Kądzior: Jak zobaczyłem Roberta, Kubę i Łukasza, to wiem, ile pracy jeszcze przede mną

Autor wpisu: 10 października 2017 09:08

Powołanie Damiana Kądziora do reprezentacji Polski było największą niespodzianką październikowego zgrupowania kadry. Co prawda lewonożny pomocnik Górnika Zabrze wyróżnia się w lidze, jest błyskotliwy, strzela gole, ma asysty, ale w Ekstraklasie gra zaledwie od trzech miesięcy. Przed wakacjami był najlepszym piłkarzem 1.ligi (najwięcej asyst i goli licząc łącznie). Z Wigrami Suwałki doszedł do półfinału Pucharu Polski, a awans do finału w meczu z Arką Gdynia był o krok. Nikt wtedy nie przypuszczał, że kilka miesięcy później Damian trafi do drużyny walczącej o awans do mistrzostw świata.

O takich jak Kądzior mówił na poniedziałkowej konferencji Adam Nawałka. Pozwolił sobie nawet na żart sytuacyjny, zwracając się do dziennikarzy pytających, czy selekcja jest już skończona: – Kto zamknął drzwi? Drzwi muszą być cały czas otwarte – przyznał z uśmiechem na twarzy selekcjoner. I dodawał: – Czekam na zawodników, którzy swoją grą dają sygnały pozwalające ich powołać do reprezentacji. Monitorujemy na bieżąco 77 zawodników i czekamy, który z nich osiągnie odpowiednią dyspozycję. W sytuacjach, w których widzimy, że zawodnik prezentuje dobry poziom i być może powołanie już teraz byłoby dyskusyjne, to i tak decydujemy się na to, o ile tylko widzimy, że zawodnik ma potencjał, jeśli tylko jest prognoza, że za rok, czy dwa może być w tej kadrze potrzebny. Chcemy go przygotować do gry w reprezentacji poprzez powołanie, poprzez pracę z drużyną, wspólne treningi, kontakt z zawodnikami. Poprawia się jego świadomość taktyczna i wyszkolenie indywidualne, bo trenuje z najlepszymi. Powołujemy tych, którzy w przyszłości mogą pomóc w reprezentacji – wyjaśniał Adam Nawałka.
Jakby mówił właśnie o Damianie Kądziorze, prawda? Z pomocnikiem Górnika rozmawialiśmy po meczu z Czarnogórą.

FUTBOLFEJS.PL: Jak pierwsze wrażenia z kadry? Czy radość z powołania nie miesza się trochę ze smutkiem, że nie udało się zadebiutować?
DAMIAN KĄDZIOR: Ja to się cieszę, że tu jestem. Przyjechałem po naukę i to była dla mnie dobra szkoła.

Jak wyglądał twój pobyt na kadrze? Trener Nawałka miał w ogóle czas, żeby z tobą porozmawiać na zgrupowaniu?
Tak, rozmawialiśmy dwukrotnie. To były takie dłuższe rozmowy. Trener dał mi do zrozumienia, że podoba mu się taki profil zawodnika, jaki ja reprezentuję. Powiedział mi też to, co ja najbardziej chciałem usłyszeć, czyli co mogę poprawić, by stać się lepszym piłkarzem. Na tym powinienem się skupić. Usłyszałem też fajne, pozytywne, motywujące słowa. Będę się starał poprawiać swoją grę w lidze i może wtedy dostanę szansę na debiut w którymś z meczów towarzyskich. Ale tak daleko nie wybiegam w przyszłość. Wracam do klubu i będę pracował dalej, z podwójną motywacją. Powołanie jest dla mnie wielkim sukcesem, ale nie mogę z tego powodu trzymać głowy w chmurach, właśnie teraz warto twardo stąpać po ziemi. Jestem pozytywnie nastawiony na to, żeby zrobić wszystko, abym miał szansę wrócić na reprezentację i zagrać. To moje marzenie.

A jak twoje umiejętności w porównaniu do najlepszych piłkarzy reprezentacji?
To są zawodnicy z topu, a ja jestem tu nowy, wchodzę do nowej szatni. Kompleksów nie mam. Fajnie się rozmawiało z chłopakami, dobrze mnie przyjęli. Już pierwszego dnia zajął się mną kapitan. Robert Lewandowski mnie przywitał, miło mi się zrobiło i ułatwiło wejść do drużyny. Zresztą znałem już wcześniej Maćka Makuszewskiego, Michała Pazdana czy Thiago Cionka, więc było łatwiej. A Robert powiedział, że mogę śmiało do niego przychodzić, jeśli z czymkolwiek będę miał problem albo jeśli czegoś będę potrzebował. To najlepszy dowód, że na kadrze są normalni ludzie, nikt nie zadziera nosa. Podoba mi się, że pomimo sukcesów są skromni i nastawieni na pracę. Dlatego wracam do Górnika, daje z siebie codziennie sto procent, żeby tu wrócić i w jakimś sparingu zagrać chociaż minutę.

Jak tak dobrze mówisz o kolegach, to chyba nie było żadnego chrztu na kadrze, co? Nie musiałeś publicznie śpiewać piosenki albo mówić wierszyka?
Takie rzeczy to się zdarzają w juniorach, kadra to poważna drużyna, poważni ludzie. Skończyło się na przywitaniu przez trenera i zawodników.

Porozmawiałeś z „Lewym” o diecie?
Nie, o diecie akurat nie było potrzeby. Sam od dawna interesuję się tym tematem. Widziałem, jakie są posiłki na zgrupowaniu i muszę powiedzieć, że podobnie jemy w Górniku, czy nawet podobnie gotuję sobie w domu.

Rozmawiałeś z selekcjonerem, więc pewnie powiedział ci, na jakiej pozycji widzi cię w swojej drużynie?
Tak, tu nie ma zaskoczenia: na skrzydłach, na pozycjach 7 i 11. Czyli tak, jak gram w Zabrzu, czy tak jak wcześniej grałem w Wigrach Suwałki. Ważniejsze jest to, że wiem, nad czym mam pracować. Z trenerem przygotowania fizycznego przeprowadziłem kilka treningów i on pokazał mi, że mam jeszcze rezerwy pod tym względem. I to pomimo tego, że sam nad tym pracuję indywidualnie od jakiegoś czasu. Mam jednak świadomość, że na poziom reprezentacji potrzeba jeszcze więcej. I ja też tego chce. Jak popatrzyłem, jak grają i jak wyglądają fizycznie Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek czy Kuba Błaszczykowski, to jednak mam sporo do zrobienia. A mnie się już wydawało, że też nieźle wyglądam (śmiech). Jasne, że trzeba pracować i dalej się rozwijać. Dlatego poprosiłem trenera od przygotowania fizycznego, bym mógł się z nim spotykać indywidualnie i ćwiczyć więcej. Obserwuję też Kamila Grosickiego i Kubę Błaszczykowskiego, to dla mnie dobra lekcja futbolu. To mnie inspiruje.

Ostatnio wszyscy przypominają, jak to bardzo pomylił się w czerwcu Michał Probierz, decydując, że dogadany z tobą kontrakt z Cracovią jednak nie zostanie podpisany. Ale o tym opowiadałeś już wiele razy. Dlatego chcieliśmy zapytać o niedoszłe przenosiny do Pogoni Szczecin, rok temu w zimowym okienku transferowym. Byłeś wyróżniającym się piłkarzem 1.ligi i bardzo napaliłeś się na transfer do Szczecina. Podobno z trudem przekonał ciebie i twojego tatę, że jeszcze na to zbyt wcześnie – i nie na tych warunkach – prezes Wigier Suwałki. Chyba dzisiaj nie żałujesz, co?
No nie żałuję, na pewno! Podkreślam to w każdym wywiadzie, że bardzo dużo zawdzięczam prezesowi Wigier Dariuszowi Mazurowi i zawsze będę go szanował. Nie tylko jako prezesa, ale i człowieka. Wtedy faktycznie napaliłem się na tę ofertę z Pogoni. Chciałem jak najszybciej do Ekstraklasy i nie rozumiałem, że to byłby błąd. Dobrze, że zostałem na rundę wiosenną w Wigrach. Ale oczywiście wtedy trochę się podekscytowałem tym transferem, dobrze, że prezes ostudził mi głowę. Trafiłem do Ekstraklasy z innej pozycji, po bardzo dobrej rundzie wiosennej, w której potwierdziłem swoje umiejętności. A jak bym poszedł do Pogoni, mógłbym tam przepaść i dziś o reprezentacji Polski w ogóle nie byłoby mowy. Tym bardziej, że oferta Pogoni pod względem finansowym – szczerze mówiąc – nie rzucała na kolana. Warto było poczekać. A co do nieudanego transferu do Cracovii, to już nawet nie chcę do tego wracać. Widocznie tak miało być.

Rozmawiali Krzysztof Budka i Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli