A może my wszyscy zwariowaliśmy. Afera w kadrze? Jaka afera?

Autor wpisu: 18 października 2016 18:53

A może my wszyscy zwariowaliśmy z tą aferą w kadrze Adama Nawałki. Drzemy mordy o jakąś grę w karty, o jakiś zapaskudzony dywan. Takich dywanów to przez całe dziesięciolecia w kadrze było setki, a gra w karty – długo tylko dla intelektualistów.

Tak mnie naszło, że ta kadra Nawałki to chyba za grzeczna była jak na nasze wyobrażenia. Tyle miesięcy posuchy. Nikt nikogo nie zwyzywał, nikt z nikim się nie potarmosił, nikt nie zdemolował żadnego hotelowego hallu, nikt nie ściągał panienek tabunami do takiego czy innego pałacyku. Kanał „Łączy nas piłka” dodatkowo nam tę kadrę jakoś tak osłodził. Żarty, żarciki, humor, afera to jak ktoś z łysiny Pazdana strzeli bekę.

Kadra to się bawiła, ale zdaje się, że w trochę innych czasach. Za Janusza Wójcika przerażony Andrzej Rudy po trzech czy czterech dniach w Izraelu powiedział, że nigdy więcej. Bo Rudy okrzepł jako profesjonaista pełną gębą w Kolonii czy Ajaksie, a na te trzy czy cztery dni trafił w typową polską przaśność. Przaśnego tempa nie zdzierżył. Za Jerzego Engela był czas gry, był i czas zabawy. Do rana, a czasami jeszcze dłużej, bo charakternych harcowników nie brakowało – jak w kadrze zabrakło dyrektora Iwana, to i wyniki się skończyły, zauważyć można. Mieli swoje afery ci, którzy chcieli lejce trochę pościągać – Leo Beenhakker i Franciszek Smuda.

Rozmawiałem niedawno z Jackiem Kazimierskim, asystentem Smudy, świadkiem kilku efektownych zdarzeń z Borucem, Peszką czy Wasilewskim. „Ludzie, zwariowaliście lekko. Że ktoś tam w karty pograł. I z tego aferę robić? Chyba wam już tematów brakuje” – rzucił rozbawiony. – „Dziś to ci kadrowicze jacyś tacy eleganccy medialnie, chropowatości im brakuje. No pograli sobie może jeden z drugim w karty i co? Stało się coś strasznego?”

Może i tak. Załóżmy, że właśnie wróciłem z Zanzibaru. Przez tydzień zero netu, zero wiadomości. Palmy, goździkowce i wodorosty. Wracam, otwieram okienko z newsami i co? Pierwsze wrażenie – rany Boskie, już przerżnęliśmy te eliminacje. Rzut oka na tabelę – chyba z błędem, druga – skopiowali błędną. Trzeba zerknąć na UEFA – no kurcze, siedem punktów mamy w trzech meczach, jesteśmy współliderem. Słusznie komentuje Jan Urban TUTAJ zwracając uwagę, że Włosi, gdy my męczyliśmy się z Armenią, dopiero w doliczonynym czasie strzelili na 3:2 z Macedonią, Szwajcarzy ledwo 2:1 wygrali z cokolwiek słabszą od Armenii Andorą, a Norwegia dopiero w ostatnim kwadransie zapewniła sobie wygraną nad San Marino. To Włosi, Szwajcarzy i Norwegowie też grali w karty i – za przeproszeniem – rzygali na dywany?

„Te chłopaki to przytomni są. Spokojnie, dla mnie ta sytuacja, tak jak o niej słyszę i czytam, to jeszcze nie koniec świata. Moja rada dla Nawałki? Trzeba indywidualnie pogadać z chłopakami i wyciszyć to wszystko” – Kazimierski komentował wciąż lekko rozbawiony sytuacją.

Afera jest czy jej nie ma? Zależy tylko od punktu widzenia. Można grzmieć, że tu wszystko z rąk się wymknęło, że to koniec tej drużyny i załamywać ręce.
A można wzruszyć ramionami – eee tam, niech kapitan Lewandowski z miłośnikiem drylu (podobno) Nawałką zamiast gadać między sobą o „poluzowaniu atmosfery”, niech wezmą kolegów „karciarzy” za twarz i postawią do pionu. Od tego w końcu są. Mleko się rozlało? Za ścierę i powycierać, ot co.

Inne artykuły o: Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli