wypowie Jerzy Brzęczek, jak pokaże, że to on panuje nad drużyną, a jednocześnie przecież on nie może sobie pozwolić na stratę Roberta. Byle tylko selekcjoner nie wypowiadał się w tonie, w jakim mówił po drugim meczu z Włochami.

A co ci się nie podobało?
No jeśli trener mówi, że eksperyment z grą bez skrzydłowych się nie sprawdził i nie będziemy tego wariantu taktycznego więcej próbować, to ja tego eksperymentu nie rozumiem. Gdybym dowiedział się, że taki jest pomysł Brzęczka na drużynę, i że za dwa lata – w tym systemie – to ona będzie wyglądała świetnie, tylko teraz zabrakło nam czasu na wyszlifowanie tej taktyki, to bym to zrozumiał. Jeśli bym się dowiedział, że taka jest konieczność, bo przecież musimy przebudować reprezentację, to bym zaakceptował nawet porażki w eliminacjach do mistrzostw Europy. No, ale jak usłyszałem, że eksperyment trwał tylko dwa mecze i teraz to zmieniamy, to myślę, że nawet nie było sensu tego próbować. Już wolałbym próbować innych zawodników, bo np. nie wiem czemu nie grał w żadnym z chorzowskich meczów jedyny grający w klubie lewy obrońca – Rafał Pietrzak.

Uważasz, że konieczna jest gruntowna przebudowa reprezentacji, taki remont kapitalny, z wymianą kadr?
Absolutnie tak. Uważam, że właśnie po to Brzęczek został wybrany selekcjonerem, żeby przebudować tę drużynę. Trzeba śmiało sięgać po chłopaków z reprezentacji U-21 i niech się uczą. Bo cóż oni tam w tej młodzieżówce ugrają, czego się nauczą? Taki Szymon Żurkowski to bezwzględnie powinien być zabrany już na mundial do Rosji. Szkoda, że tak się nie stało. Ale teraz jego miejsce jest w „jedynce” a nie w młodzieżówce. Podobnie jak Dawida Kownackiego czy Kamila Jóźwiaka. Myślę, że oni by sobie poradzili w pierwszej reprezentacji, może z czasem doskoczyłby do nich Sebastian Szymański. Jeśli mają się rozwijać to tylko w pierwszej reprezentacji. Każdy dzień na zgrupowaniu wiele uczy, oswaja cię z presją, z ogromnym zainteresowaniem, no a poza tym trenujesz z najlepszymi. Gra w młodzieżówce to jest dla nich cofnięcie ich krok wstecz.

Czytałem opinię Zbigniewa Bońka, że oni grają w młodzieżówce, bo jeszcze nie są gotowi na kadrę A.
No, ale żeby się przekonać czy są czy nie są gotowi to trzeba dać im szansę. Młody chłopak – jak już taką szansę dostanie – to będzie pruł z całej siły. Nie jestem przekonany czy np. Żurkowski na treningach na zgrupowaniu nie wywalczyłby miejsca w pierwszym składzie reprezentacji.

Uważasz, że zagrałby lepiej w środku pola niż Grzegorz Krychowiak?

Jak dla mnie to Żurkowski może zagrać nawet gorzej niż Krychowiak, ale traktowałbym to wówczas jako inwestycję w tego chłopaka. On jest jeszcze młody, jest przyszłością polskiej piłki.

Ale na razie będzie raczej ratował w barażach szanse reprezentacji U-21 na grę w młodzieżowych mistrzostwach Europy. To teraz priorytet PZPN. Przecież nawet ten cyrk z zabraniem na mecz młodzieżówek do Danii Jerzego Brzęczka w tym czasie, kiedy trwało zgrupowanie pierwszej reprezentacji przed meczem z Portugalią, pokazuje, że związek bardzo chce pomóc młodzieżówce.
Nie wiem jakie tam mieli wewnętrzne ustalenia, ale jak już Jurek Brzęczek jechał na te młodzieżówki, to myślałem, że po to żeby kogoś z tamtej drużyny przewieźć do swojego zespołu. No ale każdy ma własne koncepcje personalne, od tego jest trener, żeby myślał, szukał rozwiązań.

Swego czasu dostało ci się po głowie za to, że powiedziałeś iż Piotr Zieliński umiejętności to ma takie, że mógłby grać nawet w Barcelonie. Żartowano później z ciebie, że mocno przestrzeliłeś, kiedy „Zielek” nie potrafił się odnaleźć w reprezentacji. Teraz widać, że już dojrzał, coraz częściej jest pod grą, chce ją prowadzić, ale też ciągle oczekujemy od niego więcej. Wydaje się, że w Napoli gra lepiej, pewniej. W reprezentacji ciągle czekamy aż dojrzeje.
Ja też od Piotrka oczekuję więcej. Wszyscy eksperci widzą w nim potencjał, kwestią jest to, że w Napoli ma innych partnerów. W otoczeniu szybkich graczy takich jak Callejon, Mertens czy Insigne gra się łatwiej. W reprezentacji Polski, tej bez skrzydłowych, gdy musimy pchać się środkiem, ma bardziej wymagające wyzwanie. Szczególnie gdy w centrum boiska masz takich rywali jak Verratti czy Jorginho, a w obronie Włochów grają genialni stoperzy. Zielińskiemu też jest łatwiej gdy pojawia się w kadrze szybki skrzydłowy, taki jak Grosicki. No, ale w ogóle to jest jeszcze jeden problem, Piotrek to jest zawodnik, który dobrze się czuje z piłką przy nodze, ale my w tych obu meczach w Chorzowie, to za piłką głównie biegaliśmy.

A jest miejsce na boisku i dla Zielińskiego i jeszcze dwóch napastników?
Tak, ale w klasycznym ustawieniu 4-4-2. Z szybkimi skrzydłowymi po obu stronach.

A nie wydaje ci się, że jest trochę przesadnego szaleństwa z tym Krzysztofem Piątkiem? Ma teraz świetny moment, strzela bramkę za bramką, ale na zachwyty, że to napastnik klasy Roberta Lewandowskiego to stanowczo zbyt wcześnie.
To podobny typ napastnika co „Lewy”, no i ma swój dobry moment. Co kopnie, wszystko wpada do bramki. Chcę go zobaczyć jak zareaguje, gdy się na chwilę „przytka”, gdy trafi mu się seria meczów bez gola. Jak on to wtedy zniesie, jak wróci do skuteczności. I jak szybko. Bo „Lewy” to w ostatnim czasie w reprezentacji nie pograł zbyt wielkich meczów, ale już widzimy – po ostatnich spotkaniach Bayernu – że wraca do wysokiej dyspozycji. Bądźmy uczciwi oceniając Roberta. On ma w Bayernie w każdym meczu 30 dobrych podań od kolegów, w reprezentacji może z pięć… Stąd te różnice. Czy „Lewy” może grać z Piątkiem? No niech się Jurek Brzęczek nad tym głowi (śmiech). Jeśli od skrzydłowych, w każdym meczu, dwaj napastnicy dostaną po 10 piłek w pole karne, to miałoby to sens. A więc też chodzi o koncepcję i pomysł na grę. W mojej ocenia kadra potrzebuje świeżej krwi  i nowych pomysłów. A to wszystko to rola trenera.

A propos trenera… Szybko wyczerpał kredyt zaufania, jaki ma na początku każdy nowy selekcjoner. On już w meczach z Czechami i Portugalią będzie pod presją, bo kibice nie akceptują tak grającej reprezentacji. W Chorzowie selekcjonera pożegnały gwizdy. Zresztą ludzie buczeli już gdy na boisku zamiast Piątka, w końcówce meczu z Włochami, pojawił się Artur Jędrzejczyk.
„Jędza” wszedł na 3 minuty i dostał taką koninę, że ludzie w nim widzieli winowajcę utraty gola, bo piłka spadła gdzieś w jego rejony. A że ludzie chcieli gry Piątka, to się nie ma co dziwić. Strzelał w klubie, strzelił przeciwko Portugalii, to wydawało się, że naturalnym jest, iż zagra z Włochami… Stało się inaczej. Mnie bardziej żal, że Piątka nie zabrał trener Nawałka na mundial, bo to była dla niego szansa, tam by się czegoś nauczył. Dałoby to reprezentacji więcej niż jakieś eksperymenty z Teodorczykiem. Dziś Piątek strzela gola za golem w lidze włoskiej, w której czasem na boisku jest więcej Polaków niż w meczu ligi polskiej (śmiech). Ale niech się chłopak rozwija.

Przed pierwszym meczem reprezentacji Jerzego Brzęczka byłeś pesymistą, co do możliwości naszej kadry. Czy teraz też nim pozostajesz? A może jest jednak jakiś promyk nadziei?
Chciałbym, żeby Jerzy Brzęczek miał jakiś pomysł i był w tym konsekwentny. Fajnie, że pojawili się Arkadiusz Reca., Rafał Pietrzak czy Damian Szymański, ale trzeba dać im prawdziwą szansę, nie zniechęcać się zbyt szybko. A co do mojego pesymizmu? Też jestem kibicem reprezentacji, chciałbym bardzo w nią wierzyć, bo tak podpowiada mi serce. Ale rozum mówi coś innego. Bo jeśli miałoby być lepiej to z jakiego powodu, kto ma to sprawić? Jakie są przesłanki płynące z boiska. Na razie nie znajduję…

Rozmawiał Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • smutas

    Kolejny ekspert z nc+,który poraża swoimi odkrywczymi myślami. ,,Fajnie,że pojawili się Reca, Pietrzak,Damian Szymański”. Klawo, dobrze ,że Rafał Pietrzak, a nie Jan Pietrzak- chociaż to ten sam poziom, jednego piłkarski, drugiego kabaretowy. Redaktor Tuzimek magluje gościa, a ten odkrywa to co każdy kibic wie, Żurkowski, Jóźwiak,Kownacki- nie w młodzieżówce, tylko w I reprezentacji mają grać, no w przyszłości doskoczy może Sebastian Szymański. Dałby sobie facet spokój, to nie są gracze na miarę gry w I reprezentacji. Przebłyski formy w lidze polskiej czy włoskiej-to jeszcze nie legitymacja do pierwszej drużyny.Pożyjemy ,zobaczymy. Może z tej mąki będzie chleb i coś się z tego upiecze. A na tym to Kosowski Kamil znać się powinien jako właściciel Naszej Pączkarni w Bielsku- Białej.Lubię pączki, Kamil Kosowski jako piłkarz też mi pasował, ale jako ekspert to nie za bardzo.Szkoda,że ten wywiad ukazał się w zwykły czwartek, a nie tłusty- może Kamil wtedy byłby bardziej do strawienia.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli