GLIK: Wcale nie zrobiło mi się cieplej…

Autor wpisu: 11 listopada 2017 14:32

Kamil Glik po spotkaniu z Urugwajem był zadowolony z wyniku, bo jak reprezentacja kończy mecz bez straty gola, to obrońcy mogą czuć, że wypełnili zadanie. Dla naszego stopera dobry występ w piątek wieczorem na PGE Narodowym był szczególnie ważny, bo poprzedniego meczu z tym rywalem, w listopadzie 2012 roku, nie może wspominać zbyt dobrze.

Był taki moment, na początku meczu, gdy nie trafiłeś w piłkę i przeszła ona minimalnie obok słupka. Gdyby leciała w bramkę, Artur Boruc byłby bezradny. Powiedz szczerze: wróciły demony z tego meczu z Urugwajem w Gdańsku sprzed pięciu laty, gdy zapakowałeś swojaka? Zrobiło ci się ciepłej?
Nie, nie. Nie zrobiło mi się cieplej, nic podobnego (śmiech). Po pierwsze, nie byłby to samobój, bo ja tej piłki nawet nie dotknąłem, nie miałem z nią kontaktu. Po prostu w nią nie trafiłem. A po drugie, to kwestia specyfiki tej murawy, która jest układana jednorazowo, tuż przed meczem. Czasem nie wiadomo, czego się po niej spodziewać. Zresztą nie tylko ja narzekam, że na takiej murawie gra się niełatwo i czasem klopsy się zdarzają. Szczególnie nie wiadomo, jak się zachować, gdy po dośrodkowaniu piłka idzie w kozioł i nie wiadomo, czy odbije się drugi raz, zwolni, czy przyśpieszy.

Czy przed meczem z Urugwajem trenowaliście wyłącznie defensywne warianty gry? Bo momentami tak to wyglądało, jakby nie było pomysłu na przejście z obrony do ofensywy.
Nie, trenowaliśmy także warianty gry ofensywnej. Nie do końca się mogę zgodzić z opinią, że koncentrowaliśmy się wyłącznie na obronie, bo jednak stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Co prawda nie strzeliliśmy, ale graliśmy sporo z kontry, gdy mieliśmy ze trzy okazje na gola, plus do tego ze dwie po stałych fragmentach. Sam raz uderzałem głową. Szkoda, że nie trafiłem, bo byłem sam, ale nie było mi łatwo trafić dobrze w piłkę, bo musiałem skakać z miejsca.

Chodzi o to, że nie budowaliście spokojnie akcji od tyłu. Tylko albo była długa „laga” do przodu, albo w ogóle piłka szła w trybuny. Odnosiliśmy wrażenie, że najważniejszym zadaniem było zagrać na zero z tyłu.
Nie było takiego założenia. Mieliśmy zagrać dobry mecz, nikt nam nie kazał grać tylko defensywnie.

Trudno się wam dziś grało bez Roberta Lewandowskiego?
Wiadomo, że trudniej, bo Roberta nie da się łatwo zastąpić. Ale – tak jak mówiłem – swoje sytuacje mieliśmy. Różnica jest tylko taka, że Robert by je pewnie wykorzystał. Bez „Lewego” gramy rzadko, ale też zdarzało się wygrywać. Wiadomo, że Kamil Wilczek to inny typ zawodnika niż Robert i trudno ich porównywać. Pamiętajmy, że graliśmy przeciw Urugwajowi w innym ustawieniu i nie wiadomo, czy nawet Robertowi by ono odpowiadało.

Taki sparing – w nowym ustawieniu – dużo wam dał w kontekście zbliżającego się mundialu? Gdy trzeba będzie przejść na wariant 3-5-2, by przypilnować korzystnego wyniku?
No, taki był cel ćwiczenia. Już przed Euro 2016 trener Nawałka próbował z nami takiego ustawienia, mieliśmy go w zanadrzu, ale we Francji nie nadarzyła się odpowiednia okazja, żeby to wypróbować. W meczu z Urugwajem była szansa – nie wiem, czy nie jedyna – żeby tamten wariant sobie przypomnieć.

Opiekowałeś się w ostatnich dniach Jarosławem Jachem i trzeba przyznać, że debiutant wypadł bardzo dobrze.
Jestem od niego o siedem lat starszy, mam trochę więcej doświadczenia, więc to było naturalne, że mu pomagam. Myślę, że on sam też się lepiej czuł i miał większy komfort gry, wiedząc, że obok ma zawodników – z całym szacunkiem dla Zagłębia Lubin – z większym doświadczeniem międzynarodowym, czy po prostu większymi umiejętnościami.  Wtedy na pewno gra się łatwiej i spokojniej.

Jak przeżyłeś pożegnanie Artura Boruca?
Pierwszy raz miałem taką okazję, bo gdy reprezentacja żegnała Jurka Dudka, ja nie grałem. Tym bardziej się cieszę, że tym razem miałem taką okazję. Wielkie wydarzenie i dla Artura, ale także dla nas wszystkich. Długo będziemy to pamiętać. To była ważna postać dla polskiej piłki i z pewnością na takie pożegnanie zasłużył.

Dostałeś paterę jubileuszową za 50 meczów w reprezentacji. Ma ona dla ciebie jakieś znaczenie? Będziesz po latach, przy kominku, patrząc na tę paterę, wspominał swoje mecze w kadrze?
Może, ale chyba ważniejsza będzie ta za ten 80. mecz w reprezentacji, bo teraz tyle trzeba rozegrać, żeby zostać Wybitnym Reprezentantem. Chciałbym się znaleźć w tym gronie. Także był to miły prezent, ale ja jestem ambitny, czekam na „osiemdziesiątkę”.

Rozmawiał i notował
Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli