AMO, czyli osobiste dotknięcie Bońka

Autor wpisu: 30 października 2015 08:56

Zapytany o Akademię Młodych Orłów Boniek problem oczywiście zbagatelizował. A przy okazji ukąsił!

Starej daty będąc, pamiętam (niestety) jak kabaret Tey w Opolu zawojował publiczność w roku 1980 programem „Z tyłu sklepu warzywniczego”. Ponieważ dobrych tekstów cytować nie grzech, pozwolę sobie przytoczyć.

Zenon rzecze: – Chwileczkę, ile traktor ma kół?
Bolek: – Czteji.
– Ile się zepsuło?
– Jedno.
– To ile jest dobrych?
– Trzy?
– No, to nie można tak powiedzieć, że trzy są dobre?
– Przecież to to samo.
– Ale jak brzmi! Trzy dobre!

No właśnie, jak to dobrze brzmi. Przeczytawszy wywiad jakiego udzielił pewnemu piłkarskiemu tygodnikowi Zbigniew Boniek doszedłem do tematu szkolenia młodzieży. Zapytany o Akademię Młodych Orłów (nota bene pytanie bez powołania się na Futbolfejs.pl, choć to nas w istocie pytanie dotyczyło), problem oczywiście zbagatelizował. A przy okazji ukąsił! „Rodzice? To byli tendencyjni dziennikarze, którzy przedstawiali się za rodziców” – rzekł zarzucając, że z palucha wyssaliśmy wypowiedzi rozczarowanych uczestników programu AMO.
Jad wstrzyknięty, no to powinniśmy zwijać się teraz w agonii. Jednak trucizna na dziennikarzy nie działa. Zażywana małymi dawkami przez dorosłe życie daje efekt mithridatum, więc jesteśmy odporni.
Wybory w PZPN za pasem, prezes stara się pokazać z jak najlepszej strony. Nie śmiem szanownemu odbierać rzeczywistych zasług. Jednak retuszowanie wizerunku kosztem innych mnie mierzi. Pan prezes widać nie lubi defektyzmu (pisownia oryginalna wedle Teya), bo woli mieć same sukcesy. Z całego serca życzę. Jednak Bolek (ten z kabaretu) twierdzi, że jak jedno koło jest zepsute, to cały tjaktoj jest do…
Zostawmy Bolka w spokoju. Prezes Boniek chyba zbyt osobiście potraktował materiał o Akademii Młodych Orłów. Bo PZPN-owska korekta rozmowy z Futbolfejs.pl to próba zamiany informacji w propagandę.

TUTAJ wyjaśnienie, jak doszło do wykreślenia pytań skierowanych do PZPN w sprawie AMO

Ale rzeczywistość nie poddaje się korekcie, jest jaka jest. Rodzice młodzieży trenującej przy Kazimierzowskiej mają prawo być zawiedzeni. Oczywiście można powiedzieć, jak to prezes zrobił, że ich wymyśliliśmy, czyli nikt nie jest zawiedziony. Czyli AMO triumfuje. Jasne, panie prezesie, nałogowo wymyślam ludzi. Małych, ze skośnymi oczami. Zaludniłem w ten sposób Chiny. Halo, panie prezesie, ja też (może bez też) czytałem „Erystykę” Schopenhauera. To nie jest argument ad rem lecz ad personam.
Porażce warszawskiego AMO winni są wszyscy wokół, poza PZPN. Miasto, politycy, ludzie leniwi i gnuśni. Ale – właśnie – skąd te pretensje do miasta? Skoro PZPN organizuje takie działanie, to jego rzeczą jest wszystko zaplanować i zabezpieczyć. Miasto ma zobowiązania wobec mieszkańców, a nie wobec kaprysu federacji.
Prezes chciał jak najlepiej i nie wyszło. Wolałbym, żeby chciał źle i nie wyszło. Bo istotą programu AMO był rozwój piłkarski młodzieży i to dzieciaki poniosły stratę. Rozczarowanie młodych piłkarzy i ich rodziców mnie dotyka. Urażony prezes kompletnie nie.

Rozmowa z przedstawicielką PZPN koordynującą projekt AMO

Inne artykuły o: Blogi | Polecane | PZPN

  • zdziwiony

    Co do programu szkolenia dzieci i młodzieży to mam wrazenie że PZPN nie robi tyle ile by mógł. Jeśli nie może z przyczyn obiektywnych (obojetność władz lokalnych lub państwowych) to powinien o tym dyskutować publicznie a takiej dyskusji nie słyszę a interesuje mnie ta sprawa.
    Ale te artykuły na portalu maja jednoznaczny cel to znaczy przyklejenie Bońkowi „geby”. Bo przeciez Boniek nie zajmuje sie organizacją AMO w Warszawie, od tego są ludzie w związku odpowiedzialni za szkolenie młodzieży i WZPN który powinien byc najbardziej aktywny w tej sprawie. a mam że te lokalne związki zajmuja się głównie „polityką” a nie rozwojem piłki.
    Napiszcie coś co mazowiecki ZPN robi dla rozwoju szkolenia, tam sa złogi post perelowskie (takie mam wrazenie) i zacofanie intelektualne i merytoryczne.
    Urugwaj ma mniej mieszkańców niż Mazowieckie a jakich ma piłkarzy to wiadomo.
    Jak nasz związek współdziała z władzami lokalnymi, jak szkoli trenerów dla dzieci i młodzieży, ilu ich wyszkolił, jaki ma pomysł na rozwój?
    Tymczasem nasi młodzi piłkarze jak mieli problem z techniką tak mają, graja archaicznie. Teraz są MŚ u-17 wystarczy popatrzeć jak grają tamci chłopcy. Legia wygrała z Bułgarami w młodzieżowej LM ale indywidualnie lepiej sie prezentowali Bułgarzy. Czy ci chłopcy sa dobrze prowadzeni?
    o tym mówmy a nie kto kogo lubi.

    • Konrad Siuda

      Prezes Boniek nie zajmuje się AMO osobiście, niemniej jako szefujący PZPN firmuje to, oraz inne działania związku. I wywołany do tablicy do sprawy się odniósł. Teksty o AMO to próba dyskusji na temat projektu jaki wdrożył z wielką pompą PZPN i który to, moim zdaniem, nie działa tak cudnie jak miało być w planach. Związkowi oficjele zamiast się napinać, powinni pochylić się nad projektem i przemyśleć jak go poprawić. Jak skoordynować działania z klubami, jak efektywnie współpracować z lokalnym samorządem. Jeśli ta inicjatywa faktycznie zadziała i stanie się realnym wsparciem dla szkolenia młodzieży, sam będę jeździł po parafiach chwaląc imię prezesa.
      Widać kampania wyborcza w związku już się rozpoczęła. Jeśli odpowiedzią na materiał dziennikarski jest zarzut nieuczciwości, to nie ja prezesowi gębę przyprawiam, lecz on sam sobie ją funduje.

      • zdziwiony

        No więc jeśli ocenia się projekt AMO to wypada opisać go w całości, jak funkcjonuje w innych miejscach bo przecież na Warszawie świat się nie kończy.
        Ja również nie widzę w opisanym przypadku ani ładu ani składu i oczywiście wyciagnięcie wniosków przez osoby odpowiedzialne z PZPN jest konieczne.
        Ja na przykład nie rozumiem dlaczego problemem dla PZPN jest to żeby w ramach dzielnicowego AMO trenowały tam dzieci z jednej dzielnicy? Przecież wtedy mozna by zaktywizować lokalne szkoły lub kluby do działania. Nie rozumiem również niechęci urzędniczej do wspomagania sportu młodzieżowego w wymiarze masowym. Chyba to jest lepsze niż wieczne narzekanie na otyłość tych dzieci. Nie rozumiem dlaczego nie można do tego włączyć Ministerstwa Edukacji albo Zdrowia i jednocześnie ze szkoleniem sportowym prowadzić uświadamianie dzieci i rodziców w zakresie zdrowego trybu życia i odżywiania. Można by do tego dołączyć zadania integracji społeczności lokalnej na której brak tak wszyscy narzekają.
        Krótko mówiąc jest szereg problemów społecznych (nie tylko piłkarskich) które można by zacząć ogarniać, na czym powinno zależeć władzom lokalnym i państwowym.
        Ale chyba brakuje wyobraźni i umiejetności współpracy. Nie jest tajemnicą że naszą cechą narodową nie jest dobra i racjonalna organizacja. Ale to też można by zacząć powoli zmieniać.
        Co do odpowiedzialności osobistej Bońka za ten konkretny przypadek nie zmieniam zdania. Przecież nie może jeździć po całej Polsce i kontrolować AMO w każdej miejscowości. Papierz też jest głową kościoła ale to nie znaczy że osobiście odpowiada za wszystkie nie prawidłowości w jego działaniu, za każdą parafię i każdego ksiedza.
        W PZPN za te sprawy odpowiada chyba Kosecki a do tego jest wiceprezesem w mazowieckim ZPN. Czy Boniek ma sie wtrącać w jego robotę? Do tego WZPN-y nie sa formalnie podporządkowane PZPN-owi i właściwie robią co chcą

        • Konrad Siuda

          Co do osobistej odpowiedzialności prezesa, to jeśli uznajemy awans Polski do EURO za jego sukces konsekwentnie w taki sam sposób należy rozpatrywać jego niepowodzenia. Przecież nie prezes zdobywał gole w eliminacjach. Skoro w jednej sprawie jego decyzje uznajemy za sprawcze to i w innych trzeba tak uznać. CO do osób odpowiedzialnych, to chyba prezes jest osobą, która deleguje zadania rozlicza ludzi. Nawet jeśli struktura organizacji jest skomplikowana, to ktoś nią kieruje. W planowaniu AMO może jednak trzeba było poświęcić więcej czasu uzgodnieniom z gminami, które dysponują orlikami i współpracy z klubami. A tak kluby pominięte w planowaniu, zamiast zostać partnerami w tej inicjatywie stały się jej przeciwnikami. W kategoriach dyplomacji trudno to uznać za sukces.
          Celem materiału o AMO nie jest zdarcie skalpu z pana Bońka, lecz zwrócenie uwagi na szkolenie młodzieży. Wolałbym, żeby prezes pozostał z czupryną, bo to znakomicie podnosi jego przystojność. Powiem nawet, że optymalnie by było gdyby AMO działały, a prezes odniósł kolejny sukces. A ja napisałbym odę do jesiennych liści z braku tematów.

          • zdziwiony

            Podzielając Twoje obawy i zastrzeżenia co do organizacji AMO w Warszawie uważam jednocześnie że to nie jest tekst o szkoleniu w Polsce tylko próba przyklejenia Bońkowi winy za to niepowodzenie.
            Chciałbym przeczytać jak ten projekt funkcjonuje w innych miejscach, czy jest rzeczywiście czymś co poszerza i doskonali proces szkolenia czy tylko jest „patiomkinowską wsią” która ma świadczyć o staraniach PZPN-u w podnoszeniu poziomu piłki.
            Jeśli miałbym zastrzeżenia do PZPN i Bońka to fakt że nie słychać o spójnym i powszechnym systemie szkolenia i selekcji. Na razie mamy CLJ i duży szum wokół reprezentacji młodzieżowych. Są ogólnopolskie turnieje dla dzieci. To wszystko super, tylko rozwój piłki ma się narazie opierać na komercyjnych akademiach i ten fakt wyklucza całą rzeszę dzieci z rodzin biedniejszych co nie powoduje powszechności. Nic nie słyszałem o programie szkolenia trenerów dla tych tysięcy grup młodzieżowych. Obecny system szkolenia trenerów chyba nie jest w stanie zapewnić dużego napływu wyedukowanych trenerów do grup dziecięcych.
            Nie wiem czy moja wiedza jest dostatecznie głęboka (jestem tylko kibicem) ale od ludzi piszących o piłce oczekuję właśnie takich informacji i analiż a nie skupiania sie na pojedynczym przypadku.
            Co do zasług Bońka to ja jako „konsument” informacji medialnych zrozumiałem z nich że Boniek w sprawie sukcesu reprezentacji przypisuje sobie poprawienie klimatu wokół niej i trafny wybór trenera. Według mnie słusznie sobie to przypisuje. Natomiast autorami sukcesu są trener i zawodnicy.
            Chciałbym przeczytać tekst o systemie szkolenia w Polsce, jak jest zorganizowany, skąd tam ma się pojawić nowa jakość. Przecież nasza piłka nie cierpi na zbyt małą liczbę zawodników tylko na zbyt słabą ich jakość. Dlaczego piłkarze z innych krajów nie mają kłopotów z przyjęciem piłki i szybkim jej rozegraniem a nasi mają. To jest sól piłkarstwa.
            Nie mogę się doczekać na dyskusje o kompleksowych rozwiązaniach w naszej piłce której jestem cierpiącym kibicem od dziesięcioleci. W zamian ciągle musze słuchać i czytać o swarach i intrygach. Czy my potrafimy się zebrać do działania na rzecz czegoś czy tylko przeciwko komuś?

  • Bartek

    Chciałbym, ażeby w końcu p. Boniek otworzył oczy na pochodną piłki nożnej – beach soccer. Odkąd PZPN siłą przejął polską piłkę plażową, możemy mówić o jej upadku!

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli