Czy Krychowiak to wciąż bezpiecznik biało-czerwonych?

Autor wpisu: 11 listopada 2016 12:58

Pytanie, czy Grzegorz Krychowiak zagra z Rumunią, jest oczywiście bezzasadne. Ale bezzasadne nie jest pytanie, czy dziś nie jest bardziej „jajkiem niespodzianką” niż bezpiecznikiem tej drużyny.

Trzeba podkreślić – wychodzącej na boisko drużyny, nie kadry. W kadrze pewnie rola Krychowiaka się nie zmieniła i nie zmieni. W przeciwieństwie do Roberta Lewandowskiego, który zareagował na niesubordynację części kolegów, Krycha od tzw. afery alkoholowej zdystansował się całkowicie. Ale jak trzeba pośpiewać, to pośpiewa TUTAJ. Zażartuje, błyśnie trzonowcami, wrzuci ciuch na Instagrama, rozładuje atmosferę, zadba o dobry greps dla kanału „Łączy nas piłka”. Zadba też o swoje zobowiązania sponsorskie, ale to akurat kwestia być może normalna. Albo inaczej – na pewno normalna pod warunkiem, że ma swoje miejsce i swój czas.

Krychowiak przez ostatnie dwa lata był jednym z filarów, na którym opierała się reprezentacja. Filarów tworzących oś Fabiański (Szczęsny) – Glik – Krychowiak – Lewandowski. Dziś, jeśli ktoś z tej osi się wykrusza, to niespodziewanie właśnie Krychowiak. Wykrusza oczywiście nie w sensie gry – bo pozycję w pierwszej jedenastce wciąż ma niepodważalną, a w sensie stabilności, pewności i gwarancji spokoju (choć oczywiście za dwa ostatnie mecze kadry i Glika trudno głaskać po głowie, ale on siły i blasku bez problemu nabiera w klubie).

To paradoks, że ni z tego, ni z owego można postawić wątpliwość na pozycji, która uchodziła za tradycyjnie mocną nawet w czasach dla polskiego futbolu reprezentacyjnego marnych. I na pozycji, która jeszcze w czasie EURO 2016 była obsadzona perfekcyjnie. Obok Krychowiaka grał Krzysztof Mączyński i to grał świetnie – zaskakując niedowiarków, którzy nie wierzyli, że tak szybko wróci do formy po kontuzji. Z ławki zmieniał go Tomasz Jodłowiec, wówczas jeden z najważniejszych filarów mistrzów Polski.

Dziś Jodłowiec to zdecydowanie nie tamten wiosenny Jodłowiec. Nawet w Legii stracił pozycję tego niepodważalnego numeru jeden w środkowej strefie. Mączyński też z czerwcowym Mączyńskim nie ma wiele wspólnego. Jak cała Wisła wydźwignął się z kryzysu i wrócił do kadry, ale to nie o nim najwięcej mówi się przy okazji ekstraklasowych meczów Wisły. W lidze chyba najsolidniejsze wrażenie w ostatnim okresie sprawia Damian Dąbrowski z Cracovii, ale to też nie jest gra na poziomie wielkiego olśnienia, poza tym trudno by w debiutancie widzieć ewentualnego zmiennika dla Krychowiaka. Podobnie jak w najbardziej sensacyjnie powołanym do kadry – Jacku Góralskim z Jagiellonii, piłkarzu dopiero co zesłanym „karnie” do rezerw drużyny z Białegostoku i publicznie zbesztanym przez trenera.

Oczywiście, to nie w Góralskim czy Dąbrowskim problem. Problem w tym, że przestał grać Krychowiak. W PSG ma się rozumieć. Na ostatnich siedem meczów ligowych wystąpił tylko w dwóch – żeby było jeszcze gorzej: jednym przegranym i jednym co prawda wygranym ze słabeuszem Nancy, ale po katastrofalnym w istocie meczu całego zespołu. A w tym katastrofalnym PSG Krychowiak zebrał najgorsze noty.
W Lidze Mistrzów w pierwszym składzie Krychowiak pojawił się tylko w pierwszym meczu – z Arsenalem. Z Łudogorcem zagrał 10 minut, z Bazyleą 7 minut, a w rewanżu – drugą połowę.

Dla Krychowiaka transfer do PSG zdawał się być trampoliną. I z pewnością był – finansowo i wizerunkowo, bez dwóch zdań. Sportowo póki co Krychowiak paryski stracił w stosunku do Krychowiaka sewilskiego – i nawet nie ma co tu specjalnie kręcić nosem na jakość poprzedniego pracodawcy Krychowiaka. FC Sevilla to klub z silniejszej ligi, także w Europie walczący o wysokie cele. Ale w Sevilli Krychowiak nie miał takiej konkurencji, jak w PSG, no i Unai Emery grał nieco innym systemem, w którym Polak wyraźnie czuł się lepiej i pewniej.
Teraz Emery uznaje, że dyspozycja Krychowiaka nie predestynuje go do gry kosztem Thiago Motty, Rabiot, Matuidiego czy Verrattiego. Jak pokazały to mecze z Danią i Armenią, nie jest tak – że nie ma to wpływu na dyspozycję Krychowiaka, na jego pewność, czucie piłki. A pamiętajmy, że tamte mecze były jeszcze w momencie, gdy Krychowiak grał więcej niż ostatnio!

Kto wie, czy mecz z Rumunią właśnie dla Krychowiaka nie będzie najcięższą próbą. Raz przez twardy, nieprzyjemny styl gry Rumunów, dwa przez jego na razie małe, ale próbujące się oswobodzić demoniki. W nogach i w głowie.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli