Kamil Glik: Nie mieliśmy żadnych argumentów

Autor wpisu: 1 września 2017 23:36

Kamil Glik, mimo katastrofalnej porażki i czterech goli straconych przez biało-czerwonych, stanął przed kamerami Polsatu, by Marcinowi Feddkowi „wyspowiadać się” z grzechów. W bawełnę nie owijał. – Zagraliśmy słaby mecz – powiedział.

Glik nie tylko wyszedł przed kamerę, ale mówił bardzo wprost, co nie tak często zdarza się piłkarzom po porażkach. Byliśmy ostatnimi czasy świadkami wielu figur werbalnych, które miały tłumaczyć niepowodzenia, ale Glik wypalił nie szukając żadnych wyimaginowanych usprawiedliwień: – Dziś nie mieliśmy żadnych argumentów, by wywieźć z Kopenhagi pozytywny wynik. Wyglądaliśmy o wiele słabiej od rywali. Nie ma co mówić, zagraliśmy po prostu słaby mecz. Wyglądaliśmy słabiej fizycznie, taktycznie, piłkarsko. Widać było, że Duńczykom zależało dzisiaj bardziej na zwycięstwie i tyle. To był w naszym wykonaniu słaby mecz.

Dopytywany, czy to znaczy, że biało-czerwonym aż tak bardzo na wygranej nie zależało, zaprzeczył oczywiście, ale też znów dodał: – Nie ma dla nas usprawiedliwienia. Pod każdym względem wyglądaliśmy słabiej.
Wszystkie cztery gole idą na konto linii defensywnej, a Glik bezpośrednio był zamieszany przynajmniej w jednego z goli – gdy nie zdołał skutecznie wybić piłki, którą już miał na nodze. Z tego zrobiło się 0:2. – Drugą bramkę biorę na swoje konto. Chciałem wybić, ale piłka odbiła się od nogi. Popełniliśmy za dużo błędów indywidualnych, by mieć mieć dobry wynik.
Potem jeszcze rzucił uwagę zastanawiającą. Przy golu na 0:1 nikt nie przypilnował skutecznie Delaneya. A Glik być może rozwiązał zagadkę: – Nie wiem, kto odpowiadał za „ósemkę” (właśnie Delaney – red.), potem ja się zamieniłem i go pilnowałem.
Jeśli Glik nie wiedział, kto pilnuje Delaneya, to czy ktoś w ogóle wiedział? Chyba zadania defensywy przy stałych fragmentach rywali powinny być jasne dla wszystkich piłkarzy, a już dla „kierownika” defensywy na pewno…

Teraz Polaków czeka mecz z Kazachstanem. – To nasz obowiązek wygrać w poniedziałek, a potem zagrać o życie w następnych meczach. Mamy jakiś margines na błędy, ale nie chcieliśmy go wykorzystać już teraz. Z drugiej strony to był taki mecz, który może się okazać potrzebny, bo uczy pokory – podsumował Glik.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli