No i kim ma grać ten Brzęczek przeciw Czechom i Portugalii?

Autor wpisu: 11 listopada 2018 16:37

W czwartek reprezentacja Polski zagra w Gdańsku z Czechami, a w kolejny wtorek, w Guimaraes, meczem z Portugalią pożegnamy się z Dywizją A Ligi Narodów. Oba spotkania będą dla Jerzego Brzęczka ostatnią okazją do sprawdzenia nowych opcji personalnych i taktycznych przed eliminacjami do Euro 2020, choć byłoby dobrze, żeby selekcjoner nie próbował już testować ustawienia bez skrzydłowych. Zresztą trener reprezentacji tak czy siak będzie w trudnym położeniu i to z kilku powodów.

Po pierwsze, w bardzo krótkim czasie wyczerpał kredyt zaufania, jaki na początek swojej kadencji ma każdy selekcjoner. Gdy Zbigniew Boniek ogłosił, że jego wybór padł na Brzęczka to – bądźmy szczerzy – szału radości polskich kibiców nie było. Raczej dominowało zdziwienie, wątpliwości, albo –  w najlepszym przypadku – daleko posunięta rezerwa. Pytań było więcej niż oklasków. No, ale że każdy trener zasługuje na danie mu szansy, to i na to, co zrobi Brzęczek kibice cierpliwie czekali. I początek jego reprezentacji, w meczu z Włochami w Bolonii, był nawet obiecujący. Zremisowaliśmy tam 1:1 i jeszcze mieliśmy duży niedosyt, że zwycięstwo uciekło nam w końcówce, po golu straconym z rzutu karnego.
Ale w kolejnych spotkaniach Biało-czerwoni wyglądali już dużo gorzej. Kiepski mecz towarzyski z Irlandią, a potem dwie rozczarowujące porażki w Chorzowie z Portugalią i Włochami. W obu meczach Brzęczek „wypuścił lejce” z rąk, testował grę bez skrzydłowych, a na końcu „zagotował” się po jednej z wypowiedzi Roberta Lewandowskiego i reprezentacja rozjechała się do domów pobita i rozbita. Sporo wysiłków PR-owych włożono przez następne tygodnie, by konflikt kapitana z selekcjonerem zbagatelizować i zredukować do nic nie znaczącego nieporozumienia.
Tak więc teraz kadra wraca na zgrupowanie do Gdańska (treningi na starym obiekcie Lechii przy Traugutta 29), a Jerzy Brzęczek od razu znajduje się pod presją kibiców, którzy nie mogą się pogodzić z obecnym, nijakim i smutnym, stylem gry reprezentacji. Drużyny, która jeszcze do niedawna plasowała się w czołówce rankingu FIFA i potrafiła zachwycić widowiskową grą. Kibice chcą, by Jerzy Brzęczek pokazał, że potrafi nawiązać do tej dobrej jakże nieodległej, przeszłości tej drużyny.
A tymczasem zapowiada się, że przed meczami z Czechami i Portugalią selekcjoner będzie miał mocno pod górę. Bo stan personalny reprezentacji jest daleki od doskonałości. Wielu zawodników jest pod formą, spora grupa walczy z urazami, a jeszcze inni mają problemy z grą w klubach.
Największa wyrwa w drużynie Brzęczka to oczywiście brak Kamila Glika. Stoper Monaco miał ten sezon słabiutki, grał nierówno, a za występy w klubie zbierał kiepskie noty. Ale gdy okazało się, że w meczu Ligi Mistrzów doznał kontuzji i na kadrę nie przyjedzie, od razu stało się jasne, że mamy w defensywie reprezentacji olbrzymi kłopot.
Bo przecież stały – do niedawna – partner Glika na środku obrony kadry – Michał Pazdan od lata walczy na zmianę: to z kontuzjami, to z własnymi słabościami. Wypadł na stałe ze składu Legii, to i w reprezentacji nie mógł się pojawić.
Pazdana ostatnimi czasy zastąpił w kadrze Jan Bednarek, ale ten jest powoływany do reprezentacji Polski bardziej za potencjał, niż za to co pokazuje na boisku. Zresztą trudno jest mu cokolwiek pokazywać, bo plac gry widzi jedynie na klubowych treningach. W meczach Southampton trener nie powołuje go nawet na ławkę rezerwowych. W takiej sytuacji trudno, żeby się chłopak rozwijał, żeby korygował błędy, poprawiał ustawianie się na boisku. A przecież nie może być tak, że jedyną drużyną, w której gra jest… reprezentacja. Nie kwestionuję, że jest przyszłość przed Bednarkiem, ale musi – najlepiej już zimą – podjąć męską decyzję i poszukać wypożyczenia do klubu, w którym będzie grał. Dobrze, że go Brzęczek powołuje, bo nawet te kilka treningów z kadrą ma znaczenie, ale czy Bednarek powinien zagrać z Czechami albo Portugalią, to mam wątpliwości. Szczególnie, że w wielu meczach był zamieszany w straty bramek przez Biało-czerwonych.
A zatem selekcjoner musi postawić na dwóch nowych stoperów. Pewnie nie bez przyczyny Brzęczek nagle się przeprosił z Thiago Cionkiem, którego wcześniej nie zamierzał powoływać do reprezentacji. I chociaż sam mam wątpliwości, czy jest sens go odkurzać, to trzeba przyznać, że stoper SPAL gra w klubie regularnie. Jego partnerem może być albo Marcin Kamiński albo Artur Jędrzejczyk. Kamiński gra w Fortunie Düsseldorf, ale choć w reprezentacji zadebiutował w 2011 roku, to nadal nie wiadomo, czy kadra to dla niego nie są zbyt wysokie progi. To chyba najdłużej dojrzewający piłkarz w dziejach naszego futbolu. Zachwycano się jego dobrym wyprowadzeniem piłki, ale tak naprawdę nie przekonał do siebie nigdy żadnego z selekcjonerów. Nawałka „odpalił” go dwa razy.  Raz na początku swojej kadencji, gdy myślał, że to „Kamyk” będzie u niego podstawym stoperem w reprezentacji, ale zraził się do tej koncepcji po pierwszych, nieudanych próbach. Drugi raz Nawałka „odpalił” Kamińskiego gdy ten – przez kilka dni – był w składzie powołanych na mundial. Jednak Glik zdrowiał tak szybko, że selekcjoner wolał mieć pół Glika niż całego Kamińskiego.  Czy Kamiński przekona do siebie teraz Brzęczka? Pomór stoperów może mu pomóc, ale najpierw to on sam sobie musi pomóc.
A co z Jędrzejczykiem? Miał taki moment w tym sezonie, że wyglądał w Legii bardzo pewnie. Zaczął być ustawiany na środku obrony i zbierał pochlebne recenzje. Ale już ostatniego meczu Legii z Pogonią w Szczecinie nie będzie dobrze wspominał. U Brzęczka miał kiepskie wejście na plac w meczu z Włochami. Ledwo się pojawił na boisku dostaliśmy gola po rzucie rożnym, a piłka spadła w rejony Jędrzejczyka. Przekonujące to na pewno nie było. Normalnie teraz byłby jedynie rezerwowym, no ale sytuacja normalna nie jest.
Zmartwienia Brzęczka nie ograniczają się do kłopotów w defensywie. Na kadrę przyjeżdża po raz kolejny Kuba Błaszczykowski, który w klubie nie łapie się nawet na ławkę rezerwowych. Wszyscy wierzymy w Kubę i dobrze mu życzymy, ale jak długo można grać w reprezentacji zupełnie nie grając w klubie? On oczywiście jest w kadrze potrzebny, bo dzieli się z młodszymi kolegami swoim doświadczeniem, a poza tym jest w stanie dać dobrą zmianę na 45 minut lub choćby pół godziny. Ale jednak ktoś na początek musi na boisko, na boku pomocy, wyjść.
Pierwszym wyborem powinien być Kamil Grosicki, ale on – choć w ostatniej kolejce strzelił gola z wolnego dla Hull i miał asystę – to też w jakiejś szałowej formie nie jest. Obaj z Błaszczykowskim wyglądają w kadrze jakby byli rekonwalescentami, a przecież nie są po kontuzji, tylko brakuje im gry i szukają formy.
Chyba w końcu czas, żeby swoją szansę dostali powoływani już wcześniej Damian Kądzior i Przemysław Frankowski.
A jak jesteśmy już przy pomocnikach, to warto dodać, że Piotr Zieliński został w sobotę zdjęty z boiska po 45 minutach, gdy jego Napoli przegrywało 0:1 z Genoą. A Fabian Ruiz, który wszedł za Polaka strzelił gola, zmienił grę drużyny, dzięki czemu zespół z Neapolu wygrał 2:1. Na Hiszpana właśnie – kosztem „Ziela” – stawia Carlo Ancelotti także w Lidze Mistrzów. Piotrek gra mniej, a może grać jeszcze mniej, jak się szybko nie pozbiera.
Jego klubowy kolega Arek Milik, przeżył w Genui takie samo rozczarowanie. Też został w przerwie zdjęty z boiska. O grze w Lidze Mistrzów na razie może tylko pomarzyć. W sobotę znów nie wykorzystał doskonałej okazji do zdobycia gola. Jego kłopoty w Napoli wydają się – na tę chwilę – jeszcze większe niż Zielińskiego.
W tym samym meczu pokazał się Krzysztof Piątek. Na zalanej wodą murawie, która wyglądała jak pole ryżowe, pełnił rolę… defensywnego napastnika. Jego drużyna objęła prowadzenie z Napoli, więc trener Genui chciał je przede wszystkim utrzymać. Dlatego Piątek biegał więcej na własnej połowie niż w polu karnym rywala. W takiej sytuacji oczywiście trudno strzelić gola, ale fakty są takie, że seria Piątka, który trafiał w każdym spotkaniu dawno się skończyła. Wiadomo było, że przyjdzie taki moment, że się chłopak zatnie, ale nie wiadomo było jak on sam na to zareaguje. W każdym razie Brzęczek już nie będzie pod taką presją, jak w Chorzowie, gdy – po tym jak nie wpuścił na boisko Piątka w meczu z Włochami – selekcjoner został wygwizdany.
Teraz spokojnie może dać Piątkowi kwadrans w meczu z Czechami, a na Portugalię wrócić do ustawienia z Lewandowskim i podwieszonym ofensywnym pomocnikiem, czyli Zielińskim. Selekcjoner ma jeszcze Adama Buksę z Pogoni Szczecin, ale niewykluczone, że jest mu potrzebny jedynie do treningów.
Patrząc na całość problemów, jakie mają kadrowicze można się obawiać o to, czy to dobry moment na takich rywali jak Czechy czy Portugalia.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • ursynów

    Panie Redaktorze w taki dzień, kiedy naród świętuje 100 lecie odzyskania niepodległości, Pan zastanawia się kim ten Brzęczek ma grać. Tu biało- czerwone flagi, race , setki tysięcy ludzi świętuje, a redaktora męczą problemy Brzęczka. A tak na poważnie, to podzielam pana wątpliwości. Przeciwnicy to nie hetki pętelki, ale drużyny grające dobrą, solidną piłkę. A nasi,, wielcy” zawodnicy, albo nie grają,albo jak grają- to słabo.Na palcach jednej ręki można policzyć tych, co reprezentują poziom godny gry w reprezentacji. Reszta to już historia, albo melodia przyszłości. Ale ci, których powołuje Brzęczek, to nawet nie chórzyści,to przeciętni kopacze w naszej lidze, wyciągnięci jak króliki z kapelusza. Tylko reprezentacja to nie cyrk, a Brzęczek to kiepski iluzjonista.Ale co tam dzisiaj 11 listopada, radujmy się redaktorze, a Brzęczek wyczerpał już mandat zaufania, jedyny mandat jaki może dostać,to mandat od kibiców, mandat za zawiedzione nadzieje.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli