Grosicki przebiera nogami. Byle do zimy…

Autor wpisu: 1 października 2017 13:07

Kamil Grosicki nie zamierza ukrywać: – Jestem w określonym wieku i chciałbym jeszcze wejść na wyższy poziom – rzucił w polsatowskim Cafe Futbol. Czy to znaczy, że zimą znów szykuje się gorący czas transferowy dla „Grosika”? – Jak co pół roku – śmieje się sam zainteresowany.

Kamil Grosicki gościł w Cafe Futbol zaczynającym decydujący czas reprezentacji. Sporo było o finiszu eliminacji i o najbliższym rywalu – Armenii, ale wątek transferu widać, że w „Grosiku” siedzi, choć oczywiście zdecydowanie deklaruje, że najbliższe miesiące poświęci w pełni Hull. Zresztą co innego mógłby zrobić. Okienko transferowe otwiera się dopiero w styczniu – do tego czasu Grosicki musi utwierdzić potencjalnych oferentów w tym, że go – mówiąc kolokwialnie – chcą.

– W ostatnim okienku nie było żadnej oficjalnej oferty, która wpłynęłaby do Hull za mnie. Choć były rozmowy – przyznał „Grosik” z trudem usiłując ukryć rozczarowanie. – To była ciężka dla mnie sytuacja, bo byłem zapewniany, że będzie łatwiej. Jestem już rozpoznawalny w Anglii, to już nie jest ta sytuacja, jaka była zaraz po EURO – tłumaczył.
Grosicki nadziei upatrywał podpisując kontrakt z grupą menedżerską Thomasa Krotha, z którą jest związany na najbliższe półtora roku, ale jak widać nowy menedżer nie zapewnił transferowego sukcesu tego lata. – Coś się w tym okienku nie udało, coś poszło nie tak – nie ukrywał Grosicki. Przy okazji wspominając szczegóły negocjacji pod koniec lipca z włoską Fiorentiną. Piłkarz, którego z ACF skontaktowała osoba spoza grupy Krotha, był już dogadany co do swoich warunków, Włosi byli gotowi spełnić oczekiwania Hull, ale gdy do akcji wkroczył menedżer piłkarza, akcja spaliła na panewce.
– Wydawało się, że sprawa jest już dopięta i to kwestia czasu, gdy zostanie zrealizowana. Można powiedzieć, że dostaliśmy już piłkę do pustej bramki. Wystarczyło dobić, ale się nie udało… – z żalem opowiadał Grosicki.

Oczywiście Grosicki sporo mówił także o meczach eliminacji i o tym, że trzeba zagrać z Armenią i Czarnogórą mając w tyle głowy nie to, co zrobią rywale, tylko to, że Polska potrzebuje czterech punktów, by się na nich nie oglądać. – Nie mamy łatwo w tych eliminacjach, bo po pierwsze rywale się nas już nauczyli, a poza tym mamy bardzo wyrównaną grupę bez słabeuszy. Kazachstan czy Armenia to nie są rywale jak Gibraltar czy San Marino. Z nimi trzeba naprawdę dużo zdrowia zostawić, by wygrać – tłumaczył.

Inne artykuły o: Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli