BOBO KACZMAREK: Świeżość ma to do siebie, że szybko się psuje, więc już przestańcie gadać o tej świeżości

Autor wpisu: 6 czerwca 2016 22:36

Osiem lat temu jako asystent Leo Beenhakkera brał udział w przygotowaniach biało-czerwonych do Euro 2008. I pomny tamtych doświadczeń zapewnia, że na takim turnieju wcale nie będzie chodziło o świeżość, ale o umiejętności piłkarskie. – Świeżość ma to do siebie, że szybko się psuje – śmieje się Bogusław Kaczmarek, z którym ucięliśmy sobie pogawędkę po meczu z Litwą.

FUTBOLFEJS.PL: Czas zacząć się martwić?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Żeby nie siać defetyzmu, a szukać optymizmu i pocieszenia, to zawsze powtarzam przykład z moich czasów, kiedy reprezentacja Górskiego przegrała przed mistrzostwami w RFN sparing z jedną z niemieckich klubowych drużyn 1:4, a potem była rewelacją turnieju. Grecy, przed tym, jak w 2004 roku zdobyli mistrzostwo Europy, też nie mogli wygrać ani jednego sparingu. Przegrali przecież nawet z Polską. Tak więc nie ma co wpadać w panikę, nie ma powodu, by surmy grały larum. A jeśli ktoś myślał, że napukamy tej Litwie bramek, to się przeliczył. To był tylko próbny galop.

A może za bardzo dostali chłopaki w kość w Arłamowie?
Nie chodzi o to, że za bardzo. Na pewno drużyna popracowała tam mocno, potem dostała kilka dni wolnego i stawiła się na grę treningową. Bo mecz z Litwą był taką grą treningową. Niczym innym. Nie wierzę, by Adam Nawałka w tym spotkaniu chciał szukać odpowiedzi na jakieś pytania czy wątpliwości. Na pewno po takiej grze treningowej ich nie uzyska.

Potrzebny w ogóle był ten mecz? Piłkarze bardziej niż o wynik, troszczyli się pewnie o to, by nie złapać żadnej kontuzji. Humory można było sobie tylko popsuć, a nie poprawić, a selekcjoner – jak pan mówi – i tak żadnych konkretnych wniosków po takiej grze nie wyciągnie.
Czy potrzebny? Wszyscy grają, więc i my gramy. I wszyscy grają mniej więcej tak jak my. Więc do tych gier specjalnej uwagi bym nie przykładał. Pamiętam, jak przed wyjazdem na Euro 2008 zremisowaliśmy z Danią 1:1. Dużo silniejszą drużyną jak dzisiejsza Litwa. Tylko co z tego? Wierzę, że Nawałka, pomny doświadczeń sprzed ośmiu lat – był podobnie jak ja w sztabie Leo Beenhakkera – będzie potrafił zastosować właściwe środki, by w niedzielę z Irlandią Północną wyglądało to tak, jak ma wyglądać. A jak pan pyta, komu potrzebny był ten mecz, to powiem, że na pewno Krychowiakowi.

Istnieje w ogóle życie w środku pola bez Krychowiaka? Bo że bez Lewandowskiego nie istnieje w ataku, to wiemy.
Nie istnieje. Krychowiak odpowiada za dyscyplinę nie tylko w środku pola, ale w grze całej drużyny. To jest gość, który pełni funkcję takiego papierka lakmusowego w zespole. On ma wiedzieć, co trzeba zrobić, jak piłkę stracimy, i co robić, jak ją odzyskamy. Dla niego to był akurat bardzo ważny mecz, żeby po tym urazie, z jakim przyjechał na zgrupowanie, się otrzaskać. Bez Krychowiaka na Euro ani rusz. Mimo iż uważam, że – tak jak mówi Boniek – to najmocniejsza od 1982 roku reprezentacja, jaką wysyłamy na wielki turniej.

Słyszałem opinię, że do Francji jedziemy bez defensywy, więc na pewno zagramy tam ultraofensywnie, bo przecież i tak nie będziemy mieli się kim bronić.
Coś w tym żarcie jest na rzeczy. Błędy indywidualne, szczególnie we wcześniejszym spotkaniu z Holandią, ale i teraz, tuż na początku meczu z Litwą, były porażające. I to jest rzeczywiście problem. Kto by nie grał, ten się myli. Przyszłością kadry, obok Kamila Glika, przy takim stylu, jakim chce grać Nawałka, będzie mój były podopieczny Paweł Dawidowicz, ale jeszcze na niego za wcześnie. Michał Pazdan z kolei to według mnie zawodnik do środka pola. W obronie robi za dużo błędów. Mecz z Holandią był tego najlepszym przykładem. Z Irlandią w eliminacjach też. Pamięta pan, kto zrobił wtedy karnego dla rywali? No właśnie. Jest problem i nie ma co ukrywać.

Da się w sześć dni, które zostały do meczu z Irlandią Północną, odzyskać świeżość?
Co wy wszyscy z tą świeżością? Świeżość to pięć procent, może osiem całości, jaka się składa na sukces. Reszta to czynnik ludzki. Widział pan, by trabant ścigał się z mercedesem na dystansie dłuższym niż sto metrów? Nie ma szans. Świeżość ma to do siebie, że szybko się psuje. Osiem lat temu ludzie, którzy nie mają pojęcia o biochemii, wykreowali teorię, że drużyna nasza była źle przygotowana do turnieju. To byli tacy eksperci, którym się kreatynina myli z fatamorganą. Oni właśnie mówili, że nasi piłkarze byli zajechani. Dostęp do danych, jakie miałem, świadczyły jednoznacznie, że ze świeżością piłkarzy wszystko było w porządku. Prawda natomiast była taka, że bez pięciu ludzi z podstawowego składu z pamiętnego meczu z Portugalią i z kulawym Żurawskim, który miał rozwalony mięsień dwugłowy, to myśmy mogli Klosemu, Schweinsteigerowi, Lahmowi, Podolskiemu, Ballackowi i innym co najwyżej naskoczyć. Dobrze, że Boruc był w formie, bo inaczej doszłoby tam do pięknej katastrofy. Tak więc problemem nie jest to, że chłopaki nie będą mieli świeżości. Problem w tym, by ich najwyższa dyspozycja piłkarska zafunkcjonowała podczas turnieju. Niech zagrają to, co umieją. Żeby to, co na wystawie, było w sklepie. A wtedy na pewno sobie poradzimy.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Euro 2016 | Hit | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli