Ekstraklasa usiadła do brydża. Ale najważniejsza i tak jest licytacja w kuluarach

Autor wpisu: 25 października 2016 20:44

Ponoć kluby Ekstraklasy są póki co podzielone, na kogo stawiać w wyborach na prezesa PZPN – Józefa Wojciechowskiego czy Zbigniewa Bońka. Ale zdaje się, że w większości zgodne co do tego, że dzięki wyborczej walce da się cokolwiek wyszarpać dla siebie. Od kogo? Nieważne. Po prostu od przyszłego prezesa PZPN.

To niezaprzeczalny pozytyw rywalizacji o stołek prezesa PZPN – nie byłoby kandydatury Józefa Wojciechowskiego, nie byłoby i kampanii przedwyborczej, nie byłoby obietnic, nie byłoby „fruktów” do rozdania. Ale kandydatów jest dwóch, obaj zajęli się objazdem terenów, obaj rozmawiają i obaj coś obiecują. O punktach ważnych dla Bońka pisaliśmy TUTAJ, o punktach, które podnosi Wojciechowski TUTAJ. To, że obiecywać musi Wojciechowski, oczywiste. To on musi czymś zainteresować, musi zarzucić haczyk, a na tym haczyku musi być coś atrakcyjnego. Ale okazuje się, że w obecnej sytuacji obiecać musi coś i Boniek. Nie musiałby, gdyby nie miał kontrkandydata. A że ma – jest i ciekawiej, i na bogato.

Z tego „pańskiego stołu” nagle zaczęło pachnieć smakowicie, więc czemu jakiejś smakowitej kostki dla siebie nie porwać? I to polowanie na łakome kąski ujmy bynajmniej nie przynosi.
Ekstraklasa SA. zdecydowała się wprost wyartykułować, co z „menu” proponowanego na piątek 28 października, a potem obowiązującego przez cztery kolejne lata, interesuje ją najbardziej – aczkolwiek tuż po publikacji okazało się, że w gronie 16 podmiotów jest i kilku wegetarian. Mięsne potrawy im nie w smak, więc „menu” trzeba było nieco przykroić.
Tak czy siak dokument opublikowany na stronie ekstraklasa.org „Założenia dotyczące zasad współpracy Ekstraklasy z przyszłym Prezesem PZPN” jest dość obszerny i powszechnie dostępny. Szefowie Ekstraklasa SA. słusznie jednak doszli do wniosku, że w dokładną lekturę wda się tylko tzw. „środowisko”, więc dla uproszenia sprawy jasno zostało wybite, co kluby najwyższej klasy rozgrywkowej interesuje najbardziej:

* Podjęcie wspólnego działania na rzecz zapewnienia realnego bezpieczeństwa na stadionach we współpracy z wszystkimi agendami Administracji – jako klucza do stopniowego wzrostu frekwencji oraz popularności rozgrywek ligowych oraz zbudowania zaufania kibiców, sponsorów i partnerów.
* Dynamiczny rozwój struktur Akademii Piłkarskich, w zakresie infrastruktury i systemu szkolenia w celu podniesienia poziomu młodych piłkarzy i stworzenia realnej szansy dla ich rywalizacji na boiskach Ekstraklasy poprzez jakość piłkarską, a nie regulacje.
* Zdecydowane zwiększenie pozycji Polski w UEFA i FIFA, zarówno przez udział Prezesa PZPN w Komitecie Wykonawczym UEFA, jak i również przez udział dużej grupy polskich ekspertów w organach i komisjach UEFA oraz doprowadzenie do skutecznego uznawania jurysdykcji polskich Trybunałów przed UEFA, FIFA i CAS.

Dwa pierwsze z tych podkreślonych oczekiwań trafiają z grubsza w hasła głoszone od momentu ujawnienia swojej chęci kandydowania przez Józefa Wojciechowskiego – walka z chuligaństwem i pieniądze dla klubów przeznaczone głównie na budowę boisk (czyli rozwijanie infrastruktury piekielnie ważnej w szkoleniu młodzieży).
Boniek niby żartem, niby ironią, ale stara się „doskoczyć” tu do rywala. We wtorek w Kielcach uczestniczył w konferencji „Bezpieczny stadion” i rozdawał nagrody – jak najbardziej „w temacie”:

A propos struktur Akademii Piłkarskich – tu jakby Ekstraklasa SA (bez wegetarian) dystansowała się od sztandarowego projektu PZPN „Pro Junior System”, który zapewne w założeniu ma być mocnym atutem obecnego prezesa. W tej bardziej szczegółowej części pisma pojawiło się wręcz żądanie: „Powrotu do dyskusji na temat zasad i celów dystrybucji środków z programu”.

Teoretycznie zdawałoby się, że najmocniej proBońkowe mogłoby być hasło trzecie – o polityce zagranicznej związku, ale chyba nie jest. Skoro mówimy o „zwiększeniu”, to zdaje się, że obecna pozycja Polski w UEFA i FIFA zadowalająca nie jest. Kluczem zdaje się słowo „wspólna” – „wspólne działanie”, „wspólna polityka”. Czyżby kluby ekstraklasy tak wyraźnie oddzielały pozycję polskiego futbolu na arenie polityki międzynarodowej od pozycji Bońka? Acz faktem jest, że tu – niezależnie od intencji twórców dokumentu Ekstraklasy SA. – obecnemu prezesowi o wiele łatwiej jest się poruszać niż temu przyszłemu, o ile miałby być prezesem nowym.

Prezes Boniek po opublikowaniu dokumentu Ekstraklasy SA. zrazu go spostponował, ale… Z wyborami prezesa PZPN jest tak, że tu niekoniecznie ma znaczenie to, co mówi się publicznie – specjalnie, przypadkowo, czy też specjalnie tak, by wyglądało na przypadkowo.
Albo inaczej – to trochę jak z systemem licytacyjnym w brydżu, na przykład z „rzymskim treflem” (dlaczego akurat „rzymskim”? Nie wiem, tak mi się skojarzyło). To, co się mówi, pozornie sensu nie ma, ale dla tych, którzy znają system licytacyjny „rzymski trefl”, ma – zupełnie inny niż by na to wskazywały kolejne odzywki.
A niezależnie od tego i tak najważniejsze pozostaną odzywki w kuluarach, przy oddawaniu płaszczy, no i czegoś innego, ma się rozumieć.

Inne artykuły o: PZPN

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli