Jeszcze się nie pali. Ale tli się… Polska – Litwa 0:0. Grosicki skręcił staw skokowy. Duży niepokój po meczu

Autor wpisu: 6 czerwca 2016 20:00

Miało być miło, łatwo i przyjemnie. A jednak w Krakowie nie udało się rozgromić Litwy i jechać na Euro z napompowanymi muskułami. Meczu nie dokończył Kamil Grosicki. Z grymasem na twarzy opuścił boisko, a tuż po meczu, naprawdę zdenerwowany, pojechał na badania z doktorem Jackiem Jaroszewskim. Chwilę potem podano diagnozę – skręcony staw skokowy…

Pojawia się niepokój, pojawiają się pytania i wątpliwości. Paniki jeszcze nie ma, bo plusem jest to, że kilku reprezentantom wróciła świeżość i ochota do gry. Gola jednak nie strzeliliśmy. Cieszy tylko to, że ten fakt wkurzył do czerwoności samych piłkarzy. Taka złość może być dobrym paliwem w niedzielę, w meczu z Irlandią Północną.

Gwizdów po spotkaniu z Litwą nie było. Jest nadal zaufanie. Karnawał radości wokół reprezentacji Polski jadącej na EURO trwa w najlepsze. Entuzjazm w Krakowie był taki, że chyba nic ich nie jest w stanie go ostudzić. Ani to, że nie zagrał Robert Lewandowski – choć to tak jakby Rolling Stonesi grali bez Micka Jaggera – ani niemrawy początek biało-czerwonych, ani Bartosz Kapustka na prawej obronie, ani nawet Thiago Cionek na stoperze.
Ten ostatni pokazał się wyraziście już w 1.minucie. Litwini zaczęli odważnie i agresywnie. Od razu w pierwszej akcji meczu mogliśmy dostać gola po błędzie Cionka właśnie. Na szczęście Łukasz Fabiański pokazał, że miejsca w pierwszej jedenastce bez walki Wojtkowi Szczęsnemu nie odda. Sprawdzanie Cionka musi mieć jakiś większy sens, ale ja go dostrzec nie potrafię.
Z tym Kapustką na prawej obronie to też ciekawa historia. Wariant ten był podobno ćwiczony na zgrupowaniu w Arłamowie, ale w jakiej sytuacji miałby się ewentualnie przydać dokładanie nie wiadomo. Łukasz Piszczek jest piłkarzem klasy europejskiej i jeśli jest zdrowy, to jego pozycja w reprezentacji jest niepodważalna. Fachu prawego obrońcy uczył się dobre kilka lat, gdy przekwalifikowano go z napastnika. Kapustce też trzeba by dać trochę czasu, jeśli miałby się uczyć tej roboty. Tylko po co? Jeśli zaniemógłby Piszczek, może na prawej obronie śmiało zagrać Artur Jędrzejczyk, co pokazał dobrym występem w Gdańsku z Holandią. Że musi koniecznie grać na lewej? Kuba Wawrzyniak pokazał w Krakowie, że takiej konieczności nie ma, da sobie spokojnie radę.
A poza tym szkoda tego Kapustki do defensywy. Facet umie grać do przodu, ma szybkość, odwagę, trochę strzału. No można otwierać konserwy złotym widelcem, ale po co? Chłopów do walki i urywania nogi mamy jeszcze kilku, a Kapustka się przyda do przodu, na przykład na podmiankę ze zmęczonym Kubą Błaszczykowskim, albo do środka na pozycję 8 lub nawet 10, tuż za plecy napastnika.

Grzegorz Krychowiak nerwowo zareagował na faul Litwina od tyłu na jego nogi. I... miał rację!

Grzegorz Krychowiak nerwowo zareagował na faul Litwina od tyłu na jego nogi. I… miał rację! Fot. Newspix

Wrócił Grzegorz Krychowiak i trzeba przyznać, że „uczesał” naszą drugą linię. Brał grę na siebie, walczył, rzucał piłki na 50 metrów, a kiedy trzeba było udzielał Kapustce instruktarzu, jak ma oskrzydlać akcję prawy obrońca. „Krycha” dodał kadrze sporo jakości. Jest graczem niezbędnym, ale i bez grania z Litwinami, to wiedzieliśmy.
Najlepszy w zespole Nawałki był Kamil Grosicki. Gdy nie ma „Lewego” to na nim spoczywa odpowiedzialność za akcje ofensywne. To on jest wówczas ten „superstar”. I w Krakowie dobrze sobie radził z tą rolą. Zasuwał z taką szybkością i dynamiką, jakby reklamował paliwo rakietowe. Zabrakło tylko gola. Zszedł z boiska przed końcem spotkania z grymasem na twarzy. Uraz stawu skokowego. Tuż po meczu wyraźnie zdenerwowany Kamil opuścił stadion w towarzystwie doktora kadry Jacka Jaroszewskiego i pojechał na badania. Po jego minie nie wyglądało to optymistycznie…
Kilkadziesiąt minut później mieliśmy już oficjalną diagnozę. Skręcenie stawu skokowego… Niestety zaczyna się kolejny wyścig z czasem w kadrze. Krychowiak go wygrał, oby „Grosik” poszedł jego śladem, bo naprawdę na dziś nie wyobrażamy sobie reprezentacji bez Kamila.


Dużo aktywniejszy niż w Gdańsku był także Kuba Błaszczykowski. Pokazał starą, dobrą szkołę dryblingu. Tak ma grać na Euro, tylko z silniejszymi rywalami. Szkoda, że po takiej właśnie kiwce w drugiej połowie trafił tylko w słupek. Akcent w postaci gola w zupełności mu się należał.
Z dobrej strony w Krakowie pokazał się także Filip Starzyński, którego chwalą koledzy i trenerzy, że ma świetnie ułożoną nogę. W pierwszej połowie Starzyński pobił chyba życiowy rekord w biegu na „sześćdziesiątkę”, gdy zabrał się do kontry z Arkadiuszem Milikiem. Ale ten od początku akcji zaprogramował się na zagranie w prawą  stronę i tam kopnął piłkę do cwałującego Krychowiaka. Niepotrzebnie.
Od wygranego 2:1 meczu z Litwą 6 czerwca 2014 roku minęły dokładnie dwa lata. Kadra Nawałki przez ten czas zrobiła duży progres. W spotkaniu z Litwą sprzed dwóch lat na środku obrony grał jeszcze Maciej Wilusz, a ostatnią nadzieją białych na lewą obronę był Grzegorz Wojtkowiak. Wówczas jeszcze wierzyliśmy w rozkwit talentu Mateusza Klicha, który przeciwko Litwie z Gdańsku zagrał „na kierowcy”. Tych chłopaków już w kadrze nie ma, pogubili się po drodze. Jest nowa drużyna i nowa jakość, choć wynik w Krakowie był gorszy niż ten w Gdańsku.
Mecz z Litwą w Krakowie nie był takim spacerkiem jakim miał być. Nie rozwiał naszych niepokojów, nie uspokoił. Paniki jeszcze nie ma. Do Euro zostało parę dni. Czy już się pali? Jeszcze nie. Z akcentem na „jeszcze”. Ale chyba trochę tli się…
Dobrze, że w Krakowie głód piłki łapał „Lewy”, Michał Pazdan zdrowie, Łukasz Piszczek odpoczynek, a Filip Starzyński doświadczenie. W niedzielę, w meczu z Irlandią Północną wszystko to może nam się przydać.
Prezes Zbigniew Boniek przemknął po meczu przez mixed zonę i rzucił tylko w stronę dziennikarzy: – Jakby się ten mecz nie odbył, też by się nic nie stało.

Inne artykuły o: Euro 2016 | Polecane | Reprezentacja

  • ursynów

    Panie Redaktorze!
    Widzę,że dzisiejszy komentarz taki lekko strażacki. Pisze Pan,że jeszcze się nie pali,tu ma Pan rację.Tli się trochę, tu już się nie zgodzę. To coś więcej
    niż tlenie, trzeba jednak gasić.Fakt, kilku graczom wróciła świeżość, ale paru i to kluczowym tej świeżości brak.Milik Cionki był, a Cionek to masakra, a przecież Pazdan z Holandią nie był dużo lepszy.Kapustka to nie jego miejsce,Grosik ekstra, ale jak kontuzja wykluczy go z gry ,to co du…a blada?.
    Obym się mylił,ale boję się,że powtórzy się to co było 4 lata temu. Euforia przed mistrzostwami i kaszana na w ich trakcie.
    Ale wrócę do strażackiego wątku.
    Jak to jest,że najmniejsza iskierka nadziei wznieca pożar,którego później nie sposób ugasić. I nie gaśmy tego pożaru. Nadzieja umiera ostatnia.
    pozdrawiam

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli