Kto stanie w szranki z Bońkiem? Na razie na giełdzie cztery nazwiska, a wybory na prezesa PZPN coraz bliżej

Autor wpisu: 26 sierpnia 2016 12:51

Jesienią wybory na prezesa PZPN. Kto będzie rywalem Zbigniewa Bońka? Na razie kandydatów na… kandydatów jest trzech. A może trafi się i czwarty.

Ten czwarty to Zdzisław Kręcina, który przegrał właśnie wybory na szefa Śląskiego Związku Piłki Nożnej. I choć „przyjaciele” prezesa PZPN zdążyli już wyprawić panu Zdzichowi piłkarski pochówek i ogłosić, że „Kręcina się skończył”, to jednak może być to pochówek przedwczesny, bo pan Zdzichu ma taką przypadłość, że zawsze wraca. A grzebany był już nie raz i nie dwa. Niewykluczone więc, że znów – na złość tym wszystkim, którzy go grzebią – stanie do wyborów (raczej bez problemu zebrałby 15 rekomendacji, co jest wymogiem niezbędnym, by zarejestrować się jako kandydat).
Prezesem PZPN oczywiście nie zostanie, tych wyborów nie ma szans wygrać. Jeśli zdecyduje się startować, to tylko i wyłącznie – jak to mówią – na fightera. Niemniej na pewno zdąży w tym czasie napsuć trochę krwi Bońkowi (jak to miało miejsce w lutym podczas zjazdu statutowego).
A jeśli nie będzie startował, to prawdopodobnie pomoże w kampanii któremuś z bońkowych rywali. I co by o Kręcinie nie mówić, trzeba przyznać, że może być tu dość pomocny.

Tak czy inaczej na razie porażkę Kręciny na Śląsku Boniek może sobie zapisać na plus, bo zdecydowanie łatwiej będzie się mu dogadać z Henrykiem Kulą (to on został śląskim baronem) niż z byłym sekretarzem związku. I choć przy ewentualnym poparciu Bońka Kula może mieć problem u siebie na Śląsku (na razie wszystko wskazuje na to, że ekstraklasowe i pierwszoligowe kluby z tego regionu staną po drugiej stronie barykady), to raczej trudno spodziewać się, by poparł któregoś z bońkowych rywali.

***
Ten trzeci to Stefan Antkowiak. O ile faktycznie zdecyduje się kandydować, szanse na pokonanie Bońka będzie miał chyba jeszcze mniejsze niż Kręcina. Też właśnie przegrał wybory u siebie w Wielkopolsce (z Pawłem Wojtalą). Antkowiak to starszy pan, bez niezbędnej charyzmy, taki typowy zadaniowiec, do tego mocno kojarzony z Lechem. Kandydatura, której raczej nie ma co brać na poważnie.

***
Drugim jest Cezary Kulesza, prezes Jagiellonii i członek zarządu PZPN. Kulesza był jednym z tych, którzy postawili się Bońkowi podczas głosowania nad poprawkami do statutu związku i stanął po stronie klubowej opozycji. Choć w gronie potencjalnych kandydatów jego nazwisko wymienia się co najmniej od roku, to on cały czas konsekwentnie zaprzecza, by miał chęć zostać prezesem PZPN. Co oczywiście o niczym jeszcze nie świadczy.
Kuleszę do startu w wyborach namawia tzw. klubowa opozycja, a czy prezes Jagi da się skusić, niebawem się okaże. Na razie zrobił porządek u siebie na Podlasiu, gdzie doprowadził do porażki zasiedziałego zwolennika Bońka – Witolda Dawidowskiego i zastąpił go swoim człowiekiem, czyli Sławomirem Kopczewskim. Pokazał, że na tym polu czuje się całkiem nieźle i w tej grze również bywa skuteczny.
Kulesza to kandydat, z którym Boniek na pewno musiałby się dużo bardziej liczyć niż z wyżej wymienioną dwójką. Akurat szef Jagi byłby w stanie zjednoczyć wokół siebie całą antybońkową opozycję, w której dotychczas prym wiódł jeden ze współwłaścicieli Legii Maciej Wandzel. A gdyby udało mu się jeszcze przekonać do siebie kilka wojewódzkich związków (prócz Podlasia, Świętokrzyskie, Warmińsko-Mazurskie, Lubuskie i jeszcze ze dwa, trzy), to kto wie…
No, ale najpierw to Kulesza musi przekonać samego siebie do tego, by zostać kandydatem. I można być pewnym, że jeśli po skalkulowaniu wszystkich potencjalnych głosów uzna, że na zwycięstwo nie ma szans, nie wystartuje. Bo doskonale wie, że porażka z Bońkiem może mu tylko i wyłącznie zaszkodzić.

***
Ostatnim, albo pierwszym – zależy jak na to patrzeć – jak na razie kandydatem na rywala Bońka jest Cezary Kucharski. „Przyjaciele” prezesa nawet nie czekali na to, aż Kucharski cokolwiek zająknie się o swoim ewentualnym starcie w wyborach, tylko od razu zaczęli po nim jechać, próbując wyśmiać tę kandydaturę. Widać, taki padł rozkaz – dyskredytować od samego początku. Czyżby to znak, że Boniek jednak obawia się Kucharskiego?

O tym, że obaj są skonfliktowani, nie trzeba chyba wspominać – zresztą jeden z tych sporów skończy się w sądzie (głośna sprawa tweeta Bońka o Kapustce – pisaliśmy o tym tutaj), więc jeśli uzna, że istnieje szansa wygrać wybory i zdetronizować „Zibiego”, nie będzie się wahał, tylko stanie z nim w szranki. To oczywiste. Pytanie, czy taka szansa rzeczywiście będzie…
Kucharski musiałby przekonać do siebie całe środowisko klubowe, a z tym może mieć problem. Powodem oczywiście działalność menedżerska i to, że nie zawsze z różnymi klubowymi prezesami było mu po drodze. Niemniej jednego można być pewnym – jeśli Kucharski oficjalnie ogłosi, że będzie ubiegał się o fotel prezesa PZPN, oznaczać to będzie, że „doliczył się” szansy na zwycięstwo.

***
Dobiegają końca wybory w wojewódzkich związkach, w przyszłym tygodniu zacznie się wstępne liczenie szabel. Wtedy można spodziewać się pierwszych publicznych deklaracji rywali Bońka. No chyba że wszyscy uznają, że jednak na pokonanie „Zibiego” nie ma szans. Wówczas jesienne wybory będą jedynie czystą formalnością.

Inne artykuły o: PZPN

  • Piotrek

    Ale jesteście żałośni o Weszlo.com. Boniek nie chciał Wam udzielić wywiadu i teraz jedziecie z nim? Sami uprawiacie politykę na tym portalu a czepiacie się innych.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli