Grabara znalazł na siebie sposób – narobić dużo szumu, wyśmiać innych. Ciekawe, kiedy się na tym przejedzie

Autor wpisu: 19 listopada 2017 14:58

Kamil Grabara nie pozwala choć na chwilę o sobie zapomnieć. Bramkarz młodzieżowej reprezentacji i Liverpoolu (na razie kadra młodzieżowa rzecz jasna) znowu „musiał” wbić szpilę któremuś koledze po fachu z Ekstraklasy. Kamil z uporem pracuje na swój fejm i zbiera coraz większe grono zwolenników. Pytanie, co się stanie, gdy jemu podwinie się noga i to na niego wyleje się fala hejtu.

Grabara w swojej krótkiej jak dotychczas karierze zdążył kilka razy zabłysnąć w drużynie U19 w Liverpoolu – w sieci można zobaczyć jego interwencje ze spotkań. Osiemnastolatek pokazał się też z dobrej strony w ostatnim meczu reprezentacji młodzieżowej z Danią, wygranym dość niespodziewanie 3:1. Fajnie jak na nastolatka, ale umówmy się, że nie są to na razie jakieś wybitne osiągnięcia piłkarskie, nad którymi należy się długo rozwodzić. Chłopak ma talent, jest prawdopodobnie – to się okaże za kilka lat – w najlepszym miejscu, by się rozwijać, robi postępy. Nic tylko przyklasnąć, trzymać kciuki i śledzić dalszą karierę.
Tyle że Kamil obrał trochę inną taktykę na to, by świat o nim przypadkiem nie zapomniał. On postanowił być wyrazisty. Ale nie dzięki swojej ciężkiej pracy i wynikom na boisku, ale tzw. karierze medialnej. Mówi o tym zresztą otwarcie. Niedawno w wywiadzie dla Romana Kołtonia, w poniedziałek powie coś podobnego w rozmowie z Łukaszem Olkowiczem w cyklu „Prześwietlenie”.

Naprawdę cenię pewność siebie, nawet w tak młodym wieku. Wojtek Szczęsny też lubił i lubi mówić coś pod prąd, Artur Boruc zawsze chodził swoimi ścieżkami. Ale jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Grabara robi to trochę na siłę. Zrobię, napiszę, powiem wszystko, by było o mnie głośno – to chyba jego motto życiowe. W ten sposób pracuje na swój fejm. Właśnie fejm (już tak spolszczone słowo, że nie ma co używać angielskiego odpowiednika), a nie podziw czy sławę. Bo na podziw to trzeba zapracować, a fejm zbiera się dzięki mediom społecznościowym poprzez liczbę lajków, osób obserwujących. Im bardziej kontrowersyjnie tym lepiej, im więcej „mięsa”, tym większy poklask. Oczywiście, przy okazji fejmu dostaje się po głowie od hejterów, ale skoro Kamil twierdzi, że lubi denerwować ludzi…
O co poszło tym razem? Oczywiście o bramkarza z Ekstraklasy. Sam Grabara uważa, że gdyby grał w Polsce, byłby najlepszy, więc co jakiś czas wbija szpile kolegom po fachu. Nie po raz pierwszy zaczepił Seweryna Kiełpina z Wisły Płock. Nie to, żeby Kiełpin nie zasłużył na słowa krytyki za wczorajszy mecz z Lechią Gdańsk – szczególnie pierwszą bramkę.

Ale naprawdę Grabara jest tym, który powinien naśmiewać się ze starszego „kolegi”?

Taki sposób na siebie wymyślił Grabara. Wiele osób już to kupiło. Ja jakoś nie mogę. Ciekawe co będzie, gdy sam będzie miał dołek sportowy, czy nawet jedną głupią interwencję i wtedy pojadą z nim jak z burą suką.
Może po nim spłynie, może nie. Ale to już jego problem.

Inne artykuły o: Reprezentacja | Zagranica

  • McSpider

    Twórczo rozwinął to co wcześniej robili np. Szczęsny i Krzywicki. Na siłę, byle nazwiska w tekście nie przekręcili. Za jakiś czas zobaczymy czy faktycznie z niego taki kozak, czy skończy jak jeden „wery solić kiper”. Postać wręcz wymarzona dla mediów XXI wieku. Nie kupuję tego. Nie obserwuję, nie czytam (chociaż czasem jestem mimowolnym odbiorcą jego przemyśleń).

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli