Jeśli Brzęczek ma zostać, to wymagajmy więcej od niego i jego kadry

Autor wpisu: 22 listopada 2018 12:24

Wtorkowy remis reprezentacji Polski z Portugalią przyjęliśmy tak łaskawie, bo spodziewaliśmy się, że może być dużo gorzej. Po tym, co pokazywała kadra Jerzego Brzęczka w meczach z Włochami w Chorzowie (0:1) i z Czechami w Gdańsku (również 0:1) kibice obawiali się, że Biało-czerwoni muszą zabrać ze sobą do Guimaraes… worek na gole. Rzeczywistość była dla nas łaskawsza, Portugalczycy ogrywali „drugi garnitur”, a trener Fernando Santos sprawdzał – bo już mógł – różne rozwiązania taktyczne i personalne. Remis z Portugalią nie zmienia jednak całościowej oceny kadry i samej – dotychczasowej – pracy Brzęczka.

To był katastrofalny rok dla reprezentacji. W 2018 Biało-czerwoni doznali aż sześciu porażek. To dużo, bardzo dużo. Tyle ile uzbierało się w latach 2013-2017.
Jerzy Brzęczek skończył pierwsze pół roku pracy z kadrą bez zwycięstwa (trzy remisy, trzy porażki). Ale i tak gorsze niż ten fatalny bilans jest poczucie, że ten okres został zmarnowany, na eksperymenty, które nie przyniosły żadnych odpowiedzi. Dziś największym sukcesem kadry jest to, że w Guimaraes była… drużyną. Wielu dziennikarzy podkreślało jak ważnym był obrazek po golu Arkadiusza Milika z karnego, gdy cały zespół cieszył się razem ze zdobytej bramki przy linii bocznej. To na pewno istotne, ale nie przeceniałbym tego faktu. Kadrowicze mieli poczucie, że są zbyt mocno krytykowani, w poprzednich meczach im nie szło, więc gol strzelony Portugalii musiał wyzwolić radość, że w końcu coś się odblokowało, coś w końcu poszło. A jednak wiosną, przed pierwszym meczem eliminacji mistrzostw Europy, może to już nie mieć znaczenia.
Negatywną recenzją pracy Brzęczka jest fakt, że nie udało mu się z dobrego przecież zespołu, wydobyć wcześniej  potencjału, jaki widzieliśmy w meczu wyjazdowym z Portugalią. Wszyscy wiedzieliśmy, że ta drużyna może grać lepiej, ale na boisko nie potrafiła tego przełożyć. Dziś cieszymy się, że selekcjoner obronił dla Polski rzutem na taśmę pierwszy koszyk w losowaniu eliminacji do mistrzostw Europy, ale – bądźmy szczerzy – przecież obronił nie swój koszyk, tylko… koszyk Nawałki. To poprzedni selekcjoner i jego drużyna zapracowali na taką pozycję naszej reprezentacji. Brzęczkowi udało się tego nie popsuć i tyle.
Do odtrąbienia sukcesów to jeszcze daleko, a selekcjoner już nie trzyma ciśnienia, czego dowodem było zaczepienie przed kamerami Polsatu Michała Pola i tzw. „pozdrowienia dla eksperta” po meczu w Guimaraes. Tak to się można zachowywać – choć też nie wypada, bo to małostkowe – po wielkim sukcesie, a nie remisie, który nas przecież w Lidze Narodów nie utrzymał. Brzęczek ma ewidentnie problem z uchwyceniem skali. Po porażkach twierdził, że widzi wiele dobrego w grze drużyny, a remis – po miękkim karnym i czerwonej kartce dla rywali – odebrał jako epokowy triumf. No bez przesady.

Dokładnie 11 lat temu już była taka historia z „pozdrowieniami” dziennikarza poprzez telewizję. Po meczu Serbia – Polska, w Belgradzie, w listopadzie 2007 roku, Radosław Matusiak „pozdrowił”… autora niniejszego felietonu. Nasz napastnik strzelił Serbii gola w nic nie znaczącym już dla obu stron meczu i poczuł się bardzo mocny. A że wcześniej krytykowałem Matusiaka za to, że mocno spuścił z tonu, że pogubił się w układaniu klubowej kariery, uznał że warto mi publicznie dowalić. Bo strzelił gola… Nie przypuszczał wówczas, że to jego ostatni gol dla kadry, a za pół roku selekcjoner Leo Beenhakker nie weźmie go do kadry na Euro 2008. Po turnieju Matusiak nie wrócił już do reprezentacji, a i klubowa kariera mu się zawaliła. Tamte „pozdrowienia” były wypowiedziane – jak widać – w złym momencie. To była już ostatnia chwila triumfu Matusiaka.
Zresztą przed kamerami TVP w Belgradzie źle wykonał zamysł „pozdrowień” dziennikarza, bo – w odróżnieniu od Brzęczka w Guimaraes – nie wyjaśnił o co chodzi. Powiedział coś w stylu: „A zdobytego gola dedykuję rodzinie i redaktorowi Tuzimkowi”, co oczywiście zostało błędnie odebrane, jako… forma podziękowań dla dziennikarza. Śmieszne było to, że dostałem wtedy kilka esemesów z gratulacjami, od ludzi, którzy pytali jak pomogłem Matusiakowi, że ma dla mnie taką wdzięczność  i dedykuje mi gola przed kamerami publicznej telewizji… Jak więc widać, zaczepić kogoś przed kamerami też trzeba umieć.

Brzęczek to zrobił lepiej, ale chwały mu to nie przynosi. Od razu ktoś skomentował na Twitterze: „Taki nieświatowy ten nasz Jurek”. Jak widać także na tym polu zabrakło selekcjonerowi doświadczenia i dojrzałości.
Zresztą on ma teraz ważniejsze wyzwania. Musi udowodnić, że jest w stanie nawiązać do sukcesów swojego poprzednika. Brzęczek i Zbigniew Boniek podkreślają, że weryfikacją dla nowej drużyny będą eliminacje do mistrzostw Europy. Jakby sam awans, na turniej, w którym zagrają aż 24 drużyny z ledwie ponad pięćdziesięciu federacji Starego Kontynentu był już sukcesem. Przy tym, że z każdej grupy eliminacyjnej wychodzą po dwie drużyny, a szczęścia będzie można szukać także w barażach, opowiadanie, że już samo zakwalifikowanie się na turniej będzie wielkim osiągnięciem jest nieprawdą i drastycznym zaniżaniem wymagań wobec reprezentacji. A przecież rozmawiamy o drużynie, która ostatnio – bez większego kłopotu – zakwalifikowała się zarówno na mistrzostwa Europy, jak i mistrzostwa świata. A na Euro 2016 była w ósemce najlepszych reprezentacji. Dlaczego polski kibic miałby tak drastycznie redukować swoje oczekiwania wobec kadry? Mamy całkiem niezłe pokolenie starszych i młodszych piłkarzy, mamy najlepszego polskiego piłkarza w historii, więc musimy mierzyć wyżej.
Poza tym, zadaniem Brzęczka nie było totalne rozwalenie drużyny Adama Nawałki i zbudowanie swojej. Nowy selekcjoner miał ją tylko przebudować, bo pewne podstawy zostały, ta drużyna – niezależnie od nieudanego mundialu – miała swoją pozycję i renomę w europejskim futbolu, Brzęczek wcale nie zaczynał od zera. Mamy pełne prawo mieć oczekiwania, że ten zespół na Euro 2020 pojedzie i jeszcze coś tam ugra. Szczególnie, że teraz kadrę już muszą wzmocnić najlepsi piłkarze z młodzieżówki, których rozwój był sztucznie hamowany. A najlepsi z kadry U-21 powinni się oswajać z dorosłą reprezentacją, bo to zupełnie inny poziom sportowego wyzwania.
Niestety na dorastanie w pierwszej drużynie takich piłkarzy jak Szymon Żurkowski, Sebastian Szymański czy Krystian Bielik (na zdjęciu powyżej) mamy – na skutek decyzji PZPN – dopiero przed sobą. Szkoda, bo te ostatnie pół roku, to był czas na to, żeby uczyli się pierwszej reprezentacji, oswajali z presją, żeby mieli czas na robienie błędów. Teraz, w eliminacjach do Euro 2020, miejsca już na to nie ma. Sukces młodzieżówki jest na pewno istotny, warto go doceniać, ale nie przeceniać. Zadaniem tej drużyny powinno być dostarczanie piłkarzy do pierwszej reprezentacji. A właśnie w niej trzeba wzmocnić konkurencję, nacisnąć na tych, którym się wydaje, że są pewniakami do pierwszej „jedenastki”.
Klejenie kadry z młodych i starych trochę potrwa i na tym się musi skupić selekcjoner. Mamy zbyt dobre pokolenie piłkarzy, żeby cieszyć się do szaleństwa z byle remisu, a za wielki sukces uważać sam awans na Euro 2020. Akurat tę reprezentację stać na więcej. Mamy prawo tego wymagać.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • Eventin

    Panie Dziennikarzu gwarantuje, że jeżeli nasza rep. U21, będzie odnosiła sukcesy to i główną w końcu zacznie …

    A wy od razu chcecie sukcesów, A tu potrzeba pracy od podstaw i sukcesów najmłodszych… obecna reprezentacja za młodu nic nie osiągnęła i w seniorach nic nie osiągnie, A Panu marzy się bicie Włochów i Portugalczyków zejdź Pan na ziemię … szczyt tej rep był na euro i porażka po karnych z Portugalią .. taka smutna prawda …

    I niestety nadchodzą dla nas czasy, że każdy awans to będzie sukces … już Pan zapomniał co się działo przed Nawałką ?

    I co ten biedny Lewy sam może ? Przecież on jest 9 … to nie Zizu który potrafił podać tak, że nawet Milik by to strzelił… do lewego trzeba podać i tu pojawia się problem … bo nawet lewy potrzebuje kilku takich podań aby coś z tego strzelić…

    • smutas

      Panie Eventin, sądząc po wpisie wybitny znawca i gwarant sukcesów naszej piłki. Jako orędownik pracy od podstaw, zejdź pan na ziemię tak jak radzisz Tuzimkowi.Wtedy- jak to pisze nasz nowy ekspert , jeżeli nasza rep. U 21, będzie odnosiła sukcesy to i główną w końcu zacznie” Może i główną w końcu zacznie.

      • Eventin

        Chodzi mi o to, że Pan Tuzimek marzy o mistrzostwach świata bo mamy jednego zawodnika światowej klasy … reprezentacja jest tak silna jak najsłabsze jej zawodnik… ligę mamy jaka mamy czyli słaba hmmm chociaż to i tak za słabe słowo aby określić jej siłę ..

        Po patrz na Belgię .. niedawno wspomniany Matusiak strzelał im gola. . A teraz ta Belgia z nas zrobiła by miazgę … no tak ale tam postawili na młodzież ..i teraz zbierają profity (lukaku hazard itd)… no i oni mieli i mają sukcesy w u21 …

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli