Glik od 0:2 do 2:2, Krychowiak jeszcze musi poczekać na powrót do Ligue 1

Autor wpisu: 12 sierpnia 2016 23:41

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie. Dla PSG na Korsyce z Bastią i dla Monaco na Stade Louis II z Guingamp. Nie było. Kamil Glik do ostatnich minut drżał o wynik, Grzegorz Krychowiak tylko z trybun oglądał skromne 1:0 PSG.

Jeszcze w piątek rano francuska prasa widziała Krychowiaka w podstawowym składzie PSG na inaugurację z Bastią. Aczkolwiek z małym znakiem zapytania. On albo 21-letni wychowanek PSG Adrien Rabiot (był blisko kadry na EURO) – bardziej ofensywnie od Polaka grający. Nikt nie ośmielił się podważyć pozycji kapitana zespołu – Thiago Motty.

Krychowiak? W środku pola co jeden to lepszy…
Ostatecznie fajne informacje z Korsyki nie napłynęły. Krychowiak na powrót do Ligue 1 i swój 73. mecz w tej lidze musi jeszcze chwilę poczekać. W podstawowym składzie drużyny ostatecznie wyszła na środku wspomniana para Motta – Rabiot (plus na „10” Javier Pastore), a na ławce usiedli Blaise Matuidi i Marco Verratti. Matuidi ma na razie taryfę ulgową, bo po EURO odpoczywał najdłużej ze wszystkich piłkarzy PSG, ale nie ma się co czarować – pozycję wicemistrza Europy w drużynie PSG będzie bardzo trudno nadwątlić. Zresztą wspomniany duet na boisko w drugiej połowie wszedł zmieniając Mottę i Pastore. Verratti ma tę wielką zaletę, że potrafi zarówno napędzać grę, jak i być „małą piranią” w defensywie. Jest w tym po prostu nieoceniony.
A Krychowiak? Na Korsykę poleciał, ale mecz obejrzał z trybun. Dwie rzeczy po inauguracji są pewne. Jedna – Krychowiak oczywiście jeszcze „swoje” w PSG zagra. Nie ma co do tego wątpliwości. Druga – wybór, jaki Unai Emery ma w środku pola, jest absolutnie nieporównywalny z tym, jaki miał w Sevilli. Może sobie składać, układać, reagować na rywali – do woli. I będzie rotował, mocno. Jaki zestaw personalny wystawi na najważniejsze mecze sezonu – o, za daleko jeszcze do tych meczów, by dziś przesądzać.
Warto odnotować, że z braku laku, czyli nieodżałowanego Ibry, PSG skromne 1:0 z Bastią zawdzięcza… obrońcy o polskich korzeniach – Layvinowi Kurzawie.

Glik – szczęśliwie od 0:2 do 2:2
Czyli Krychowiak odpoczywał, a Kamil Glik? No przy Kamilu też był znak zapytania, bo francuscy dziennikarze wcale nie rwali się do typowania go do wyjściowej jedenastki na inaugurację z Guingamp. Ale, spokojnie. Wyszedł, był, grał. Na ławce pozostał tym razem ten czysto teoretycznie pewniak do gry – Andrea Raggi.
Obrona Monaco zagrała w kompletnie nowym ustawieniu. Z nowymi nabytkami: Glikiem, Benjaminem Mendym, Djibrilem Sidibe oraz grywającym w poprzednim sezonie tyle, co kot napłakał, Jemersonem.
Trener Jardim robi, co może, by naprawić popsutą w poprzednim sezonie defensywę, ale na razie… Cóż. Monaco po 38 minutach przegrywało 0:2 po kapitalnych akcjach gości i olbrzymich błędach własnych. Glik sam dużego błędu może nie zrobił, ale też oba gole wbito ze środka pola (najpierw bomba z 20. metra po dwóch cudownych przerzutach piłki, a potem główka po wrzutce z prawej strony), więc siłą rzeczy z obszaru, który powinien być i pod jego kontrolą.
Glik grał bardzo podobnie jak w reprezentacji. Ustawiony na środku w czwórce obrońców (w ofensywie schodząc na prawą stronę – gdy Monaco zostawało na trzech z tyłu) i mając ewidentnie przesłanie od trenera, by przy stałych fragmentach gry swojej drużyny iść w pole karne rywali. I dwa razy Polak przebił się do strzału – raz niecelnie, raz wprost w bramkarza. W sumie 38 kontaktów z piłką (9. w zespole), 11 piłek wygranych, 5 straconych. Nic wybitnego, po prawdzie.
Monaco uratowało punkt, ale z dużym trudem. Pomogło wejście Bernardo Silvy, pomógł rzut karny… Nie pomogli siedzący na trybunach dwaj najlepsi snajperzy: Radamel Falcao (po kontuzji) i Valery Germain (kara za… obstawianie u „buków”). Teraz czas na walkę o Ligę Mistrzów. Z Villarreal. Jardim ma ból głowy, bo linia obrony wciąż niezałatana. Trzy gole stracone w poprzedniej rundzie z Fenerbahce (bez Glika), pięć w meczu towarzyskim z Napoli (z Glikiem) i teraz dwa z o wiele niżej notowanym Guingamp (z Glikiem). W tym wypadku jednak początki nie zawsze są miłe…

Inne artykuły o: Reprezentacja | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli