KAMIL GROSICKI: Ja przy sukcesach „Lewego” odleciałbym na pewno

Autor wpisu: 30 marca 2017 08:56

Kamil Grosicki jest dziś jednym z najważniejszych piłkarzy reprezentacji Polski. Najpierw liczymy na to, że gola zdobędzie Robert Lewandowski, a w drugiej kolejności patrzymy co na boisku zrobi „Grosik”. On sam presję i oczekiwania kibiców bierze na klatę. – Wymagajcie ode mnie. Ja sobie muszę z tym poradzić, bo sam od siebie wiele wymagam – mówi. Po zwycięstwie z Czarnogórą cieszył się z wyniku, ale swój występ w Podgoricy ocenia jako… średni: – Mam już 29 lat, jestem doświadczonym piłkarzem i to wstyd żeby tak wykonać wolnego czy rzut rożny. Wstyd!

FUTBOLFEJS.PL: Wiesz, w Polsce wasz mecz z Czarnogórą przyjęto różnie? Wszyscy się cieszyli z punktów, ale już zdania co do gry reprezentacji Polski były podzielone. Nie brakowało krytyki za styl, jaki pokazaliście w Podgoricy. To nie było ładne spotkanie.
KAMIL GROSICKI: No nie było, ale przecież graliśmy na wyjeździe, z silnym rywalem, którego nigdy wcześniej nie udało się nam pokonać. Pewnie, że kibice pamiętają jak pojechaliśmy do Bukaresztu i zlaliśmy Rumunię 3:0 – był styl i był dobry wynik. Ale nie za każdym razem uda się połączyć jedno z drugim. Ważniejszy jest wynik, a ten przywieźliśmy z Podgoricy korzystny. Zresztą dobra drużyna umie wygrać nawet taki mecz, w której nie wszystko jej wychodzi. I my daliśmy radę. Jak jedziesz do silnego rywala, na jego teren, to musisz grać mądrze. I to było istotne. Nie styl. Kto dziś pamięta, że ładnie graliśmy z Portugalią na Euro 2016, skoro my odpadliśmy w ćwierćfinale, a oni zdobyli mistrzostwo Europy? To ich się będzie pamiętać, nie nas.

Zabolały te krytyczne opinie?
Opinie nie, bo mam świadomość, że będziemy oceniani. Raczej nie lubię takiego narzekactwa: przegrali mecz – niedobrze, wygrali – też niedobrze. Tak jakby reprezentacja Polski w poprzednich latach wygrywała wszystkie mecze po 5:0 i zawsze wychodziła z grupy… Ale nie ma się co przejmować.

Mnie osobiście wasz mecz bardzo się podobał. W pierwszej połowie widać było, że reprezentacja Polski ma wyższą kulturę gry, dłużej utrzymuje się przy piłce, jest groźniejsza w ofensywie. A że was przycisnęli? No tak, ale po wygranej w końcówce uznałem, że nie ma się co przypieprzać skoro jest wynik, a mistrzostwa świata o krok. Postawiłem nawet śmiałą tezę, że jesteście „złotym pokoleniem”, takim, jak to z mundiali w 1974 i 1982 roku, tylko musicie to potwierdzić medalem w Rosji. Bo potencjał w waszej drużynie jest…
Czy jesteśmy „złotym pokoleniem” to nie wiem. Ale wiem, że jesteśmy dobrą drużyną, z dużymi możliwościami. Podchodzimy do naszych sukcesów z pokorą, bo jeszcze nie awansowaliśmy. Ale znamy też swoją wartość. Umiemy przetrwać trudne momenty na boisku, tak jak w Podgoricy, i wygrać mecz w końcówce. Tak było z Czarnogórą i tak było wcześniej z Armenią. Potrafimy zdobyć punkty i pokazać dobrą grę. Kiedyś nie było ani jednego, ani drugiego. Więc jak wygrywamy i jesteśmy o krok od awansu, to oczekuję, że zostaniemy docenieni.

DRUŻYNA JAK ZEGAREK NAWAŁKI

Można o was powiedzieć, że dojrzeliście? Jesteście lepszą drużyną niż w tych poprzednich eliminacjach?
Tak. Przypomnijmy sobie spotkanie z Irlandią w Dublinie, w którym prowadziliśmy 1:0 i już w doliczonym czasie gry straciliśmy gola na 1:1. Teraz takie mecze wygrywamy. W Czarnogórze było takich 20 minut w drugiej połowie, że oddaliśmy gospodarzom kontrolę nad meczem. Mieli swoje stałe fragmenty gry, wrzutki w pole karne, ale to my zadaliśmy decydujący cios. Rozumiem krytykę, ale proszę pamiętać, że to my wygraliśmy. To co by było, jakbyśmy przegrali… Chyba by nas zlinczowano.

Kamil Grosicki jest dzisiaj jednych z tych piłkarzy reprezentacji, od których wymaga się najwięcej. Najpierw oczekujemy, że gola zdobędzie Robert Lewandowski, a w drugiej kolejności patrzymy na to, czy ty coś zrobisz na boisku. Czujesz już tę presję oczekiwań kibiców?
Czuję i… bardzo się z tego cieszę. Bo to znaczy, że widzą we mnie piłkarza, który na boisku może tej reprezentacji pomóc. Sam dużo od siebie wymagam, więc i kibice mają prawo wymagać. Wymagajcie ode mnie. I w reprezentacji i w klubie. A ja muszę sobie radzić z tą presją. Zresztą nie tylko ja, cała drużyna. Reprezentanci zrobili transfery do dobrych klubów, płacono za nas duże pieniądze, to i oczekiwania wzrosły. Ale na razie potrafimy im sprostać. Mamy 6 punktów przewagi nad drugim zespołem w grupie i dobrą pozycję wyjściową. Teraz każdy z nas skupi się na finiszu rozgrywek ligowych, a za dwa miesiące wrócimy na kadrę, na mecz z Rumunią, ze spokojem i optymizmem.

A jak ty oceniasz swoją postawę w Podgoricy?
Hm… Średnio, średnio… Więcej od siebie wymagam, muszę reprezentacji dawać więcej. Ale jakoś nie mogę złapać wysokiej formy od początku roku. Mecz w Podgoricy nawet dobrze zacząłem, ale później było już gorzej. W drugiej połowie to oni na nas siedli, szukaliśmy gry z kontry i to była okazja dla mnie, żeby się pokazać. Za bardzo nie wyszło. Ja muszę mieć w reprezentacji i w klubie lepsze statystyki, muszę mieć gole i asysty, bo z tego się rozlicza ofensywnych zawodników. Tych „cyfr” mi brakuje. Choćby takich, jakie miałem w tamtym roku, zarówno w klubie jak i w reprezentacji. Nie zawsze uda się zrobić taką akcję bramkową jak w Bukareszcie, to wiadomo, ale „cyfry” muszą się zgadzać.

Tymczasem tobie „cyfr” w Podgoricy zabrakło, ale też zabrakło precyzji przy stałych fragmentach…
Wiem o czym mówisz. Jeszcze pierwszy mój rożny był dobry, zagrałem do Glika, a potem… Potem były dwa babole, o które sam jestem na siebie wściekły. Nie będę przecież zwalał winy na wiatr. Byłem totalnie wk…., bo nie można tak grać. Mam już 29 lat, jestem doświadczonym piłkarzem i to wstyd żeby tak wykonać wolnego czy rzut rożny. Wstyd!

Jesteś bardzo krytyczny wobec siebie. Może dlatego, że wielu widzi w tobie drugi potencjał ofensywny kadry, zaraz po Robercie Lewandowskim. Zbigniew Boniek przed Euro 2016 mówił, że jeśli chcemy sukcesu, to oprócz „Lewego” potrzebujemy w formie także Grosickiego. To duże wyróżnienie.
Jestem w bardzo dobrych relacjach z prezesem Bońkiem. Czasem, jako były piłkarz, daje mi różne rady, podpowiada. Cieszę się, że dobrze o mnie mówi i że ode mnie wymaga. Kiedyś nie miałem takiego szacunku. Teraz już mam, zapracowałem sobie na to na boisku.

Kanał „Łączy nas piłka” pokazał, jak wszedłeś na ambit „Lewemu” gdy na treningu fatalnie przestrzelił rzut wolny. Pożartowałeś z Roberta, że to nie było uderzenie godne zawodnika wartego 100 milionów euro. I tak go mobilizowałeś, że z Czarnogórą strzelił idealnie.
To wszystko żarty. Zresztą on na treningu strzelił fatalnie, a w meczu idealnie. A ja na odwrót: trzy dni na treningach biłem wolne i rożne w punkt, a w meczu piłka latała gdzie chciała. To już lepiej zrobić tak jak Robert. Wszyscy go bardzo podziwiamy, dla mnie jest najlepszym polskim piłkarzem w historii. Grać z takim bombardierem to sama przyjemność. A jeśli mu jeszcze dogram piłkę w meczu, to jestem naprawdę zadowolony. Pełen podziw dla Roberta za klasę sportową i za to, że pozostał skromnym człowiekiem. Jest na tej samej półce co Messi i Cristiano Ronaldo, a sodówka mu nie odbiła. Ma dobrze poukładane w głowie, pozostał skromny i pracowity. Ja przy jego sukcesach „odleciałbym” na pewno (śmiech).

TAJEMNICA GENIALNEGO WOLNEGO LEWEGO? GROSIK GO ZDENERWOWAŁ

Widziałem na filmikach z kadry, że czasem lubisz zrobić show. Wygłupiasz się i żartujesz, mówisz po angielsku jak sztubak i się tym nie przejmujesz, a ludzie cię akceptują. Nie masz tego potwornego hejtu, jesteś lubiany.
Może dlatego, że nikogo nie udaję. Nie zakładam żadnych masek, taki jestem, jak mnie na tych filmikach widać. Kibice to doceniają, że się nie kreuję na nie wiadomo kogo. Rzeczywiście, ludzie „na internetach” mi nie cisną, mam mało negatywnych komentarzy.

A taki Sławek Peszko już nie może pozwolić sobie na tak dużo, jak ty… Tylko rzuci jakiś żarcik i od razu hejterzy Sławka kasują. To twój kolega, jak to wytłumaczysz?
Sławek też nikogo nie udaje. To dobry chłopak i zajebisty kumpel. Czasem się śmiejemy z tych jego hejterów i tyle. Nie lubię tylko chamstwa: jak ktoś wpisuje głupie rzeczy gdy się stoi na zdjęciu z rodziną. To ohyda, nieakceptowalne zachowanie.

Twój klub Hull City broni się przed spadkiem. Przeczytałem, że w kontrakcie nie masz klauzuli, która mówi, że możesz odejść z klubu, jeśli spadnie do Championship. Ale masz umowę ustną, że w takim wypadku będziesz mógł opuścić Hull City.
Tak jesteśmy umówieni.

Już w Stade Rennais przejechałeś się na „gentlemen’s agreement”…
Ale teraz w ogóle nie chcę myśleć o spadku. Do końca rozgrywek jest 9 kolejek ligowych, każdy mecz będzie jak finał. Trzeba zdobyć jak najwięcej punków i się utrzymać. Przyjechałem do Anglii dla Premier League, a nie dla Championship.

Letni transfer do Burnley ci się nie udał. Wszystko wywaliło się na ostatniej prostej. Wydawało się, że masz nauczkę, a zimowy transfer do Hull City sfinalizowałeś o… 23:58, czyli na dwie minuty przed zamknięciem okienka. Nie bałeś się, że się znów nie uda? Cóż to byłaby w Polsce za szydera gdybyś taki numer zrobił dwa razy!
No chyba byłoby tyle hejtu, że bym się z tego nie otrzepał. Pewnie, że się bałem, że coś się nie uda.

ILU PIŁKARZY W TEJ KADRZE NAWAŁKA MA „NIE DO ZASTĄPIENIA”?

No to czemu znów czekałeś do ostatniej chwili? Przecież wiedziałeś że wyjedziesz z Francji. Pamiętam taki obrazek z Rennes. Siedzicie z kolegami z drużyny na rowerkach stacjonarnych w siłowni, pedałujecie, a ty im śpiewasz – choć oni nic nie rozumieją po polsku – piosenkę Perfectu „Nie płacz Ewka”: „Żegnam was, już wiem”. To było już na początku stycznia, więc wiedziałeś że wyjedziesz z Francji!
Tak, bo wiedziałem, że jakaś propozycja z Anglii będzie. Ale jak są grube miliony na stole, strony się targują, to trzeba czekać, trzeba być cierpliwym. I ja czekałem.

Tak jak na dom w Anglii. Dwa miesiące mieszkałeś w hotelu. Co robiły żona i córka, były z tobą?
Trochę były, trochę ich nie było. Dom mam dopiero od dwóch dni. To dla rodziny bardzo ważne, żeby nie mieszkać w hotelu. Teraz będziemy się dobrze czuli razem w nowym domu, to i mnie będzie lepiej szło na boisku. Żona i córka są dla mnie bardzo ważne, dla nich gram. Córa już dużo rozumie. Ostatnio pytała: „Tata, czemu nie strzeliłeś bramki?”. Muszę się wziąć do roboty, żeby nie musiała mi zadawać takich pytań.

Podobno inwestujesz w różne biznesy, także w Polsce. Nie boisz się, że cię ktoś naciągnie, albo oszuka – tak jak kiedyś trenera Smudę i Kazimierza Deynę w Ameryce?
Nie, bo interes robię z przyjaciółmi. Z Bartkiem Ławą i Tomkiem Podobasem otworzyliśmy w Szczecinie akademię piłkarską – Football Arena. Mamy już 300 kontraktów, obiecująco to wygląda. Chcemy się rozwijać, budować boiska, wynajmujemy obiekty, przyjmujemy dzieciaki do szkółki, cały czas trwa nabór. Wszystkich zapraszamy.

Rozmawiał: Dariusz Tuzimek

  • Robert B.

    Grosik,
    pozdrowienia z Białegostoku.
    Trzymamy za Ciebie kciuki

  • mc

    Grosik…a cóż On pokazał w meczu?? Wolne jak w rugby…zatracił wiele ze swoich walorów po przejściu do ogórków z Anglii.Jesteś tak dobry jak Twój ostatni mecz.A Borka i Hajto nie dało się słuchać jak wychwalali w jakiej formie jest Piszczek…bład w ustawieniu przy utracie gola.Na plus bramka…farcik totalny–poczytać wywiad z Tomaszem Łapińskim i przemyśleć.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli