Wojciechowski twarzą antybońkowej opozycji. O co chodzi i kto za tym stoi?

Autor wpisu: 28 września 2016 12:03

Można się z niego śmiać, można zarzucać mu, że jest kompletnie zielony w kwestii zarządzania PZPN, że na piłce g… się zna, ale absolutnie nie powinno się go lekceważyć. Józef Wojciechowski wchodzi do gry o fotel prezesa PZPN. Kto to wymyślił?

Dariusz Smagorowicz, Radosław Majdan, a potem dołączył Zdzisław Kręcina. To triumwirat, który stoi za startem Wojciechowskiego w wyborach na prezesa PZPN. I za tym, że ten Wojciechowski uzbierał wymaganą liczbę rekomendacji.
W poniedziałek, gdy rozmawialiśmy z właścicielem JW Construction (TUTAJ), mówił nam, że jeszcze nie podjął decyzji, choć już oczywiście „jego” ludzie pracowali nad zbieraniem głosów poparcia. Potrzeba było minimum 15 z klubów ekstraklasy, pierwszej ligi lub wojewódzkich związków. Zebrano ponoć z „górką”. Teraz kwestia tego, czy w PZPN zostanie ten Wojciechowski zarejestrowany, czy nie dopatrzą się tam „uchybień formalnych”. Jeśli nie dopatrzą, no to zostanie drugim (po Bońku) oficjalnym kandydatem na prezesa PZPN w październikowych wyborach.
Pomysł z Wojciechowskim dość długo dojrzewał, ale nie na tyle długo, by nie zdążono wcielić go w życie. Udało się, choć ludzie JW w większości przypadków podczas zbierania rekomendacji odbijali się od ściany. Pomógł Kręcina, który w ubiegłym tygodniu jeszcze sam zamierzał startować i zbierał poparcie dla siebie. Teraz przekazał je Wojciechowskiemu.
Ten Kręcina może być bardzo istotnym ogniwem. Po tym, jak w sierpniu przegrał wybory na szefa Śląskiego ZPN, niektórzy urządzili panu Zdzichowi piłkarski pochówek („Kręcina się skończył”), ale pisaliśmy wtedy, że zdecydowanie za wcześnie, bo on już tak ma, że zawsze wraca. A przecież grzebany był nie raz i nie dwa. Teraz wrócił z jeszcze większą ochotą, by napsuć Bońkowi krwi po tym, jak ten śmiał się z Kręciny po przegranych przez niego wyborach na Śląsku.
Antybońkowa opozycja wystawi więc kandydata. Można się z tego kandydata śmiać, można zarzucać mu, że jest kompletnie zielony w kwestii zarządzania PZPN, że g… się na piłce zna, ale na pewno nie powinno się go lekceważyć. Czemu?

Po pierwsze – zebranie wymaganej liczby rekomendacji w dwa dni przy naprawdę dużym oporze ze strony środowiska świadczy o organizacyjnej sile tej strony i o tym, że kluby ekstraklasy i część pierwszej ligi (to od nich głównie JW uzyskał te rekomendacje) po lutowym zjeździe, na którym zablokowały zmiany w statucie PZPN, nadal są w stanie pokrzyżować szyki rządzącej opcji.

Po drugie – JW to kandydat niezależny finansowo, który kompletnie nie ma nic do stracenia, ale który ma za to wystarczające środki na tzw. promocję. Zachowując wszelkie proporcje – trochę jak z oligarchami w futbolu na Wschodzie.

Po trzecie – stoją za nim ludzie, którzy potrafią w tym środowisku skutecznie się poruszać i lobbować.

Po czwarte – JW to gość, który absolutnie się nie szczypie i wali prosto z mostu. Jak dojdzie do starcia, to będzie walił w Bońka obuchem, co niekoniecznie musi być jego atutem, ale też na pewno nie będzie sprzyjało Bońkowi. Tym bardziej że obu swego czasu łączyły wspólne – nazwijmy to – sprawy (chociażby Edgar Cani – pamiętacie?).

Po piąte, najważniejsze: – to nie będą wybory powszechne, w których nie miałby z Bońkiem szans, ale wybory środowiska, które, delikatnie mówiąc, jest bardzo podatne na różnego rodzaju sugestie. Gdy tylko pojawi się na horyzoncie szansa na zwycięstwo przeciwnej opcji, wielu nie będzie się nawet wahało przejść na drugą stronę barykady, mimo iż dziś deklaruje poparcie Bońka.

Tak więc jeszcze niedawno zapowiadało się na to, że w październiku czeka nas nudny zjazd i czysta formalność podczas głosowania, tymczasem okazuje się, że niekoniecznie. Wygląda na to, że obóz rządzący będzie się musiał jednak trochę napocić i przygotować na walkę wręcz. Jak to mówił niedawno jeden z przedstawicieli opozycji „szykuje się prawdziwa jatka”. Jeszcze do poniedziałku trudno było w to uwierzyć, teraz taki scenariusz należy brać pod uwagę.
Jakie poparcie trzeba zdobyć, żeby liczyć na wygraną w wyborach? Na pewno mieć za sobą co najmniej 2/3 klubów i kilka (sześć, siedem) wojewódzkich związków. To tak na dobry początek. Czy Wojciechowski jest w stanie przekonać do siebie taką liczbę delegatów?
Mimo wszystko wydaje się to mało realne, ale przecież jeszcze wczoraj wydawało się nierealne uzbieranie przez niego 15 rekomendacji…
A dla formalności przypominamy, że o wyborze nowego prezesa PZPN zdecyduje 118 delegatów. 60 wybiorą wojewódzkie związki, kluby z ekstraklasy mają po dwa mandaty, kluby pierwszej ligi po jednym, sędziowie jeden, trenerzy trzy, a futsal i piłka kobieca po dwa.

Inne artykuły o: PZPN

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli