Jedenastka na Niemców. Kompletnie odjechana

Autor wpisu: 15 czerwca 2016 12:30

Na chwilę spuśćmy powietrze z balona i odsapnijmy. Przyjrzyjmy się niekończącej się polsko-niemieckiej piłkarskiej wojnie w krzywym zwierciadle. Oto nasza jedenastka na Niemców. Całkowicie odjechana. Nie tylko dlatego, że roi się w niej od… Niemców. Na szczęście są też nasi.

1. Władysław Jagiełło
Czyli Leo Beenhakker. Miał, niczym nasz król pod Grunwaldem, rozprawić się w Austrii z krzyżacką zawieruchą. Obłęd, jaki przed EURO 2008 poraził nasze tabloidy, by naprawdę wysokiej jakości. „Superak” poszedł już w taki absurd, że nie wiadomo było, czy się śmiać, czy płakać. No, ale dzięki temu jest co wspominać.

385544 385545

Skończyło się, niestety, wesołym oberkiem po stronie niemieckiej, bo też inaczej skończyć się wtedy nie mogło. Niedawno uciąłem sobie pogawędkę na temat tamtego spotkania z Bobem Kaczmarkiem, który był wówczas asystentem Beenhakkera. – Panie Krzysztofie, bez pięciu ludzi z podstawowego składu z tego pamiętnego meczu z Portugalią i z kulawym Żurawskim, który miał rozwalony mięsień dwugłowy, to myśmy mogli Klosemu, Schweinsteigerowi, Lahmowi, Podolskiemu, Ballackowi i innym co najwyżej naskoczyć. Dobrze, że Boruc był w formie, bo inaczej doszłoby tam do pięknej katastrofy – przyznał Bobo (cała rozmowa TUTAJ).
Cóż, trudno odmówić mu racji… A Jagiełło? Kilkanaście miesięcy później udał się na emigrację.

2. Protoplasta
Henryk Martyna (legionista, rocznik 1907, 23-krotny reprezentant Polski). Tak, wszystko zaczęło się od Martyny. Wszystko, czyli całe nieszczęście w historii starć polsko-niemieckich i klątwa, którą udało się nam przełamać dopiero po 81 latach.

Henryk Martyna

Było mniej więcej tak:
Patrzymy na zegar. Jeszcze 40 sekund. Lecz cóż to: prawoskrzydłowy Lehner podaje piłkę do Rasselnberga, ten mija Kotlarczyka I, potem jego brata i pędzi w stronę polskiej bramki. Tymczasem Martyna, który krył Kobierskiego, widząc niebezpieczeństwo, szarżuje do olbrzyma niemieckiego, niestety – jeden zbyt gwałtowny krok i nasz obrońca leży jak długi. Rasselnberg jest sam na sam z Albańskim o sześć metrów od bramki. Z tyłu pędzi do niego rozpaczliwie Bułanow, z przodu nasz bramkarz. Niestety, jest za późno…
To fragment relacji („Przeglądu Sportowego”) z pierwszego w historii meczu Polski z Niemcami. Przegraliśmy 0:1 po golu straconym w ostatniej minucie. Straconym, bo Martyna się… poślizgnął. Brzmi znajomo?

3. Następca protoplasty
Jakub Wawrzyniak. I wszystko jasne. Gdy się ślizgał, też był legionistą. Przypadek?

Na szczęście Kuba to gość, który ma do tego wszystkiego spory dystans. – Grałem z Niemcami trzy razy. Raz wygrałem, raz zremisowałem i raz… nie pozwoliłem nam wygrać – śmieje się. My swego czasu pogadaliśmy z Kubą o tym i o tamtym. Zdradził nam na przykład, że siwe włosy to pozostałość po aferze dopingowej. Kto nie czytał, musowo – TUTAJ.

4. Ofiara
Jan Tomaszewski. Do dziś powtarza, że po tym, co zrobił mu w reprezentacyjnym debiucie (Tomaszewskiego, żeby była jasność, el. ME 1972, 1:3 w Warszawie) Gerd Müller, pół Polski chciało go powiesić, a drugie pół wygnać na banicję. Jak tam było, tak tam było – nie zmienia to faktu, że „Tomek” akurat do Niemców (i Müllera) szczęścia nie miał. Cóż, do wszystkiego szczęścia mieć nie można, prawda?

5. Ofiara losu
Sławek Peszko, czyli „ja setek nie marnuję”. No chyba że z Niemcami. Wtedy trzy w jednej połowie. „Peszkin” to też chłopak, który ma do siebie i świata dystans, więc za nic się nie obraża. Nie wierzycie? Zobaczcie, jak komentuje memy na swój temat TUTAJ.

A po meczu z Irlandią Północną pojawił się nowy. Kapitalny:

6. Ofiara ofiary losu
Franciszek Smuda. Mógł być tym, który przejdzie do historii jako pierwszy trener, który wygrał z Niemcami. Mógł, gdyby nie Sławek, a potem Kuba.

A że „Franz” jest pamiętliwy, tego pierwszego nie zabrał na EURO 2012, a drugi na tym turnieju nie zagrał nawet minutę.

7. Kat
Josef Gauchel. Przed II wojną światową przeciw Polsce zagrało kilku Niemców o polskich korzeniach (Stanislaus Kobierski, Josef Rodzinski, Fritz Szepan, Paul Zielinski), ale żaden z nich nie zrobił nam takiej krzywdy jak Gauchel.

josef_gauchel

Piłkarz z Koblencji zaliczył hat tricka w meczu towarzyskim rozegranym w 1938 roku (4:1 dla Niemiec). Do dziś nikt w spotkaniach Niemiec z Polską nie powtórzył tego wyczynu (Peszko się nie liczy). Dla Gauchela był to pierwszy występ w reprezentacji po finałach MŚ 1938, w których strzelił gola Szwajcarii (1:1). W kadrze III Rzeszy zagrał 16 razy, zdobył 13 bramek. Bilans strzelecki więc bardzo przyzwoity.

8. Kolejny kat
Lukas Podolski. On teraz robi za eksperta od drapania się po jajkach, co swoją drogą wychodzi mu całkiem zgrabnie (to ekspertowanie, bo drapania nie widzieliśmy), ale my nie zapomnieliśmy, jak dwa razy urządził nas na EURO 2008.

Zresztą już jako nastolatek wykazywał ciągoty do strzelania Polsce goli. W meczu fazy grupowej EURO U-17 w 2002 roku cztery minuty przed końcem trafił na 1:0, przez co z grupy kosztem Polaków wyszła Gruzja.

9. Talizman
Wojtek Szczęsny. Całkowite przeciwieństwo Tomaszewskiego, bo on akurat ma szczęście do Niemców. Zresztą co tu pisać, wszystko i tak jest jasne. Dlatego warto na Wojtka chuchać i dmuchać, by z tymi Niemcami jednak mógł zagrać, choć wszystko wskazuje na to, że jednak nic z tego nie będzie… Zobaczcie:

10. Miś Jogi
Czyli Joachim Löw. Tym razem ani słowa o grzebaniu w gaciach. Löw znalazł się tu z innej przyczyny. Jak ktoś nie pamięta, to przypominamy – właśnie ten facet prowadzi najbardziej utytułowaną reprezentację w historii. Reprezentację, która nie tylko jest aktualnym mistrzem świata, ale też z pięciu ostatnich wielkich turniejów wracała z medalem (w czterech z nich Löw był selekcjonerem, w jednym asystentem selekcjonera). Mało? Jeszcze nikt przed Niemcami takiej serii nie miał, więc na miejscu niemieckich kibiców nie przejmowalibyśmy się tym, gdzie i kiedy Löw sobie grzebie, dopóki zwoził będzie te medale.

11. Mesut Özil
A on z jakiej tu okazji? Aha, już wiemy. Z takiej:

1318507799486

Inne artykuły o: Euro 2016 | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli