Chłopaki! Przywieźcie nam z Rosji medal, stać was na to!

Autor wpisu: 10 czerwca 2017 23:15

Reprezentacja Polski wyrobiła sobie taką markę, że wymagania wobec niej nieustannie rosną. Ma wygrywać, grać widowiskowo i piąć się w rankingach. I to wszystko robi! A jeszcze ogrywa na luziku taką Rumunię, która całe dekady uczyła nas futbolu, także w wydaniu klubowym. Dziś, przy „Biało-czerwonych” Rumunia to zespół uszyty z – za przeproszeniem – starego prześcieradła. Mają ciut solidności, ale kadra Nawałki jest drużyną wybitną. Aż serce rośnie.

1:0 Lewandowski. 2:0 Lewandowski. 3:0, zgadnijcie kto?! Cała Polska odpowiada: L-E-W-A-N-D-O-W-S-K-I!
Kapitan ciągnie tę reprezentację, to oczywiste, ale nie jest sam. Ma wokół siebie całkiem zdolną gromadkę. Dzisiaj selekcjoner „Biało-czerwonych” ma taki komfort, że może zacząć ważny mecz o punkty sadzając na ławce Milika, Krychowiaka, Rybusa, Teodorczyka i Fabiańskiego. Niezła ławka rezerwowych, co?
O tym, że kiedyś nie było tak różowo w ogóle nie pamiętamy. Doszło do tego, że mój syn, który świadomie ogląda reprezentację od 3-4 lat, ma pełne prawo myśleć, że Polska zawsze była piłkarską potęgą, a polski piłkarz zawsze był wśród trzech najlepszych na świecie.
Kibice zabijają się o bilety i rzeczywiście jest tak, że dziś przychodzi się właśnie na naszą reprezentację. I oczywiście na Lewandowskiego, który jest marką samą w sobie.
Polacy wierzą w niego bezgranicznie i to jest wiara uzasadniona. Kapitan kadry jest w polskim futbolu – który przecież ostatnimi laty mocno się sprofesjonalizował – zjawiskiem kosmicznym. Zrobił dla naszej piłki więcej niż całe pokolenia trenerów i wykładowców akademickich. Pokazuje swoją postawą nie tylko jak grać, jak trenować, ale jak się odżywiać, jak żyć, jak podchodzić do swoich zawodowych obowiązków. Stał się autorytetem nie tylko dla innych reprezentantów, ale w ogóle dla wszystkich Polaków. Kochamy go.
Ale też wkładamy mu na barki ciężar coraz większy i z podziwem patrzymy, że on zawsze jest w stanie to dźwignąć. Jakieś nadwiślańskie połączenie SuperMena z Herkulesem! Robert ustawia całą drużynę nawet przy rzutach rożnych w polskim polu karnym. Żeby każdy wiedział co ma robić. Jest królem, cesarzem i imperatorem jednocześnie.
W 15. minucie była taka scenka: „Lewy” został sfaulowany przed polem karnym, ale turecki arbiter nie reagował. Kapitan wdał się z sędzią w pyskówkę, a tłum na widowni wył tak, że gdyby Robert pokazał – jak Cezar – kciuk w dół to ludzie ruszyliby na arbitra, by zrobić z niego kebaba. Kochamy „Lewego” (bo jest za co!) i jesteśmy w stanie zrobić dla niego wszystko.
Nawałka ma wielki komfort w doborze składu. Komfort, jakiego – uczciwie mówiąc – nie miał żaden z ostatnich selekcjonerów. Ale z drugiej strony, Nawałka sam na ten luksus podejmowania decyzji sobie zapracował. Dziś może spokojnie posadzić na ławie Krychowiaka i Milika bo „dzieciaki” (Karol Linetty ma 22, a Piotr Zieliński 23 lata) prowadzą grę. I to jak prowadzą. Z odwagą, spokojem, pewnością siebie. To też wpływ Roberta.
Geniusz Lewandowskiego jest niepodważalny, ale już widać, że rośnie nam następny geniusz. Piotr Zieliński długo do kadry dorastał. Jeszcze niedawno na tym samym stadionie Krychowiak musiał go opieprzać, żeby nie panikował, żeby opanował nerwy, żeby nie grał szybko i głupio. I „Krycha” miał wtedy rację. Dzisiaj to „profesor” Krychowiak patrzy z ławki jak gra młokos Zieliński. Lekkość tego jak gra jest zdumiewająca. Jakież rezerwy tkwią w ludzkiej głowie. Piotrek się odblokował, wszedł w mecz z taką pewnością, że on jest z tej właśnie bajki, że skala i waga meczu wcale go nie przerasta.
To właśnie „Zielu” był ojcem chrzestnym dwóch akcji, które dały nam oba rzuty karne. W pierwszej ograł rywala jak przedszkolaka. W drugiej miał tak szybką nogę, że przeciwnik mógł ją tylko w nią kopnąć. I to on przecież świetnie wykonał rzut rożny, po którym padł gol.

Nie ma się co czarować: pojedziemy na mistrzostwa świata. A wobec tej reprezentacji trzeba mówić szczerze i odważnie: Przywieźcie chłopaki z Rosji medal. Stać was na to spokojnie.
Ta drużyna jest znakomicie zbalansowana. Ma „maestro”, pana Roberta, ma kilku szlachciców piłki, którzy nadają tej drużynie wykwintności (Błaszczykowski, Piszczek, Fabiański, Szczęsny), paru „killerów”, którzy jeśli trzeba to potrafią rywalowi łeb urwać (Glik, Pazdan, Jędrzejczyk, Cionek, Góralski), zdolną młodzież (Zieliński, Linetty, Milik), kilu „rzemiechów” (Krychowiak, Mączyński, Rybus) i jednego dzikiego konia – czyli Kamila Grosickiego. „Grosik” to jest temat na oddzielną opowieść. Barwny, zabawny, do bólu szczery, pozytywny facet, który ciągle ma jakieś przejścia. Ale kibice go kochają. Za odwagę i za te rajdy… Co ten chłopak ma za gaz w nogach. Jak się patrzy na Kamila, to wydaje się, że nie ma piłek, do których nie jest w stanie dojść. No i ta odwaga w pojedynkach: jak tylko ma rywala przed sobą to od razu myśli jak tu go „opędzlować”. To się musi podobać. Robi to w stylu trochę Włodzimierza Smolarka albo nawet Roberta Gadochy. Ten sam luz w dryblingu i wiara, że jest w stanie ograć każdego.

Żeby nie przesłodzić w ocenach kadry – bo jednak nie wszystko było perfekcyjne – trzeba powiedzieć szczerze, że po 3:0 wdarło się do drużyny trochę dekoncentracji. Po takiej wygranej nie wypada robić polowania na czarownice, ale też trzeba uczciwie powiedzieć, że dyspozycja Grzegorza Krychowiaka trochę niepokoi. Nie miał wielu okazji do tego, żeby się skompromitować, ale i tak robił co mógł by tak się stało. Wiedział, że po swoich perypetiach klubowych potrzebuje czasu by wrócić do normalnej dyspozycji i powinien grać w sposób prosty: odebrać piłkę i grać do najbliższego. Niestety ambicja mu na to niż pozwala i często szuka kwadratowych jaj. Zupełnie niepotrzebnie, bo w ten sposób swojej pozycji w drużynie nie odzyska. Na dziś Krzysztof Mączyński jest tej reprezentacji bardziej potrzebny. Na szczęście do mundialu w Rosji jeszcze rok, więc Krychowiak musi zmienić klub i wrócić do swojej dobrej dyspozycji.

A dziś się cieszmy, balujmy. Jest święto, czas zabawy i triumfu. Polska położyła się w sobotę spać pijana. Nie tylko szczęściem.

  • Janusz Bieńka

    Kto to napisał fantasta jakiś szalony

  • zgubek

    Nie oglądałem tego meczu na żywo,zobaczyłem go dopiero po powrocie z wakacji.No i podobał mi się,najbardziej wynik.Przeciwnik nie powala,myślę,że trudno będzie Rumunii wygrać jakiś mecz w tych eliminacjach.Zobaczymy na co stać Polskę w meczach wrześniowych,zwłaszcza z Danią.Do medalu Panie redaktorze jest daleka droga,powiedziałbym,że tak długa,że końca nie widać.Rozpływa się Pan nad geniuszem Lewego,fakt gość jest super.Ale reszta nie wygląda tak różowo,bo taki Jędza gra przeciętnie,Linetty jest w połowie drogi,tak jak Zieliński był rok temu.Grosik ma tylko przebłyski,Krychowiak cieniutki,Błaszczykowski to już nie to co parę lat temu, itd,itd.Nie wpadajmy w euforię.Do wygrania eliminacji jest bardzo blisko.Optymizm zawsze potrzebny jest,ale wygrywa tylko ten co strzeli przeciwnikowi,przynajmniej jedną bramkę więcej.Tak mi się wydaje.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli