Czy to jest drużyna na medal? Na razie ta reprezentacja z nas kpi

Autor wpisu: 11 czerwca 2017 22:30

Jak tak dalej pójdzie, przez najbliższy rok chętnych na medal przybędzie z prędkością światła. Problem w tym, że nasze chciejstwo nie ma tu nic do rzeczy.

Czy to jest drużyna na medal? Bo że na awans czy nawet wyjście z grupy – to oczywistość. Ale czy na medal? A tego medalu domaga się już „naród” i to w coraz większej liczbie, a przecież do mundialu w Rosji jeszcze rok. I jak tak dalej pójdzie przez ten rok chętnych na medal przybędzie z prędkością światła. Problem w tym, że nasze chciejstwo nie ma tu nic do rzeczy.

Na każdym kroku słychać, że od tego zespołu trzeba wymagać. Zwycięstw, najlepiej wysokich i widowiskowych. Po poprzedniej wygranej, w Podgoricy, cholernie trudnej i ważnej, mnóstwo osób „zjechało” kadrę, że było za mało efektownie i przekonująco. Teraz było trochę lepiej, więc i głosy niezadowolenia oraz marudzenia praktycznie zniknęły.
Jest euforia i przekonanie, że za chwilę będziemy… mistrzami świata (albo prawie). Bo mamy Adama Nawałkę i przede wszystkim Roberta Lewandowskiego. Bo mamy dwóch genialnych bramkarzy, Piszczka w życiowej formie, stoperów z żelaza, Zielińskiego, który za chwilę czarował będzie jak niezapomnianym Kaziu Deyna, szybkiego jak wiatr Grosickiego, cwanego jak lis i niezniszczalnego Kubę, Milika, Teodorczyka, a jeszcze jak Krychowiak zmieni klub i znów zacznie regularnie grać, to… Klękajcie narody.

Przywieźcie nam z Rosji medal! – TUTAJ

W Rosji już zdążyli przywitać nas jako przyszłorocznych finalistów i zarezerwować nam miejsce jednego z faworytów turnieju, choć ostatni raz na mundial w takiej roli jechaliśmy w 1978 roku. Wtedy też miał być medal, a najlepiej złoty…

Dobra, nie chodzi o to, by smędzić, bo wiara, entuzjazm i optymizm to rzeczy niezbędne do tego, by odnieść sukces. Drużyna, w którą się wierzy, odczuwa to, zupełnie inaczej funkcjonuje i z reguły tę wiarę próbuje oddać kibicom z nawiązką. A w biało-czerwonych dziś nie sposób nie wierzyć.
Strach tylko, że po takich eliminacjach, w których rywali zdmuchujemy z powierzchni ziemi, ta wiara zamieni się w zwykłe chciejstwo i to takie, w którym nie ma przebacz. A wtedy od miłości i uwielbienia do nienawiści jeden krok… A to byłaby największa krzywda, jaką można by było wyrządzić tej drużynie. Warto o tym pamiętać i w razie czego ściągnąć cugle i pohamować rumaka oczekiwań. Oczywiście nie chodzi o to, by przestać wierzyć, ale by nie robić z tych chłopaków medalistów mistrzostw świata. Jeśli już, lepiej niech zrobią to sami. Za rok na turnieju w Rosji.

Kiedy Polska awansuje? Na pewno nie we wrześniu z Danią, nawet jak wygra – TUTAJ

Co to na wszystko kadra Nawałki? Na razie z nas kpi. Chłopaki bawią się z nami w kotka i myszkę. „Jesteśmy na medal? Ha, ha, to popatrzcie, co potrafimy!” I mają z nas – popularnie mówiąc – „bekę”. A my przy tym całym naszym chciejstwie – duszę na ramieniu. Bo…
W Kazachstanie wypuścili z rąk najpewniejsze z pewnych zwycięstwo. Z Danią przy wyniku 3:0 zapakowali sobie swojaka (konkretnie Glik) i nagle zrobił się mecz „na ostrzu noża”.
Z Armenią to już w ogóle były piłkarskie jaja, bo zanim skończyło się 2:1, równie dobrze mogło skończyć się 1:2. Z Rumunią w Bukareszcie był najlepszy mecz kadry Nawałki w tych eliminacjach, a o efekty emocjonalne tym razem zadbali tubylcy. Potem było wyduszone zwycięstwo z Czarnogórą z przyczynkiem do wielkiego marudzenia na koniec, że za mało efektownie – choć z Czarnogórą na wyjeździe w tych eliminacjach nie wygrał nikt i niewykluczone, że oprócz Polaków już nikt nie wygra.
No i teraz kolejne zwycięstwo z Rumunią. Zbyt łatwe i szybkie, skoro w ostatnich 10 minutach piłkarze Nawałki znów postarali się o emocje. Zespół jak na zawołanie rozlazł się w szwach, zrobiły się dziury, a Rumuni zostali skuszeni wizją gonienia wyniku. To za słaba drużyna, by z tego zaproszenia skorzystała, ale lepsza z pewnością nie omieszka.
Myśl o słabościach kadry odrzucamy. Co zostaje? Jeśli rywale pieprzu nie dodają, trzeba – dla naszej zabawy – dodać go samemu!

Śmichy, chichy, ale z kadrą Nawałki nudy nie ma – to pewne. Są gole, jest walka i zabawa. No i jest przewidywalność – zarówno w plusach, jak i minusach. No i co? Rzeczywiście to jest drużyna na medal mistrzostw świata?
Oby…

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • Dominik

    Panie Darku całkiem trafnie.
    Przed Euro 2016 chciałem abyśmy wyszli z grupy, a potem niech się dzieje co chce. Po turnieju we Francji miałem cholerny niedosyt i świadomość, że to my mogliśmy walczyć z Francją w finale (umówmy się, zarówno Portugalia, jak i Walia były w naszym zasięgu), ale chyba ćwierćfinał to był rzeczywisty poziom tej kadry. Dziś jest ona lepsza niż w lecie 2016. Raz, że Nawałka dopracował stałe fragmenty do perfekcji, dwa – mamy jeszcze lepszego Lewandowskiego, trzy – Zielińskiego w wersji 2.0 (temu na Euro brakowało jakiegoś patcha w oprogramowaniu), który lada chwila będzie zakładał koszulkę jednego z największych klubów Europy, cztery – jeszcze lepiej zgraną i kreatywną drużynę, która trochę stylem gry z mocnym rywalem przypomina mi Juventus.

    Kadra Nawałki może podobnie jak ta Engela jako pierwsza z Europy wywalczy promocję na mundial, ale na tym podobieństwa się kończą. Jeżeli zagramy w Rosji (w to chyba już nikt nie wątpi), to nie po to aby zagrać tam trzy-cztery spotkania. Nie wierzę w to, że Lewandowski, Krychowiak, Szczęsny, Glik czy Nawałka zadowolą się jakąkolwiek porażką (choćby po świetnej grze), nawet z Brazylią, czy Niemcami. Oni chcą wygrywać, a ile razy to im się uda… zobaczymy.

    • Dominik

      Sorry Panie Krzysztofie. Nie wiem czemu, ale byłem przekonany, że napisał to Pan Tuzimek.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli