Arkadiusz ONYSZKO: Uwaga na stałe fragmenty gry Duńczyków

Autor wpisu: 6 października 2016 10:47

Arkadiusz Onyszko – człowiek, który w Dani spędził ćwierć życia, opowiada o sobotnim rywalu reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw świata.

FUTBOLFEJS.PL: Ty też uważasz, że Polska jest faworytem meczu z Duńczykami?
ARKADIUSZ ONYSZKO: Na pewno. Pamiętajmy o tym, że Duńczycy nie grali na EURO 2016, a my zrobiliśmy tam niezły wynik, nabraliśmy cennego doświadczenia. Drużyna się skonsolidowała, jest fajna atmosfera. Co ważne, gramy na Stadionie Narodowym przy komplecie widzów. Duńczycy grają w dość eksperymentalnym składzie, średnia wieku to około 22 lata. Zmieniono trenera i drużyna jest budowana od nowa.

Co takiego wniósł trener Age Hareide?
Przede wszystkim zmienił system gry. Duńczycy przeszli na dość ofensywny wariant 3-5-2. Mają bardzo szybkich skrzydłowych. To po pierwsze. Po drugie Morten Olsen, który pracował przez 15 lat, przywiązany był do doświadczenia, Hareide z poprzedniej ekipy zostawił tylko kilku zawodników: Kasper Schmeichel, Simon Kjaer, William Kvist, Christian Eriksen. Pamiętam tego szkoleniowca jeszcze z czasów, gdy grałem w Danii. Prowadził wówczas Broendby, znany był z rządów twardej ręki, uchodził za konkretnego faceta. Generalnie powiem, że Duńczycy są silną ekipę, prawie wszyscy piłkarze w swoich klubach – i to dobrych klubach – są podstawowymi zawodnikami. Mamy pięciu piłkarzy FC Kopenhaga, czyli uczestnika Ligi Mistrzów. Jest też spora grupa zawodników, którzy grali u Olsena, wciąż występują w dobrych klubach, ale nie mieszczą się w kadrze.

Uważasz, że w Warszawie Duńczycy zagrają otwartą, ofensywną piłkę?
Czytałem wczoraj w duńskiej prasie wypowiedzi selekcjonera, który przekonywał, że on nie zmienia systemu bez względu na rywala. Nie wiem czy taki ma zamiar, czy była to tylko zasłona dymna. Słyszałem, że dziś mają ćwiczyć stałe fragmenty. To jest ich silna broń i musimy bardzo uważać. Jest kilku piłkarzy, którzy potrafią strzelać gole i wygrywać walkę w powietrzu. Tu ostrzeżenie do naszych środkowych obrońców, głównie Michała Pazdana, jeśli zagra, żeby nie faulować w okolicach pola karnego, bo mogą być z tego kłopoty.

Ze stałych fragmentów najczęściej dośrodkowuje Christian Erikssen?
Erikssen dośrodkowuje, w pole karne wchodzi Simon Kjaer, Andreas Cornelius, Viktor Fisher. To są wysocy i silni zawodnicy. Trzeba być bardzo uważnym. Duńczycy wychodzą z założenia – i mają to wpajana od wielu lat – że nawet jeśli grają z silnym rywalem i są marne szanse, by stworzyć okazje bramkowe z akcji, to na pewno będzie jakiś rzut wolny, albo rożny.

W duńskiej bramce najprawdopodobniej zobaczymy Kaspera Schmeichela. Jak oceniasz tego zawodnika? Wszyscy porównują go z ojcem, ale chyba do Petera to mu trochę daleko, co?
Brakuje mu przede wszystkim wzrostu w porównaniu z ojcem, ale jeśli chodzi o buzię, to też mu się nie zamyka. Ma też w sobie mnóstwo pewności siebie, ta pewność wręcz bije od niego, trąci arogancją. Ale to jest normalne dla Duńczyków. Na pewno jest to silny punkt drużyny.

Uważasz, że po meczu z Kazachstanem trener Adam Nawałka ma dylemat w bramce? Twoim zdaniem Łukasz Fabiański bronił dobrze i może nie zagrać z Danią?
Trener na pewno wszystko wnikliwie przeanalizował i nie sądzę, żeby uznał, że Fabiański dał mu powód do zmiany. O bramkarzy nie musimy się martwić. Taka jest moja opinia.

Masz jakiegoś faworyta wśród naszych bramkarzy?
Zawsze byłem wielkim fanem Artura Boruca, może ze względu na to, że mamy podobne charaktery. Fabiański był na drugim miejscu, ale po tym, jak obejrzałem go na jednym z treningów kadry, i po tym, co widziałem w mistrzostwach Europy we Francji, to uważam, że zasłużenie jest numerem 1.

A gdybyś porównał Fabiańskiego ze Schmeichelem?
To bramkarze podobnej klasy jeśli chodzi o umiejętności, różnią się charakterem. Łukasz jest spokojniejszy, nie rzuca się w oczy na boisku. Schmeichel jest głośny, żyje w bramce. Słychać go już w tunelu zanim wyjdzie na boisko. Ustawia kolegów z drużyny podobnie, jak jego ojciec. Swoim zachowaniem daje drużynie taką informację: wy grajcie swoje, a ja z tyłu dam sobie radę. Za Łukaszem przemawia trochę większe doświadczenie w reprezentacji.

Christian Erikssen, to gwiazda ekipy duńskiej. Uważasz, że ten zawodnik może nam napsuć krwi?
To dyrygent reprezentacji Danii. Jest bardzo kreatywny, potrafi jednym prostopadłym podanie uruchomić napastników, albo skrzydłowych. Taki Pione Sisto, który przeszedł z Midtijylland do Celty Vigo, w meczu z Espanyolem zrobił 70 metrowy rajd zakończony golem. To jest taki dżoker w ekipie duńskiej, raczej nie zobaczymy go w wyjściowym składzie. Ale to tym bardziej świadczy o tym, że będziemy grali z dobrą drużyną i będzie to dla nas bardzo trudne spotkanie.

Adam Nawałka niechętnie robi zmiany w naszej drużynie. Duńczycy mają silną ławkę?
Mają większe pole manewru. Kadra Danii ma to, o czym już mówiłem: są w niej zawodnicy, którzy w swoich klubach odgrywają ważne role. Dawno nie było takiej sytuacji. Duńczycy piszą o swoich piłkarzach urodzonych na początku lat 90-tych, że to są złote roczniki. Rok 1992, w którym urodził się między innymi Erikssen, to data ostatniego wielkiego sukcesu Danii – zdobyli mistrzostwo Europy, chociaż do turnieju w normalnym trybie nie zakwalifikowali się.

W tamtej drużynie gole strzelał Brian Laudrup. Teraz Duńczycy nie mają chyba napastnika tej klasy? Za takiego uważał się Nicklas Bendtner, ale nie dostał powołania.
I nie dziwię się. Bendtner to facet, który chce, żeby mówiono na niego lord. Rozbija się niezłymi samochodami, spotyka się z gwiazdami telewizji duńskiej. Trener uznał, że nie chce, by jego obecność źle wpłynęła na młodych zawodników w reprezentacji. Co do napastników powołanych, to wspomniałem już Corneliusa, który strzela sporo goli dla Kopenhagi. To zawodnik, który bardzo dobrze odnajduje się w polu karnym – jest wysoki, silny, potrafi zrobić sobie miejsce. Porównałbym go do ostatniego wielkiego napastnika Duńczyków, czyli Jona Dahla Tomassona. Jest też Nicolai Jorgensen, który przeszedł niedawno do Feyenoordu, gdzie zagrał 11 spotkań i zdobył 7 bramek.

Jest jakiś wspólny mianownik dla tej reprezentacji i poprzedniej?
Jedno się nie zmienia od lat – Duńczycy są dobrze wyszkoleni technicznie, dobrze grający w powietrzu i dobrze przygotowani fizycznie i siłowo. Na pewno wybiegają ten mecz. Duńczycy bawią się też grą. Nie mają presji, bo generalnie, jako naród, oni z presją źle się czują. Dlatego piłkarze mają taką postawę: wychodzę na boisko i daję tyle, ile mogę, nic mnie nie ogranicza, żaden rywal nie pęta im nóg. Od małego wychowywani są tak, żeby się nie krępować, nie bać. Pamiętam, że gdy grałem w Danii, podbiegały do mnie dzieciaki i pytały: Arek, a ile ty zarabiasz?

A ja na koniec zapytam: Arek, jak zdrowie?
Właśnie wyszedłem ze szpitala. Złapałem jakąś infekcję żołądka. Gdy zacząłem wymiotować, szybko zadzwoniłem po pogotowie, bo w mojej sytuacji (Onyszko jest po przeszczepie nerki – red.) mogłoby to być zabójcze. Trafiłem na SOR, poleżałem trzy dni w szpitalu i wczoraj mnie wypisali. Sytuacja opanowana.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli