Na obóz rządzący padł blady strach. Czemu Boniek nie chce się zmierzyć z Wojciechowskim?

Autor wpisu: 29 września 2016 13:24

Machina dyskredytowania Józefa Wojciechowskiego i zablokowania jego startu w październikowych wyborach na prezesa PZPN poszła w ruch. Czegoś się obóz bońkowy najwyraźniej przestraszył. Pewnie tego, że JW to wbrew pozorom rywal jak najbardziej poważny, a nie – jak sugerują niektórzy – niepoważny.

Nie ciebie chromolą, czego tyłkiem ruszasz? – to porzekadło ruskich knajaków, które swego czasu cytował Aleksander Sołżenicyn, jak nic pasuje do histerii, w jaką przyjaciele prezesa wpadli zaraz po tym, jak okazało się, że antybońkowa opozycja wyczarowała z kapelusza kontrkandydata obecnemu szefowi PZPN. Kontrkandydata w postaci Józefa Wojciechowskiego. Nikt tych przyjaciół nie chromoli (co więcej, pewnie nikt nie ma nawet takiego zamiaru), ale tyłkami zaczęli ruszać, aż zrobił się przeciąg.
Wojciechowski nie zdążył jeszcze powiedzieć ani be, ani me, a już zaczęli walić do niego z armat. W myśl zasady: „na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość przezorności”.

Ci, którzy wystawili rekomendację Wojciechowskiemu, tłumaczą, że należy pamiętać, iż on do polskiej piłki pieniądze przyniósł, a nie je z niej wyciągnął. Po drugie, to gość, który jak mówi, że wybuduje 300 boisk, to je wybuduje. A jeśli powie, że zrobi wszystko, by z Bońkiem wygrać, to można być pewnym, że zrobi.
Tak więc to nie przypadek, że opcja rządząca zreflektowała się, iż ma do czynienia z rywalem, którego absolutnie nie może zlekceważyć. I nie ma znaczenia, że JW to kandydat, z którego ogromna część środowiska się śmieje, którego dyskredytuje i którego nie traktuje poważnie. Dla Bońka to rywal najgorszy z możliwych, o czym zresztą pisaliśmy już TUTAJ.

Wojciechowskiemu wystawiło rekomendację 14 klubów (plus opolski związek), a przypominamy, że potrzebnych było 15, by mógł się oficjalnie zarejestrować. Poparcia nie udzielili mu ci, którzy w ligowej piłce mają najwięcej do powiedzenia, czyli Legia i Lech, ale podobno mieli swoje powody i woleli odczekać, czy JW w ogóle zostanie zarejestrowany. Teraz jednak nie trudno założyć scenariusz, w którym albo dołączą do tej grupy, albo trzeba będzie im „coś” zagwarantować, by nie dołączyli. I Boniek zaczął zdawać sobie z tego sprawę, pomny lutowego zjazdu i błyskawicznej akcji klubów, która doprowadziła do zablokowania zmian w statucie. Tak więc gra rozpoczęła się już na dobre.

Opcja rządząca długo była karmiona wizją braku rywala dla Bońka i zdążyła się już oswoić z myślą, że wybory będą czystą formalnością. Zresztą ludzie prezesa robili wiele, by tak było. Aż tu nagle raptem, za pięć dwunasta okazało się, że jednak zmiana planów. Że prawdopodobnie trzeba się będzie jednak trochę napocić i to przy takim rywalu. Co więc teraz? Spróbować mimo wszystko to jakoś odkręcić i tak podziałać, by do tych wyborów nie doszło.

Nic dziwnego, że ludzie Wojciechowskiego do ostatniej chwili (kilka minut przed północą ze środy na czwartek) czekali, by złożyć w PZPN wymaganą liczbę rekomendacji i zarejestrować kandydata, bo doskonale zdawali sobie sprawę, że ci, którzy tego poparcia udzielili, natychmiast będą przywołani do porządku. I się nie pomylili. W ostatniej chwili rekomendację dla Wojciechowskiego wycofał Górnik Zabrze (wychodząc naprzeciw drobnym sugestiom opcji rządzącej), a już po czasie chciał to zrobić Śląsk Wrocław. Tam akurat ofiarą padł prezes Paweł Żelem, który rekomendację JW wystawił, ale bez porozumienia z właścicielem klubu, jakim jest miasto. A miasto ostatnio ma dość dużo wspólnych interesów z PZPN, by narażać się na popieranie rywala Bońka. Tak czy inaczej tam mleko się wylało…
A od rana pojawiła się „lista hańby” i piętnowanie tych, którzy Wojciechowskiemu rekomendacji udzielili…

Marek Wawrzynowski, dziennikarz Sportowych Faktów, zadał wczoraj wieczorem pytanie:

No to już wie.

Wygląda na to, że Boniek nie ma odwagi stanąć w szranki z Wojciechowskim. A to dziwne, bo przecież od czterech lat karmieni jesteśmy opiniami, jakim to jest zajeb… prezesem, ile dobrego robi dla polskiej piłki, jak duże ma poparcie itd. Skoro tak, to czego się boi? Przecież i tak te wybory wygrałby w cuglach – jak przekonują jego przyjaciele. Po co ten cały cyrk z dyskredytowaniem jedynego kontrkandydata?

Szkoda. Szkoda też, że po drodze ktoś zapomniał, iż wybory polegają na tym, żeby jednak mieć wybór. Z tego co pamiętam, model monopartyjny już w tym kraju mieliśmy i raczej się nie sprawdził. Co więcej, doprowadził ten kraj do ruiny.
Jak mawiał Alexis de Tocqueville: „Każda władza deprawuje, ale władza absolutna deprawuje absolutnie”. Przypuszczam, że Boniek i jego przyjaciele raczej nie znają dzieł tego genialnego francuskiego filozofa, ale to jedno zdanie mogliby sobie zapamiętać.

P.S.
Po zarejestrowaniu się Wojciechowskiego pojawiła się „lista hańby”, czyli tych, którzy raczyli JW udzielić rekomendacji. No i przy okazji sugestia, by owi działacze mieli dożywotni zakaz pełnienia funkcji w polskim sporcie. Może jeszcze niech popełnią harakiri, co?

Inne artykuły o: Polecane | PZPN

  • Yano Sik

    Z tego co pamietam ten pan nie za bardzo sobie radzil z prowadzeniem klubu. A tu ma zostac prezesem PZPN ? Ktoś go popiera? Na jakiej podstawie? Przedstawił jakiś program? Nic o ty nie słyszałem. Nagle wielkie poparcie niektorych dziennikarzy ? Na jakiej podstawie? Poważny kandydat? Zmieniał trenerów co tydzień. Zabawny kandydat. Zabawny artykuł.

  • pkj

    Ale Wy ludziom z Weszlo.com zazdroscicie… Oj Tuzimek, cały czas ból dupy masz?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli