Jacek Góralski: Gram tak samo, tylko kartek mniej łapię

Autor wpisu: 15 listopada 2016 09:31

Po meczu ze Słowenią niektórzy piłkarze – jak np. Artur Boruc – przez strefę wywiadów przemknęli jak błyskawica. Jacek Góralski stał i cierpliwie odpowiadał dziennikarzom na wszystkie pytania. Do ostatniego. We Wrocławiu „Góral” zaliczył swój 60-minutowy debiut w reprezentacji. Od razu w podstawowym składzie. Dostał od Adama Nawałki więcej niż miał prawo oczekiwać. Po Góralskim widać było, że jest bardzo szczęśliwy, a nawet wzruszony.

Zadowolony jest pan ze swojej gry w reprezentacyjnym debiucie?
Reprezentacja to było moje marzenie, więc oczywiście, że się teraz bardzo cieszę. Ale swojej gry nie chcę oceniać, od tego są inni.

Ale jak pan czuje? Dobrze poszło?
Ojej… No naprawdę wolę się na temat samego występu nie wypowiadać. Zrobi to trener, zrobią dziennikarze.

A jak się panu grało obok Grzegorza Krychowiaka?
To piłkarz, który stanowi trzon tej reprezentacji, do której ja dopiero pukam. Mieliśmy zadanie z Grześkiem trzymać to wszystko w środku, rozbijać ataki rywali i wydaje mi się, że ta nasza współpraca nieźle wyglądała. Szczególnie, że Słowenia okazała się bardzo silnym i wymagającym rywalem. To dobry zespół, ale do przerwy nie pozwoliliśmy im na stworzenie sobie klarownej sytuacji z gry. Bramkę zdobyli po stałym fragmencie gry.

Wielu ludzi zaskoczył fakt, że wychodzi pan w podstawowym składzie na mecz ze Słowenią. Pana też?
Gdy w poniedziałek o 13.00 na odprawie trener Adam Nawałka podał, że zagram, byłem bardzo szczęśliwy. Wtedy do mnie dotarło, że wystąpię w reprezentacji. Chciałem z siebie dać w tym meczu jak najwięcej i mam nadzieję, że to było widać na boisku.

Po której akcji w tym meczu poczuł się pan pewniej? Kiedy pomyślał pan: „jest dobrze, dam radę”.
Najważniejsze w każdym meczu jest dobre wprowadzenie. Pierwszy fajny odbiór miałem przy linii bocznej boiska, a potem kilka dobrych kolejnych akcji. Między innymi, gdy odebrałem piłkę rywalowi, oddałem ją do Grześka Krychowiaka i razem ruszyliśmy na bramkę. To mi dodało pewności.

A pamięta pan, gdzie był 3 września tego roku?
Powiem szczerze, że nie pamiętam…

W Nowym Mieście Lubawskim. Mówi to panu coś?
Aaaa, no tak… To o to chodzi!

Tak, został pan przez trenera Probierza zesłany do rezerw Jagiellonii. Pojechaliście do Nowego Miasta Lubawskiego i tam dostaliście 0:6. Był pan na peryferiach piłki, raptem dwa miesiące temu. A dziś? Reprezentacja!
Oj, ja już nawet nie chcę wracać do tamtej sytuacji. Na pewno wówczas byłem daleko od reprezentacji. To było dawno. Już tego nie pamiętam.

Ale co się wtedy takiego stało, że od tamtej pory pana kariera wystrzeliła. Wrócił pan do składu Jagiellonii, a dobre występy w Ekstraklasie zaowocowały debiutem w reprezentacji.
Sam nie wiem co się konkretnego stało. Zacząłem grać od pierwszych minut i później jakoś tak samo to poszło.

Trener Probierz miał wtedy do pana pretensje, że gra pan zbyt ostro, zbyt często fauluje, łapie pan zbyt dużo kartek. Oczekiwał od pana tyle samo odbiorów, ale mniej fauli. I to się dało zrobić, prawda.
Powiem szczerze, że mi się wydaje, że ja gram niemal tak samo, tylko łapię mniej kartek (śmiech). W poprzedniej rundzie miałem cztery, teraz dwie, więc postęp jest (śmiech).

Widać po panu, że jest pan bardzo szczęśliwy z tego debiutu. Pewnie pana tata jest z pana dumny, a pan podobno ma dla niego specjalny prezent.
Tak, tata dostanie moją koszulkę reprezentacji, ale z meczu… z Rumunią. Tę z debiutu ze Słowenią obiecałem już swojej dziewczynie.

Rozmawiał i notował Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli