BOBO KACZMAREK: „ Adam podjął bardzo duże ryzyko, wystawiając i Salamona, i Rybusa, i za to ryzyko zapłacił dwoma punktami”

Autor wpisu: 5 września 2016 08:37

Wróciły stare demony. To jest sygnał ostrzegawczy, który trzeba potraktować jako memento przed tym, co nas czeka w tych eliminacjach – mówi nam Bogusław Kaczmarek, z którym porozmawialiśmy po meczu z Kazachami. Bobo ostro o pomyśle z Salamonem i Rybusem w obronie oraz o tym, że trzeba szukać innych rozwiązań w środku pola, bo niegrający w klubie Krychowiak nie gwarantuje niczego dobrego.

FUTBOLFEJS.PL: Co się stało z tą drużyną? Dlaczego ona została na drugą połowę w szatni?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Ja na to patrzę trochę inaczej. Niestety, wróciły stare demony, jeżeli chodzi o odbiór piłki i grę jeden na jednego. Po starcie piłki znów mamy wielki problem z odbudową tego wszystkiego, co się nazywa defensywą. Było w grze Kazachów trochę przypadku, ale my do tego przypadku niejako prowokowaliśmy.

Te demony to powód, dla którego straciliśmy kontrolę nad meczem?
Tak. Tu się posypaliśmy. To zastanawiające i bardzo niepokojące, że tak doświadczony zespół, mający tylu wysokiej klasy piłkarzy, prowadząc 2:0 z rywalem takim jak Kazachstan, nie jest w stanie utrzymać się dłużej przy piłce, pograć nią trochę w spokoju, poklepać. Przy takiej postawie jestem pewien, że rywal nie nabrałby wiatru w żagle. Nie miałby na to szans.

Albo wystarczyło strzelić trzeciego gola.
Oczywiście. Zamiast w poprzeczkę i słupek, trafić do siatki i pozamiatane. Ale nie zapominajmy, że wcześniej dostaliśmy dwa bardzo poważne ostrzeżenia. Z obu, jak nic, powinny paść dla Kazachów bramki. Kompletnie nie przekonał mnie środek obrony i ultraofensywne ustawienie z Rybusem na lewej obronie. Rybus nie gra w obronie tego, co grał Jędrzejczyk we Francji – według mnie jedno z największych odkryć EURO 2016. Tym bardziej powinien zagrać na boku ktoś taki jak Artur, z nawykami defensywnymi, jeśli obok na środku wystawia się Salamona. Na tę chwilę Salamon to nie jest piłkarz na pierwszy skład reprezentacji. Nawet na mecz z Kazachstanem. Adam Nawałka podjął bardzo duże ryzyko, wystawiając i Salamona, i Rybusa, i za to ryzyko zapłacił dwoma punktami. Zabrakło tego wszystkiego, czym ta drużyna imponowała na mistrzostwach: agresja przy próbie odbioru, duża wymienność pozycji i transformacja ustawienia po stracie piłki. Bolały oczy, patrząc na to, jak Kazachowie mają dużo możliwości w rozegraniu. W niektórych sytuacjach byliśmy wręcz bezradni. Ale wynikało to z tego, o czym właśnie powiedziałem. Nie potrafiliśmy się właściwie przemieszczać, nie potrafiliśmy odbudować pozycji i dlatego nie potrafiliśmy utrzymać tego prowadzenia.

A nie było czasem tak, że za szybko uwierzyliśmy, że ten mecz jest już wygrany?
Sądzę, że nie. W tej reprezentacji nie grają przypadkowi ludzie, a tylko tacy mogliby wpaść w taką pułapkę. To są ludzie ograni w najmocniejszych europejskich ligach, w europejskich pucharach, grający na najwyższym światowym poziomie. Nie chcę mi się wierzyć, by coś takiego w ogóle przeszło im przez głowę.

W drugiej połowie tak to wyglądało, jakbyśmy nie mieli pomysłu, jak grać i co grać.
Bo sercem tego zespołu jest środek. Do tej pory regulatorem napięcia był Krychowiak. To od niego zaczynało się większość odbiorów, to od niego szły podania otwierające grę – często nawet z pominięciem piłkarzy na pozycjach osiem i dziesięć, bezpośrednio do Lewandowskiego lub na jedno ze skrzydeł. A teraz widać jak na dłoni, że Grzesiek nie jest w rytmie meczowym, bo po prostu w nowym klubie nie gra. Same treningi to za mało. Nawet wśród tak dobrych piłkarzy jakich ma tam w Paryżu.

Czyli mówiąc wprost – ta drużyna będzie miała problem, jeśli on będzie tam grał mało albo wcale.
Oczywiście, dlatego trzeba szukać innych rozwiązań, innego pomysłu. Zieliński starał się kilka razy coś tam odebrać, kilka razy utrzymać się przy piłce, stworzyć jakąś indywidualną akcją przewagę w strefie obronnej rywala, dwa-trzy raz szarpnął, ale to wszystko było za mało. Nie było w ani jednym z tych zagrań finalnej jakości, żeby strzelić z tego gola.

Powinniśmy zacząć się martwić?
Tragedii nie ma. Ja traktuję to jako falstart i wypadek przy pracy. Ale powtarzam, wróciły stare demony – wypisz wymaluj to, co niedawno szwankowało w meczu z Holandią i Litwą przed EURO. Tych demonów jak najszybciej trzeba się pozbyć. No i trzeba sobie zdawać sprawę, że w tych eliminacjach, podobnie jak już kilka razy wcześniej, będzie jeden klucz – ta reprezentacja będzie bliższa awansu, która straci w rywalizacji z drużynami z Zakaukazia mniej punktów. Przerabiamy to już nie pierwszy raz.

My właśnie dwa straciliśmy na dzień dobry.
Dlatego trzeba sobie jasno powiedzieć, że to jest sygnał ostrzegawczy dla tej reprezentacji. Media cały czas podgrzewały temperaturę i podnosiły ciśnienie, pisząc i mówiąc, jaki to mamy znakomity zespół, który zrobił świetny wynik na EURO. Otóż ja uważam, że najlepsze dopiero przed tą drużyną. Jej największe sukcesy dopiero nadejdą. Ona ma naprawdę niesamowity potencjał. Podczas EURO została bardzo solidnie wykonana robota, ale nic ponadto. Co się stało w Kazachstanie? Zimny prysznic. Tak to potraktujmy, jako memento przed tym, co nas czeka w tych eliminacjach.

Rozmawiał Krzysztof Budka

  • Yano Sik

    Racjonalna i sensowna ocena meczu. Rybus i Krychowiak fatalni. Rybus zawalił 2 bramki. Krychowiak nie podjął żadnej walki. A to był taki mecz gdzie walka była potrzebna. Jest w słabej formie bo nie gra w klubie? Myślę że jest odwrotnoe. Nie gra w PSG bo jest w słabej formie. Jednak obaj dograli do końca meczu ? Selekcjoner tak w nich wierzy? Czy też może nie potrafi sie przyznać do błędu?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli