Czekamy na moment, kiedy naszym wróci pełna moc

Autor wpisu: 8 czerwca 2018 23:22

Szału nie było, dramatu też nie. Polska zremisowała z Chile 2:2 i nie był to mecz, który będziemy wspominali latami. Jakość piłkarską nasi reprezentanci przeplatali z długimi fragmentami niemocy i chaosu. Materiał do analizy dla cierpiącego na bezsenność Adama Nawałki jest. Ale wróżyć z tego meczu co do naszych możliwości na mundialu na pewno nie ma sensu. Czekamy aż naszej drużynie wróci moc.

Do pierwszego meczu na mistrzostwach świata w Rosji jeszcze 10 dni i już chciałoby się cieszyć dobrą grą reprezentacji i jej zwycięstwami. Ale na razie na to zbyt wcześnie. Nawet jeśli o wygraną walczyliśmy z drużyną, która przyjechała do nas w składzie mocno rezerwowym.
Początek meczu w wykonaniu Polaków był bezbarwny. Zresztą tak jak i cała druga połowa. Nasi reprezentanci są trochę „podjechani” po ciężkich treningach na zgrupowaniu w Arłamowie i dopiero odzyskują świeżość. Co było widać po tym, że piłka nie bardzo chciała się słuchać zawodników Adama Nawałki.
Pytań i wątpliwości – na które miał odpowiedzieć mecz z Chile – było mnóstwo. O jaką zatem wiedzę jesteśmy mądrzejsi?
Przede wszystkim nie możemy przywiązywać zbyt wielkiej wagi do tego meczu i jego wyniku. To jednak jedynie sparing, rywal niezbyt wymagający, a jednak dla naszych – którzy zeszli z gór – zbyt trudny.
Co zatem dało się na tle Chilijczyków zobaczyć?
No najważniejsze jest to, że istnieje życie bez Kamila Glika. Jan Bednarek jest jeszcze młody, ale już gra jak stary. Jest pewny, dobrze gra w powietrzu, dobrze się ustawia, a głową „zbierał” tyle piłek jak dobry koszykarz w grze pod tablicą. Od wczoraj za Glikiem mamy prawo tęsknić trochę mniej.
Najbardziej niepokojące dla nas były te momenty w meczu, kiedy Chilijczycy nas naciskali. Trudno nam było wyjść spod wysokiego pressingu rywali, rozegrać piłkę, albo w ogóle się przy niej choć trochę utrzymać. Nie było wówczas nikogo, kto by potrafił podejść po piłkę, odebrać ją od obrońców i spróbował pograć do przodu.
Sporo kłopotów mieliśmy też na skrzydłach, szczególnie w grze obronnej. Dośrodkowań w nasze pole karne było jednak zbyt dużo, co skończyło się m.in. utratą pierwszej bramki.
W wyjściowym składzie zabrakło miejsca dla Arkadiusza Milika, co jest swego rodzaju niespodzianką. Ale po hekatombie z Kamilem Glikiem Adam Nawałka wolał zabezpieczyć środek pola dwoma defensywnymi pomocnikami: Grzegorzem Krychowiakiem i Karolem Linettym. A że selekcjoner nie chciał rezygnować z Piotra Zielińskiego, to dla jego klubowego kolegi miejsca w pierwszej „jedenastce” już zabrakło.
Krychowiak kilka razy pokazał, że ma dobre, długie podanie, gdy gra szybko – zanim rywal się ustawi – za plecy obrońców, ale też niepokojąco łatwo potrafił stracić piłkę przed własnym polem karnym. „Krycha” to zawodnik obecnie nieprzewidywalny. Potrafi mieć dobry odbiór, ale też sknocić idealną okazję, jaką miał po podaniu Lewandowskiego. Krychowiak zrobił też jeden rajd przez pół boiska, ale skutecznie go skończyć już nie był w stanie. Ci, którzy cenią zawodników dobrych technicznie, nie są w stanie spokojnie patrzeć na sposób w jaki „Krycha” przyjmuje piłkę. Niesamowicie często odskakuje mu ona niebezpiecznie – albo zostaje pod nogą – i musi ją poprawiać kolejnym przyjęciem. Cały czas ma się wrażenie, że przy tym poprawianiu dojdzie do jakiegoś nieszczęścia. Byle nie na mundialu.
Kogo można pochwalić? Na pewno Roberta Lewandowskiego (co za bomba z lewej nogi) i Piotra Zielińskiego, ale to przecież żadna niespodzianka nie jest.
Na brawa zasługuje też Kuba Błaszczykowski bo to jest zawodnik, na którego zawsze można liczyć. Widać, że po tych wszystkich zdrowotnych traumach, jakie dotknęły go w ostatnich miesiącach, jednak zdołał się dobrze przygotować do turnieju. Jest silny, ma dynamikę, choć pewnie sił nie będzie starczać na całe mecze.
Karol Linetty bardzo dużo chciał, ale niestety dużo mniej mógł. Kilka niecelnych podań i dwa grube błędy tuż przed utratą pierwszej bramki. Najpierw naciskany pod naszym polem karnym wybił piłkę w aut, a po chwili zdrzemnął się i nie krył zawodnika wbiegającego w pole karne.
Michał Pazdan dwa razy zbyt długo zwlekał z wybiciem piłki, co za drugim razem mogło się skończyć golem. Ale występ legionisty trzeba ocenić pozytywnie.
Dobrą zmianę dał Łukasz Teodorczyk. Wszedł za „Lewego” i pokazał, że można z nim pograć „na ścianę”, że potrafi zastawić piłkę i odegrać ją prostopadłym podaniem, jak wówczas gdy w sytuacji sam na sam z bramkarzem fatalnie spudłował Arkadiusz Milik.
Czekamy na wtorkowy mecz z Litwą i moment kiedy naszym wróci moc.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • ursynów

    Na kłopoty Bednarki, pardon Bednarek.To może być drugi Władek Żmuda, tamten debiutował w reprezentacji w wieku 19 lat, na mundial pojechał, gdy miał 20 i jak grał, co prawda miał u boku Gorgonia, teraz w kadrze takie gościa nie ma i nie zanosi się,że będzie(chyba,że zmartwychwstanie Kamil).Bednarek ma 22 lata, a w tym wieku to już dojrzały gość jest.Ci którzy byli dobrzy przez cały sezon, potwierdzili swój poziom,mile rozczarował Kuba.Zgadzam się,że Krychowiak i Pazdan są jeszcze nie dotarci, ale to wina kiepskiego sezonu, często nie grali, a jak już zagrali to nie powalali na kolana.Jest jeszcze parę dni.Mam nadzieję,że jak to mówił mój ulubiony trener,,Baryła”(trochę przerobiłem jego słowa)- nasi grać będą tak dobrze,że jądra same będą składały się do oklasków”

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli