Na Podlasiu skruszyli beton i mają nowego prezesa. To Sławomir Kopczewski. Witold Dawidowski odszedł do lamusa

Autor wpisu: 5 czerwca 2016 17:59

Trochę to trwało, ale jak widać – każdy beton prędzej czy później da się skruszyć. Era panowania Witolda Dawidowskiego dobiegła końca. Podlaski związek po 16 latach ma nowego prezesa – to Sławomir Kopczewski.

Dawidowski miał okazję, jak to mówią, pożegnać się z godnością. Zresztą namawialiśmy go do tego w ostatnim tygodniu kilka razy, nawet osobiście, o czym pisaliśmy TUTAJ. Wystarczyło ogłosić, że cztery kadencje wystarczą, życzyć powodzenia następcy, ktokolwiek nim zostanie, i tyle. Niezbyt dużo, a obraz byłby zupełnie inny.
– Kto wie, czy w niedzielę nie rzucę tego wszystkiego w diabły i nie powiem, że rezygnuję z kandydowania – mówił nam w czwartek.
Podczas zjazdowego wystąpienia dodał, że dostał właśnie od córki SMS-a, by dał sobie już z piłką spokój, wrócił cały do domu i zajął się zdrowiem i rodziną.

Nie posłuchał nas, córki też nie posłuchał. Do końca bił się o piątą kadencję, choć od samego początku zjazdu widać było, że szanse na to ma coraz mniejsze. Tym bardziej, że zjazd rozpoczął się od żądania przez jednego z delegatów – w reakcji na naszą publikację o wyroku, jaki ciąży na Dawidowskim za jazdę po pijaku – publicznego oświadczenia przez pana Witka, że nie był karany za przestępstwo umyślne (zgodnie ze statutem podlaskiego związku – w przeciwnym wypadku nie może ani kandydować, ani pełnić funkcji prezesa). Pisaliśmy o tym TUTAJ
Co zrobił Dawidowski? Milczał. Kilka razy wzywany przez kolejnych delegatów, by odpowiedział na ten zarzut, w milczeniu pozostawał wyjątkowo konsekwentny. Wyglądał przy tym jak ktoś, kto nie bardzo wie, co robić. Czy odważyć się i przyznać, czy odważyć się i zaprzeczyć. Jeśli chciał utwierdzić się w przekonaniu, że milczenie jest złotem, to w tym przypadku nie trafił. I właśnie to jego milczenie chyba ostatecznie przekonało większość delegatów do tego, by oddać głos na kontrkandydata.
Tak więc niesmak pozostał. Bo odchodzić w takich okolicznościach, to mimo wszystko obciach. Dawidowski, co by o nim nie mówić, to przesympatyczny facet. Aczkolwiek prezes, którego styl rządzenia już dawno powinien odejść do lamusa (na głosy z sali reagował w swoim rubasznym stylu, ot na przykład: „Śmiejecie się jak końska dupa do bata”). Taki późny PRL, przez który podlaski związek dorobił się ksywki „piłkarski skansen”. I jak taki skansen przez ostatnie lata funkcjonował. Choć zwolennicy odchodzącego prezesa próbowali jeszcze przekonywać, że jeśli Dawidowski przegra, to cała władza w podlaskiej piłce wpadnie w ręce Jagiellonii, nie za bardzo ten argument trafił do delegatów.
Za zmianę wizerunku i odbudowę podlaskiej piłki zabierze się teraz nowy prezes – Sławomir Kopczewski. Prawie 20 lat młodszy od Dawidowskiego, były bramkarz, trener z licencją UEFA-PRO, obecnie dyrektor Akademii Piłkarskiej Jagiellonia Białystok. Jak mówi, podlaski świat piłkarski zna od podszewki. Tak samo jak problemy podlaskiej piłki. Kopczewski to całkowite przeciwieństwo pana Witka, więc i styl rządzenia związkiem będzie pewnie inny. Na pierwszy ogień, jak zapowiada, pójdzie zarządzenie audytu finansowego, co może skutkować – jak mówili niektórzy w kuluarach – wypadnięciem z szaf kilku trupów. Była mowa też oczywiście o przeznaczeniu większych pieniędzy na szkolenie dzieci i młodzieży, poprawie wizerunku, organizacji i komunikacji związku i sprowadzeniem lokalnego biznesu do podlaskiej piłki.
– Zrobię wszystko, by na 90-lecie Podlaskiego Związku Piłki Nożnej, które przypada w 2019 roku, nie mówiono o nas „piłkarska Polska B” – zakończył swoje wystąpienie.
Kopczewski sprawia wrażenie konkretnego człowieka, który wie, czego chce. I wie, jak to, czego chce, zrealizować. Warto mu w tym kibicować.

Polecamy – nasz magazyn wideo „Pierwszoligowiec”:

Inne artykuły o: Hit | Polecane | PZPN

  • Jak,24

    teraz czas na „starych” baronów a potem…. BOŃKA

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli