Maciej RYBUS: Przygotowuję się tak, jakbym miał wyjść i zapieprzać 90 minut

Autor wpisu: 22 marca 2017 11:23

Maciej Rybus opowiada nam o swojej sytuacji w Olympique Lyon. Tłumaczy dlaczego ostatnio tak rzadko grywa i co zamierza z tym zrobić. – Z mojej strony jest pełne zaangażowanie, profesjonalizm. Zostaje po treningach, ćwiczę dośrodkowania z rzutów rożnych, ćwiczę rzuty wolne. Zagrałem nawet w drugiej drużynie pełne 90 minut. I czekam – mówi. Opowiada też o zamieszkach, których był świadkiem w lidze francuskiej.

FUTBOLFEJS: To co się stało, że jest jak jest w klubie?
MACIEJ RYBUS: Nie wiem. Gram mało, ostatnio nie było mnie nawet ze dwa razy w kadrze meczowej. A że wyniki się poprawiły, to trener nie ma powodu do zmian. Trzeba czekać. Nic więcej nie wymyślę.

Nie masz sobie nic do zarzucenia? Może pokłóciłeś się z trenerem Bruno Genesio?
Nie, nic z tych rzeczy. Z mojej strony jest pełne zaangażowanie, profesjonalizm. Zostaje po treningach, ćwiczę dośrodkowania z rzutów rożnych, ćwiczę rzuty wolne. Zagrałem nawet w drugiej drużynie pełne 90 minut. Przede wszystkim po to, żeby być w rytmie meczowym, bo długo nie grałem. Poza tym w treningu nie jest łatwo się pokazać, bo gdy gramy co trzy dni, to tych zajęć jest mało. A muszę być cały czas w gotowości. Po powrocie ze zgrupowania kadry Olympique rozegra siedem spotkań w 20 dni. Myślę, że dostanę szansę gry. Wiadomo, że po takiej długiej przerwie może nie być łatwo wejść i od razu pokazać się z jak najlepszej strony.

Trener chyba zdaje sobie z tego sprawę?
Myślę, że tak. Pod koniec stycznia graliśmy mecz Pucharu Francji z Marsylią i wraz z upływem czasu coraz bardziej się rozkręcałem. Po dogrywce przegraliśmy 1:2, ale ogólnie byłem zadowolony z mojego występu. Pochwalili mnie też ludzie ze sztabu. Niestety później znowu wylądowałem na ławce.

Ze zdrowiem wszystko w porządku? Zdaje się, że chwilę chorowałeś?
Miałem grypę żołądkową. W kilka dni schudłem trzy kilogramy. Dlatego w jednym z meczów nie byłem brany pod uwagę.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że zastanawiałeś się czy nie wykonać jakiegoś ruchu.
Chodziło o to, że jeśli moja sytuacja nie zmieni się do końca sezonu, to będę chciał zmienić klub. Nie wyobrażam sobie, żebym miał tak długą przerwę w występach. Chcę po prostu grać i to chyba nie będzie dla mnie żadna ujma, jeśli będę musiał odejść, ale na razie jestem spokojny, nie podpalam się. Sezon ligowy trwa jeszcze dwa miesiące, gramy w Lidze Europy. Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Zobaczymy jak to będzie wyglądać po zakończeniu sezonu.

Zimą widziano cię już na wypożyczeniu w Lechii Gdańsk.
Słyszałem, że gdzieś w mediach pojawił się taki „news”.

Rozumiem, że powrót do Polski nie wchodzi w grę? Był czas, przed transferem do Lyonu, że namawiała cię Legia.
Nie. W ogóle nie ma co na razie myśleć i spekulować o nowym klubie. Wierzę, że będę grał w Lyonie.

Gdy patrzysz na swojego konkurenta na lewej obronie Jeremy’ego Morela, to co myślisz?
Nie czuję się gorszy, rywalizacja jest zdrowa. Na każdej pozycji są równorzędni zawodnicy, trener ma z czego wybierać. Po prostu teraz postawił na niego i na razie drużyna wygląda dobrze. Jesienią, gdy wchodziłem do zespołu, co chwila zmieniał się system gry, brakowało takiej serii kilku dobrych spotkań i wygranych, traciliśmy sporo punktów. W obronie brakowało stabilizacji, co dwa mecze zmieniały się nazwiska, na przykład przez chwilę Morel grał na środku. Graliśmy kilka meczów systemem 3-5-2, ja byłem wahadłowym i to mi odpowiadało. Teraz tych zmian już nie ma, wykrystalizowała się taktyka, jest mniej więcej stała jedenastka.

Jacek Bąk: Krychowiak powinien odejść z PSG. Rybus? Musi pokazać, że jest lepszy od „miejscowych”

Pozostaje cierpliwie czekać i trenować?
Dokładnie. Nie ma co robić żadnych nerwowych ruchów, bo tylko mogę sobie zaszkodzić. Jest złość, ale taka sportowa.

Przyjście Memphisa Depaya wpłynęło w jakikolwiek sposób na twoją sytuację w drużynie?
Nie miało żadnego wpływu. On przyszedł jako pomocnik, jak jako obrońca. W pomocy zagrałem półtora spotkania. Do systemu 3-5-2 już nie wracamy, ostatni raz zagraliśmy w październiku.

Z trenerem Lyonu rozmawiałeś na swój temat?
Nie. Niedawno był u mnie menadżer Mariusz Piekarski, który rozmawiał na mój temat ze skautem, który mnie sprowadzał.

I czego się dowiedział?
Usłyszał, że klub jest ze mnie zadowolony, że się dobrze zaaklimatyzowałem, robię postępy w nauce języka, jestem lubiany i na pewno dostanę jeszcze szansę. Na razie trener stawia na Morela, gra drużyny zaskoczyła i dlatego nie robi zmian.

W szatni złapałeś kontakt z kolegami?
Tak, czuję bardzo dobrze, dogaduje się ze wszystkimi, sporo złapałem języka francuskiego, po angielsku mówię nieźle.

Klub przysłał po mnie samolot. Poczułem się ważny (ROZMOWA)

Zakumplowałeś się z kimś?
Tak, głównie z tymi zawodnikami, z którymi rozmawiamy po angielsku – Rafaelem, Depayem, Sergi Darderem. Wiadomo, że w grupie dwudziestu zawodników nie da się mieć ze wszystkim tak samo dobrego kontaktu.

Telefon od selekcjonera Adama Nawałki z powołaniem na mecz z Czarnogórą odebrałeś z ulgą?
Z trenerem cały czas byliśmy w kontakcie, dwa razy byli u mnie trenerzy ze sztabu. Wszyscy wiedzą, że jestem niezadowolony. Jest to dla mnie nowa sytuacja, bo w ostatnich latach byłem podstawowym zawodnikiem i grałem regularnie. A na zgrupowania zawsze przyjeżdżam z wielką przyjemnością. Atmosfera w kadrze jest świetna, dawno się nie widziałem z kolegami. Podczas ostatniego zgrupowania z powodu kontuzji spędziłem z nimi tylko półtora dnia.

Jest szansa, że teraz wygryziesz ze składu Artura Jędrzejczyka?
Trudno powiedzieć. Nie wiem w jakiej formie jest Artur, bo ostatnio nie oglądałem meczów Legii, zazwyczaj pokrywały się z terminem spotkań Lyonu. A to dopiero początek zgrupowania. Nie wiem czy zagram w niedzielę, czy nie, ale przygotowuję się tak, jakbym miał wyjść i zapieprzać 90 minut. Moja sytuacja w klubie nie zwalnia mnie z myślenia, że mam szansę wystąpić w Podgoricy. Wręcz przeciwnie – to mnie jeszcze bardziej nakręca do pracy.

W Czarnogórze wszyscy nastawiają się na ostry bój?
Na pewno się nie przestraszymy, chcemy dobrze grać w piłkę i tym ich przechytrzyć, nie nastawiamy się wyłącznie na walkę. Trzeba zachować chłodną głowę, żeby nie zwariować.

Ty zamieszki przeżyłeś też we Francji – najpierw w Marsylii, potem w meczu z Metz. Jesteś zaprawiony w bojach.
W Marsylii w drodze na stadion obrzucano kamieniami nasz autokar. Mecz z Metz zakończył się w 35 minucie, bo rzucano na boisko racami i petardami. Było groźnie. Teraz musimy powtórzyć to spotkanie. Wiemy, że Czarnogóra jest w Europie na cenzurowanym, bo co chwilę coś tam się dzieje, ale nie będziemy zwracać uwagi na prowokację z trybun.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli