Cezary Kucharski: Mam wątpliwości, czy decyzje Dorny były autonomiczne

Autor wpisu: 26 czerwca 2017 08:48

Młodzieżowe Mistrzostwa Europy jeszcze trwają, ale dla reprezentacji Polski to już tylko historia. Smutna historia. Wśród ocen padają głównie takie określenia jak: rozczarowanie, klapa, wstyd, kompromitacja. Więcej emocji niż cała gra biało-czerwonych wzbudziła jedna, krótka wypowiedź Krystiana Bielika: – „Gramy tak, jak trenujemy. A trenujemy słabo”. I za te słowa zawodnik Arsenalu zakończył swój udział w Euro U-21 jedynie na treningach.

O „aferze Bielika”, jej kulisach i konsekwencjach rozmawiamy z menedżerem zawodnika – Cezarym Kucharskim.

FUTBOLFEJS.PL: Krystian przeprosił za swoje słowa. Z własnej woli, czy został zmuszony?
CEZARY KUCHARSKI: Zmuszony to zbyt duże słowo, ale na pewno był pod presją. Miał wokół siebie drużynę, miał trenera. Oczekiwano, że jakoś powinien się wytłumaczyć z tego, co powiedział. Szczerze mówiąc, nie byłem zwolennikiem jakiegoś wielkiego tłumaczenia się, a już na pewno byłem przeciwnikiem tego, żeby Krystian nagrał filmik na „Łączy nas piłka” z jakimś wyjaśnieniem.

Ale czy on rzeczywiście chciał skrytykować trenera Marcina Dornę, jego sztab, metody szkoleniowe? Czy to była tylko niefortunna wypowiedź, którą trochę nadinterpretowano?
Patrząc na to, jak na słowa Krystiana zareagowały media, środowisko piłkarskie i opinia publiczna, kompletnie nie miało znaczenia, co on miał na myśli. Liczyło się tylko to, jaki był odbiór jego słów.

Powiem szczerze, że Krystian trochę mnie zaskoczył, bo raczej wydawał się spokojnym, stonowanym chłopakiem. Wizerunek „wielkiej gęby” zupełnie mi do niego nie pasuje.
On na pewno jest piłkarzem, który potrafi wyrazić swoje zdanie. I to dobrze, bo wielu piłkarzy, którzy umieli zdecydowanie zabrać głos w ważnych sprawach, zrobiło duże kariery. Wyrazistość nikomu nie zaszkodziła. Bielik ma takie cechy, które powinien mieć lider drużyny. Przecież o czymś świadczy fakt, że w młodzieżowej drużynie Arsenalu był kapitanem. Ale – jak znam Krystiana – to on wcale nie miał złych intencji, nie chciał nikogo urazić. Tamta wypowiedź to był raczej wyraz troski o przyszłość tej drużyny, o losy turnieju. Wziął na siebie współodpowiedzialność za porażkę ze Słowacją, mimo że w tym meczu nie zagrał.

Był zdumiony, że zrobiła się taka afera?
Na pewno był trochę zaskoczony, że nie analizuje się przyczyn porażki, a zamiast tego wszyscy zajmują się wypowiedzią Krystiana. Według mnie to był klasyczny temat zastępczy, żeby odwrócić uwagę od wpadki młodzieżówki na inaugurację turnieju. Że nie ma stylu, pomysłu, taktyki, jakości. Krystian dał pretekst, żeby te niewygodne tematy przykryć, żeby nie było dyskusji.

Niektórzy trenerzy – m.in. Michał Globisz czy Mieczysław Broniszewski – powiedzieli, że po takiej wypowiedzi Bielik u nich by już nie zagrał.
Myślę, że to trochę zbyt surowa ocena. Pamiętajmy, że mówimy o młodym piłkarzu, a młodość na swoje prawa. Czasem taki zawodnik powie coś kontrowersyjnego czy nieprzemyślanego. Ale trzeba sobie umieć z tym poradzić, mądrze rozwiązać problem. Najprościej wyrzucić z drużyny. A trzeba przecież myśleć o dobru zespołu i samego zawodnika. Ja bym tak nie postąpił, powiedziałbym: „Skoro czujesz się taki silny w wypowiedziach, to wyjdź i pokaż to na boisku”. Często w takich sytuacjach piłkarz – postawiony pod ścianą – zyskuje podwójną motywację, chce pokazać, że rzeczywiście miał prawo tak mówić, bo jest naprawdę dobry, bo jest w formie, bo czuje się silny. I to jest z korzyścią dla drużyny.

Bielik takiej szansy nie dostał. Co jest o tyle dziwne, że skoro trener nie odesłał go do domu, zostawił w drużynie, to odczytywano to jako sygnał, że zawodnik jest do gry, że nieporozumienie załatwione.
Co miał w głowie trener, tego nie wiemy. Nie dał mu zagrać, więc może nadal czuł urazę i w ten sposób Krystiana ukarał.

O ile rozumiałem, że Bielik „za karę” nie gra ze Szwecją, o tyle jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, że Dorna nie wystawił go w meczu z Anglią. Raz, że chłopak zna tamtejszy futbol, grywał przeciwko tym zawodnikom, a dwa, że akurat Paweł Dawidowicz był pod ostrzałem wielkiej krytyki za swoje występy. Dorna wołał jednak od Bielika Radosława Murawskiego, z którego wcześniej sam spektakularnie zrezygnował już na turnieju. Bielik musiał być mocno rozczarowany.
I był, to całkiem zrozumiałe. Czuł, że jest w formie, widział na treningach jak się prezentuje na tle innych zawodników, ale żaden kibic nie miał okazji się o tym dowiedzieć. Tu odpowiedzialność spada wyłącznie na trenera. Dla Bielika te mistrzostwa to już historia. Teraz Krystian musi rozegrać kolejny dobry sezon w Anglii, żeby już nikt nie mógł mieć wątpliwości, czy to na pewno zawodnik na kadrę. Musi potwierdzić swoją wartość.

W pomeczowym studio Polsatu Sport Dariusz Dziekanowski powiedział, że Bielik może teraz żałować, że ogóle w przepraszał, bo i tak nie zagrał, a w sumie – w tym, co mówił – miał rację.
Krystian był pod presją, czuł potrzebę przeprosin. Nie były to jakieś rozbudowane przeprosiny, kajanie się itd. Raczej skromne oświadczenie. Czas pokaże, czy Krystian miał prawo się tak wypowiadać.

Obserwując niektóre niekonsekwentne decyzje Dorny, zastanawiałem się, czy są one podejmowane autonomicznie.
Muszę przyznać, że ja też miałem takie wątpliwości. Myślę, że nie wszystkie decyzje trenera były autonomiczne, że ktoś na niego wpływał. On i tak to wszystko firmował swoim nazwiskiem, ale trudno nie pomyśleć, że mu się nie wtrącano. Przecież przez Polskę przetoczyła się wielka dyskusja, czy zawodnicy z kadry Nawałki mają grać w młodzieżówce. I kto się w tej kwestii wypowiadał?

No najczęściej Zbigniew Boniek.
A Dorna? No właśnie, jego głosu nie było słychać. Ja się nie dowiedziałem, czy on tych zawodników chce, czy nie.

Boniek początkowo Dorny bronił, ale teraz uderza w takie tony, że raczej nie należy się spodziewać, by ten trener poprowadził naszą młodzieżówkę w kolejnych eliminacjach.
Raczej tak. Ta reprezentacja zawiodła na całego. O jej grze nie da się powiedzieć nic pozytywnego. I za to na pewno odpowiada trener. Ale on był lansowany przez PZPN, więc oni też mają poczucie współodpowiedzialności za tę klęskę.

To zostawmy już porażkę młodzieżówki w spokoju. Chciałem zapytać o Roberta Lewandowskiego, bo znów – ledwie się otworzyło okno transferowe – jest pan na czołówkach gazet i portali.
Zupełnie niezasłużenie (śmiech).

Niemieckie media oskarżają pana, że znów „gra” pan Robertem Lewandowskim, żeby wzbudzać nim zainteresowanie.
Nawet nic nie chcę o tym mówić, bo wszystko, co powiem, jest tłumaczone na niemiecki i potem szczegółowo analizowane. Ale przywykłem już do sytuacji, w której jak coś się dzieje wokół Roberta, to winnym jestem zawsze ja.

Mówi się, że to pan stał za wypowiedzią pana partnera biznesowego i agenta Roberta, Maika Barthela, który dolał oliwy do ognia, mówiąc, że „Lewy” był rozczarowany faktem, że ze strony piłkarzy i trenera Bayernu nie miał należytego wsparcia w wyścigu o tytuł króla strzelców Bundesligi.
Na pewno nie stałem za tą wypowiedzią.

Niemiecki „Focus” stawia tezę, że próbuje pan sprzedawać Lewandowskiego do Chelsea lub Realu Madryt, bo jest pan zdopingowany 10-procentową prowizją, a to w tym wypadku byłaby kupa forsy…
Zawsze mówiłem i nadal podtrzymuję to stanowisko, że Bayern Monachium jest najlepszym klubem do rozwoju kariery Roberta. I u mnie nic się nie zmieniło. Ani wczoraj, ani dziś.

A u Roberta?
A to trzeba by jego spytać.

 Rozmawiał Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Hit | Reprezentacja

  • ursynów

    Ciekawy wywiad,Pan Czarek przypomina mi w nim cwanego lisa.Tu podejdzie, tam podgryzie, tam coś półgębkiem nie do końca coś powie,ale wszystko jest pod kontrolą.Nie da ruszyć swego stadka,jego są kury w kurniku.Ale to mi się podoba,wie co ma,jaką to ma wartość.A reszta,to duperele.10 %,bańka w tą,dwie we w tą,to dla Pana Czarka pryszcz.Liczy się tylko dobro zawodnika.Niedawno słyszałem pewnego Prezesa,ważny to człowiek,choć z piłką ma niewiele wspólnego,który powiedział,,Robimy naprawdę dużo,bardzo dużo,aż trudno wymienić.” Pan Cezary też robi dużo,bardzo dużo,ale przynajmniej potrafi to wszystko wymienić.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli