Czekając aż Iwan ściągnie te krótkie spodenki, czyli popłoch wśród kadrowiczów

Autor wpisu: 16 października 2016 00:45

Afera alkoholowa w kadrze rozgrzała nie tylko reprezentantów, ale także ich kibiców. Ludziska chcą wiedzieć kto pił, z kim, ile wypili, czy były dziewczyny i najważniejsze: kto zanieczyścił dywan. PZPN na razie groźnie pohukuje, zapowiada, wyjaśnia. To znaczy zapowiada, że będzie wyjaśniał. No a tam – jak w Watykanie – chwilę to musi potrwać. A ludzie są ciekawi i niecierpliwi. I co z tym zrobić? Starsi ludzie, co to niejedno przeżyli, mawiają: partia milczy, zajrzyj do publikatorów.

Kibice więc co rano biegną po „Przegląd Sportowy”, który teraz to się dopiero czyta. Jak dobry kryminał! Można się dowiedzieć, kogo już odstrzelili, do kogą właśnie strzelają i kogo zastrzelą jutro. Pach! Pach! Pierwszego dnia padli od kul Boruc i Teodorczyk. Już leżą na podłodze chłopy jak ścięte dęby.
Trach! Tomasz Iwan – dyrektor reprezentacji trafiony i nie dycha. Popłoch wśród kadrowiczów, strach blady i zgrzytanie zębów. Kogo zastrzelą jutro? Obstawiam, że w następnym odcinku tego kryminału trafią jednego z ligi francuskiej, a drugiego z drugiej strony kanału La Manche. Ale może źle się domyślam, bo przecież do mnie nikt nie dzwoni z Departamentu.
Ale ci, którzy w pocie czoła i z ogromnym trudem – może nawet narażeniem życia, kto wie? – zdobywają te tajne i trudno dostępne informacje zasługują na największą pochwałę. Szczerze ich podziwiam. Są jak Franz Maurer w „Psach”: wyrywają chwasty! Chwała bohaterom! Tylko niepotrzebnie są skromni. Zupełnie niepotrzebnie podkreślają, że nie ma żadnych decyzji, że ci trafieni to są TYLKO trafieni, bo decyzje jeszcze nie zapadły.

Czytaj także: Na Boruca i Teodorczyka nalot dywanowy

Naiwny jestem, to i uwierzyłem. „Nie, no pewno, że jeszcze nie są skończeni. Czeka ich w reprezentacji świetlana przyszłość. Taki Iwan to musi tylko długie spodnie na te krótkie gacie naciągnąć i dobrze będzie. Tylko jeszcze pokajać się musi. Może jak Jurand ze Spychowa: worek na łeb zarzuci, oczy mu się wypali i będziemy kwita.
Z tego myślenia o happy endzie w przypadku Iwana wyrwał mnie nagle głos babci. – A nie wierz ty w tę pisaninę wnusiu. Jak „Trybuna” o kimś napisała, że wróg ludu, to i Partia mu nie przebaczała.
– A co tam babcia wie! Inne czasy były – odparłem, ale już mi nastrój szczęśliwego zakończenia przypadku Iwana się był ulotnił.
– No to czytaj wnusiu jeszcze raz, ze zrozumieniem i na głos. Żeby babcia słyszała.
To czytam.
– „PZPN prowadzi wewnętrzne śledztwo…” – zacząłem, a babcia przeżegnała się z niekłamanym lękiem. „Boniek nie zamiecie sprawy pod dywan” i dalej jest o tym, że Iwan był kiepski, ale szybko się uczył. No, ale potem zbłądził: „Iwan z czasem pomylił role” – widzę kątem oka, że babcia znów się przeżegnała. „Przekroczył barierę profesjonalnych relacji, w których jedna strona jest zwierzchnikiem, a druga pracownikiem wykonującym swoje zadanie” grzmi gazeta. – Czytaj dalej ten biuletyn – domaga się babcia.
– No co też babcia, mówiłem przecież, że to nie biuletyn!
– Nie?! – babcia jest wyraźnie rozczarowana. – A co piszą dalej?
– No, że stracił wyczucie.
– To już po nim! – westchnęła babcia i dwa razy się przeżegnała.
– A co tam babcia wie. Piszą przecież, że nie można przesądzać, że straci pracę. Prawdę chyba piszą, nie?
– A co w komentarzach piszą kibice?
– Tłumaczyłem już babci, że Internet to śmietnik i komentarzy nie ma co czytać, bo nie grzebie się w śmietniku. Jaja sobie tylko robią i żarty z poważnych rzeczy, o jak ten tu… Fan jakiś napisał: „Boruc i Teodorczyk pili, Iwan przynosił im drinki, Szczęsny częstował ich papierosami, Peszko zawiózł ich do kasyna, gdzie Grosicki nauczył ich grać. Wszyscy inni spali w pokojach”. Niepoważne to, żarty jakieś!
– No i chwała Bogu, że reszta spała! – ucieszyła się babcia. – A o Nawałce co piszą? On taki przystojny!
– Na szczęście Nawałka nic o tym nie wiedział. Liczny sztab kadry w ogóle nie wiedział o balangach na zgrupowaniach. Siedzieli zamknięci – do białego rana – w wieży z kości słoniowej i przygotowywali warianty gry „zarówno w defensywie, jak i ofensywie” – uspokoiłem babcię. Ale ona jakaś dociekliwa się zrobiła.
– Ale że tak od nich rano, na treningu nie poczuł…
– Niech babcia, do cholery, da spokój! Prosił prezes Boniek, żeby nie szukać drugiego dna? No prosił? Co za naród niewdzięczny – zrugałem babcię, bo przecież dobro kadry dobrem narodu.
Babci jednak jakaś pamięć absolutna się włączyła: – Ciężkie przypadki niezorientowania zdarzały się już w polskiej piłce. Na przykład przed laty znany prezes miał klub na spółkę z jednym biznesmenem. I ten prezes nic nie wiedział, że biznesmen kupuje mu mecze. No nic, kompletnie był prezes niezorientowany. Biznesmen dostaje do dziś wyroki za korupcję w piłce, a prezes ma się dobrze. Zazwyczaj ten prezes to wsadza nos w każdą sprawę, ale tym razem był niezorientowany. Choć – tak na co dzień – bystry człowiek. Biznesmen wziął wszystko na siebie, ale za to wczasy z żoną co roku spędza w ciepłym miejscu – rozkręciła się babcia.
– A co też babcia za ploty opowiada. Magiel normalnie – próbowałem hamować starszą kobietę. Ale ta już pruła jak z automatu: – A czy to odwołanie treningu w La Baule, w czasie Euro 2016, ot takie z dnia na dzień, miało związek z „formą” piłkarzy? Czy mieszkający w tym samym ośrodku prezes związku znał przyczyny odwołania treningu? Czy może był zajęty taktyczną rozgrywką przedwyborczą z zaproszonymi do La Baule działaczami? Tak by na zjeździe prawidłowo zadziałały „wcześniej przygotowane warianty, zarówno w defensywie, jak i ofensywie”?
– Babciu! Da babcia spokój. Poczekać trzeba. Ja cierpliwie czekam na dalsze ustalenia PZPN-owskiej komisji śledczej – powiedziałem. Chyba w złą godzinę. Babcia nie odpuszczała:
– Szkoda, że nie dają z jej prac transmisji, bo to byłoby na pewno bardziej pasjonujące niż mecz kadry z Armenią. Chętnie poznałabym skład tej komisji. Bo skoro sprawa do rozwikłania jest poważna, to chyba PZPN jakieś grube ryby rzucił na ten trudny odcinek, co? Obejrzałabym ich w akcji, a związek mógłby nawet sprzedać do tego prawa telewizyjne. Choć tu dużo zależy od obsady. Ja na przykład uwielbiam oglądać sekretarza Sawickiego we wszystkich wystąpieniach przed kamerą. Obsadzony w roli inspektora albo komisarza byłby znakomity! Już widzę w wyobraźni jak przesłuchuje Iwana, który nie chce się przyznać do winy! Mocne kino, coś jak „Stawka większa niż życie”.

Lekka beka: Co pan sekretarz robi za plecami prezydenta Dudy?

– Babciu, tego nawet słuchać nie można, a babcia takie rzeczy powtarza! – próbowałem ściszonym głosem. Ale weź tu człowieku zatrzymaj wezbraną rzekę…
– A może, o ile ten ważny dyrektor znów nie zatrzasnął się w kiblu, pokażą tę ostatnią balangę na kanale „Łączy nas piłka”? Przecież to tam od wielu miesięcy poznajemy zakulisowe życie kadry. Szkoda, że nie do końca, ale trudno. Nikt nie jest doskonały, nawet PZPN. Co za świat… – mamrotała babcia i dalej „szyła” jak z maszynowca.
– A przecież taka impra kadry oglądałaby się lepiej niż prymitywne żarty piłkarzy z rozstawieniem pułapki z taśmy samoprzylepnej, o którą mają zaczepiać się koledzy idący korytarzem. Ludziska nie wymuszaliby śmiechu, siedzieliby przed ekranem, żarli chipsy z bekonem i popijali piwem! Sponsorzy z tych branż waliliby do związku drzwiami i oknami. A przecież są jeszcze tabletki na kaca! Też by w ten projekt weszły. Ba! PZPN mógłby sprzedawać pakiety: „Kup setę i lornetę, dostaniesz kod na film z imprezą kadry. Reality show, jakiego jeszcze nie widziałeś. Gwóźdź programu tylko dla ludzi o mocnych nerwach i żołądkach: rzut pawiem w wykonaniu reprezentacyjnym! – babcia piała z zachwytu.
Nie chcąc tego słuchać trzasnąłem drzwiami i wyszedłem z domu. Ale w jednym muszę się zgodzić z babcią: możliwości przed odnowionym PZPN-em rysują się naprawdę ogromne.

  • Marcin

    To nie Maurer wyrywał chwasty w „Psach” tylko kudłaty

  • Name

    Panie Tuzimek przestań się pan ośmieszać

  • kris

    Tęskni pan Tuzimek za ekstraklasą, a gra w A klasie. Pisze dla pryszczatych 14-latków i się sadzi po kątach jak dzieciak. Hahaha!

  • DolFutbol

    Świat mediów piłkarskich przebił już świat mediów politycznych. Bagno coraz większe. Kundle i klakierzy kontra frustraci z bocznicy – i tylko piłki w tym coraz mniej. Okładanie się cepami na oślep, wszędzie spiski… i już nawet nikt nie pamięta, kto zaczął i dlaczego
    http://dolfutbol.pl/2016/10/15/kundle-i-frustraci-czyli-wybory-prezesa-pzpn-w-cieniu-mordobicia/

  • kinoman z ursynowa

    Co do treści wpisu można się z nią zgadzać lub mieć odmienne zdanie.Ja mam trochę inne spojrzenie na te całe zamieszanie.Ale to temat na długą dyskusję.
    Ja chciałbym odnieść się do wpisu Marcina, który zwraca uwagę red.Tuzimkowi,że chwasty wyrywał Kudłaty, a nie Franz Maurer .Otóż Panie Marcinie to tylko część prawdy. Kudłaty to postać z Kilera i gra go tam aktor Sławomir Sulej. Ten sam aktor gra w Psach 2 postać mordercy o nazwisku Wyrek i owszem,, wyrwał chwasta” ale w Psach 2.Siedział w jednej celi z Franzem Maurerem. Franz Mauer w tych samych Psach 2. Ostatnia krew- wygłosił taką kwestię,,Ja jestem nikim, wyrywam chwasty. Chwasty , co przeszkadzają drugim żyć.
    Warto czasami sprawdzić co się pisze, zarzucając drugiej osobie,że pisze nieprawdę. Mała rzecz,ale warto lepiej obejrzeć cały film.
    pozdrawiam

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli