Igor LEWCZUK o kulisach transferu: „Miałem raptem kilka godzin na podjęcie decyzji”

Autor wpisu: 1 września 2016 14:28

Na zgrupowaniu reprezentacji Polski rozmawialiśmy z Igorem Lewczukiem o kulisach transferu do Francji. – To był dla mnie bardzo trudny wybór, miałem raptem kilka godzin. Zwyciężyła chęć sprawdzenia się w trochę innym piłkarsko świecie – przyznał były już legionista.

Jak wyglądały u ciebie te ostatnie dni?
Szalone. Bardzo szalone i intensywne. Trochę człowiek musiał przemyśleć kilka ważnych spraw i nie miał na to za dużo czasu.

Kiedy pojawił się temat Bordeaux?
Już dwa, trzy tygodnie temu, ale wtedy jeszcze bez żadnych konkretów. Ja skupiałem się na eliminacjach Ligi Mistrzów i ekstraklasie. Gdyby coś było poważnego, to człowiek by się zastanawiał, a tak fajnie się złożyło, że konkrety pojawiły się dwa, trzy dni przed zamknięciem okienka. Wtedy pojawiła się poważna oferta. Trzeba było szybko podjąć decyzję.

I dlaczego na nią przystałeś?
Bo to dla mnie kolejny krok wprzód.

A nie jest ci żal odchodzić z Legii dwa tygodnie przed jej pierwszym meczem w Lidze Mistrzów?
Bardzo żal. I uwierzcie to był naprawdę bardzo trudny wybór.

Tak długo Legia czekała na Champions League i kiedy pojawiła się wreszcie szansa, niektórzy z piłkarzy wolą wybrać ofertę z innego klubu niż z tej szansy skorzystać. Przyznasz, że wybór nieco kontrowersyjny. Nie miałeś z tym problemów?
Miałem. Ogromny. Rywale, jacy tu przyjadą, absolutnie z najwyższej światowej półki. Co mam powiedzieć? Wybór nie był prosty.

Długo się zastanawiałeś?
Miałem na to raptem parę godzin. Zaczęły się telefony do najbliższych, konsultacje. Normalna rzecz.

Była rozbieżność?
Była. Ale żona mnie wspiera i to było najważniejsze.

Skusiły cię pieniądze, czy bardziej możliwość rywalizacji z zupełnie innymi zespołami, grającymi na dużo wyższym poziomie niż w Polsce?
Chęć sprawdzenia się. Mam już tyle lat, ile mam i myślę, że był to ostatni dzwonek, by wyjechać i się sprawdzić. Żeby zobaczyć, jak to wszystko funkcjonuje na Zachodzie. W Legii organizacja jest na topowym, jak na Polskę, poziomie. Będę miał teraz okazję porównać.

Pewnie sprawdziłeś już, z kim przyjdzie ci w tym Bordeaux rywalizować o miejsce w składzie?
Sprawdziłem, ale nic teraz nie powiem, bo pamięć już nie ta (śmiech).

W Legii próbowano cię przekonać, byś został?
Nie. Pozwolili mi na transfer. Ze strony Legii nikt nie robił mi najmniejszych problemów.

A nie jest tak, że twój transfer zablokował możliwość zmiany klubu Michałowi Pazdanowi? Że Legia nie mogła sobie pozwolić na odejście dwóch stoperów?
Ostatnio „Pazdek” jakoś krzywo na mnie patrzy, to fakt. Jakiś taki słabszy kontakt mamy. Ale jego czas jeszcze nadejdzie. Zresztą już nadszedł. Wciąż jest na topie, gra w najlepszym polskim klubie, gra w kadrze, myślę więc, że w najbliższym czasie źle nie będzie miał.

Wcześniej Bordeaux rozmawiało z Arturem Jędrzejczykiem…
Tak, wiem. Ktoś już taką uwagę rzucił, że muszę mu coś dobrego kupić, ale nie wiem co, bo on już wszystko ma.

A na poważnie – rozmawiałeś już z kimś ze sztabu Bordeaux o roli, jaką masz odgrywać w tym zespole?
Będę miał dziś telefon na ten temat, więc wszystko przede mną.

Sprawdziłeś chociaż terminarz – z kim najbliższy mecz?
Sprawdziłem. Z Lyonem, czyli Maćkiem Rybusem.

Te transfer ma ci pomóc na dobre wejść do reprezentacji?
Trudno powiedzieć. To chyba zależeć będzie od częstotliwości mojej gry, formy i tego, jak to wszystko będzie wyglądać. Ale wiem, że jest duże ryzyko, wiem, że z kadry mogę wypaść.

Gdyby w 2014 roku, kiedy byłeś obrońcą Zawiszy Bydgoszcz, ktoś powiedział ci, że za dwa lata trafisz do klubu Ligue 1, to?
To bym mu powiedział, że zna się na piłce (śmiech).

Dziś po Zawiszy nie ma śladu, a ty jedziesz właśnie do Francji. Wygląda na to, że dobre decyzje w życiu podejmujesz?
I oby tak dalej. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.

Inne artykuły o: Reprezentacja | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli