Grosicki ma żal do Rennes. O co? O kasę

Autor wpisu: 1 września 2016 17:17

Kamil Grosicki nie przeszedł do Burnley i być może narobił sobie kłopotów w Stade Rennais. Pod dużym znakiem zapytania stoi też jego występ w niedzielnym meczu z Kazachstanem.

Transfer Grosickiego upadł wczoraj dosłownie i w przenośni za pięć dwunasta. Wydawało się, że skoro Burnley, które chciało go kupić, przysłało po zawodnika prywatny samolot, to reprezentant Polski leci złożyć podpis na kontrakcie. Okazało się, że do omówienia było jeszcze wiele innych spraw. Nie do końca wiadomo jakich. Sam zawodnik dość mocno plątał się dziś w zeznaniach. Zgodził się porozmawiać chwilę o całej sytuacji, ale po długich namowach.  Najpierw rzucił tylko jedno zdanie: – Dobrze, że nie podpisałem tego, co dostałem do podpisania.

Potem zgodził się chwilę opowiedzieć o całym zamieszaniu.  Okazało się, że między innymi nie dograna była kwestia indywidualnej umowy zawodnika z Burnley. Ale nie tylko….

–  Żałuję, że nie zagram w mojej wymarzonej lidze. Transfer był bardzo blisko i był drogi. Burnley chciało zapłacić za mnie duże pieniądze. Wszystko się popsuło na ostatniej prostej. Nie tylko ja nie byłem do końca dogadany co do warunków kontraktowych, ale też nie byłem dogadany ze swoim obecnym klubem czyli Stade Rennais. Tutaj wyszedł duży problem. Padły pewne słowa, które nie zostały dotrzymane – powiedział. Nie wyjaśnił, o jaki problem chodziło, bo wyjaśnić nie chciał. Gryzł się w język, żeby nie powiedzieć za dużo.

– Powiem tylko, że dla mnie słowo jest ważniejsze niż papier. W pewnym momencie zostałem niesprawiedliwie potraktowany, zabrakło szacunku. Padło dużo mocnych słów z jednej i z drugiej strony – ciągnął swoją wypowiedź. Nie powiedział, na co umówił się z Rennes. Ale jak nie wiadomo, o co chodzi, to zapewne poszło o pieniądze. Wiadomo, że do końca trwały negocjacje między klubami co do sumy odstępnego. Rozbijało się o 2 mln euro – Francuzi chcieli 8 mln, Anglicy dawali 6. W końcu jednak kluby do porozumienia doszły. Niewykluczone też, że kosztem jakichś zobowiązań finansowych francuskiego klubu wobec zawodnika. Zobowiązań, które mu obiecano na słowo, a nie zostały zapisane w żadnej umowie. A w każdym razie nie chciano zrealizować w przypadku transferu last minute do Burnley.

Co dalej z Grosickim? Nie ma wątpliwości, że przez zamieszanie zmarnował prawie całe zgrupowanie. Tym bardziej, że przyjechał na nie z urazem. Informacja ta miała być trzymana w tajemnicy, ale w czwartek sam piłkarz powiedział to przed kamerami. Na szczęście do kadry drzwi na pewno sobie nie zamknął. Nawet jeśli nie zagra od początku z Kazachstanem, to nie będzie znaczyło, że Adam Nawałka stracił do niego zaufanie. Nic z tych rzeczy, przecież selekcjoner dał mu pozwolenie na wyjazd i negocjacje. A że wyszło, jak wyszło? Jest to wpisane w charakter tego zawodnika. „Grosik” deklaruje, że kadra to dla niego inna bajka, ale wiadomo, że nastrój i stan psychiczny zawodnika wypisany jest na jego twarzy Kamila, on nie potrafi udawać. Zwieszona głowa, czerwone i zmęczone oczy – Grosicki po tym transferowym zamieszaniu nie wydaje się być w dobrym stanie psychicznym. Nawałka w najbliższych dniach przekona się, czy uda mu się go podnieść na duchu, doprowadzić do normalnej formy mentalnej.

Znacznie gorzej wygląda sytuacja Grosickiego w klubie. On sam mówi, że najchętniej by tam nie wracał. Jeśli padły mocne słowa wobec wysoko postawionych osób w klubie, to nawet przy całej sympatii, jaką darzy Polaka trener Christian Gourcuff, może mu nie być zbyt lekko na Roazhon Park. Nawet jeśli mówimy o wchodzeniu z ławki rezerwowych, jak to było ostatnio.

– Sytuacja jest trudna, ale sobie z nią poradzę, bo jestem silny. Pozostaje mi walczyć na boisku. Mam podpisany kontrakt, będę chciał jak najlepiej dla klubu, ale na pewno zawiodłem się na niektórych osobach. Chciałem odejść w czasie okna transferowego, po tej sytuacji do transferu będę jeszcze bardziej dążył – deklaruje Grosicki.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli