Boniek chce załatwić rywala maszynkami?

Autor wpisu: 22 października 2016 07:10

Sprawa z pozoru błaha. Ale jedynie z pozoru. W istocie piekielnie ważna. Na piątkowym zjeździe szykuje się ostra batalia o… metodę głosowania na prezesa. Kością niezgody słynne elektroniczne maszynki. Brzmi groteskowo, ale sprawa naprawdę wzbudza mnóstwo kontrowersji i groteskowa nie jest. Może zdecydować nawet o wyniku wyborów na prezesa.

Dlaczego? Bo przy głosowaniu maszynkami istnieje możliwość sprawdzenia, kto na kogo głosował. Oczywiście teoretycznie, bo wybory na prezesa PZPN są, a w zasadzie zgodnie ze statutem powinny być, tajne. Delegaci chcą mieć jednak pewność, że tajne będą także… dzień po wyborach.
Głosowanie za pomocą maszynek było już przerabiane cztery lata temu, na poprzednim zjeździe sprawozdawczo-wyborczym. No, ale od tamtego czasu klimat wokół wyborów trochę się zmienił. Kontrkandydat Bońka mówił w wywiadach, że tym razem ten klimat robi się nieco… białoruski. Nieufność, niepokój, strach, atmosfera możliwego odwetu. Delegaci chcą mieć komfort oddawania głosów tajnie, zgodnie ze swoim sumieniem. Bez narażania się na możliwość vendetty.
Zbigniew Boniek, pytany przez nas o sposób głosowania podczas najbliższego zjazdu, nie pozostawia wątpliwości: – Będą słynne maszynki. Są formą szybszego i sprawniejszego przeprowadzenia głosowania.
Czyli rach-ciach i po sprawie. Ale opozycja krzyczy: „Spokojnie, nie tak szybko. Głosujmy wszystkie inne kwestie maszynkami, żeby faktycznie było sprawnie, ale te najważniejsze głosowania: na prezesa PZPN i wybory do zarządu głosujmy tradycyjną metodą wrzucania kartek do urny. Tak jak w wyborach powszechnych”.
Skąd obawy opozycji?
To pokłosie wydarzeń po lutowym zjeździe statutowym, na którym delegaci również używali do głosowania maszynek. Wtedy Boniek i jego ekipa błyskawicznie wiedzieli, kto jak głosował. I z tej wiedzy szybko skorzystali. Styl, w jakim to zrobiono, pozostawia sporo do życzenia.
Część oponentów dostała słynne sms-y z informacją, że są zdrajcami i mają wykasować numer telefonu prezesa PZPN, kilku jeszcze w hotelu zaraz po głosowaniach usłyszało od szefa PZPN w niewybrednych słowach, że – delikatnie rzecz ujmując – nie takie były ustalenia. Poinformowano nas, że jeden prezes klubu odebrał po zjeździe telefon z informacją, żeby zapomniał o budowie stadionu w swoim mieście, a drugi został potraktowany „z buta”, gdy wszedł na posiedzenie zarządu pożyczyć ładowarkę do telefonu. Nie trzeba dodawać, że wszyscy oni głosowali nie po myśli Bońka. Generalnie na środowisko padł wtedy blady strach, bo „Zibi” uchodzi za takiego, który łatwo nie przebacza, więc lepiej mu się nie narażać. – Kto ze mną dobrze, to ja mu odpłacam podwójnie dobrze, ale kto ze mną źle, to odpłacam mu czterokrotnie gorzej – mawia prezes PZPN.
W środowisku jeszcze świeżo w pamięci mają wydarzenia z lutego. Stąd oczywiście forsowanie przez zwolenników Józefa Wojciechowskiego takiego sposobu głosowania, który na sto procent zagwarantuje delegatom tajność, co zresztą, jak wspomnieliśmy, jest statutowym warunkiem wyborów. Chodzi im o to, by delegaci zwyczajnie się nie bali.
– Domyślam się, że moi oponenci chcą, by na środku stała urna, by każdy z delegatów podchodził do niej z kartką, kreślił na tej kartce odpowiednie nazwisko i wrzucał ją do urny. Panowie, nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale czas pewnych mechanizmów w polskiej piłce już minął – tłumaczy Boniek.

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 21.10.2016 220527Argument prezesa PZPN o nowoczesności trochę jednak przestrzelony. Bo w UEFA i FIFA wciąż najważniejsze głosowania przeprowadza się za pomocą kartek. Takie są zalecenia światowej i europejskiej federacji. I taka jest praktyka. Nawet sekretarz generalny PZPN Maciej Sawicki, prawa ręka Bońka, swego czasu opublikował tweeta ze zdjęciem liczenia głosów wysypanych z urny i to bezpośrednio na sali. Na oczach delegatów. Tak, by nikt nie miał wątpliwości, że wszystko jest transparentne.

Co na to Boniek?
– Rzeczywiście, tam się kartki wrzuca, ale u nas będą maszynki. Chyba że na początku zjazdu któryś z delegatów wstanie i powie, że ma pomysł, by głosować inaczej. Ale taka propozycja, taki tok myślenia świadczyć będą o tym, że obawia się, iż ktoś może przy głosowaniu kręcić. Zapewniam, że te czasy już dawno minęły. Głosowanie na lutowym zjeździe było głosowaniem jawnym, to piątkowe będzie tajnym. Firma, która za te maszynki odpowiada, tak ustawi system, by ta tajność była zagwarantowana – przekonuje.

W środowisku jednak mu nie wierzą. Delegaci chcą komfortu głosowania, a nie zapewnień, że firma właściwie ustawi maszynki. – Przecież żyjemy w demokratycznym kraju, chcemy mieć pewność, że wybory będą tajne – mówi nam jeden z nich.
Czy prezes Boniek może się dziwić sceptycyzmowi wobec jego zapewnień? Po tym, jak w lutym potraktował oponentów, raczej nie powinien. Tak więc dyskusja nad metodą głosowania i spór o to będzie pierwszym poważnym zwarciem zwolenników „Zibiego” i JW podczas piątkowego zjazdu. A jej efekt będzie miał olbrzymi wpływ na wynik wyborów. Niektórzy twierdzą wręcz, że decydujący. Zobaczymy.
Tak czy inaczej zakwestionowanie zasady tajności głosowania może być powodem domagania się uznania wyborów za nieważne.

Inne artykuły o: PZPN

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli