CZACHOWSKI: Linetty i Zieliński nie pękną. O to możemy być spokojni

Autor wpisu: 24 marca 2017 12:09

O tym, czy nasz środek pola z Piotrem Zielińskim i Karolem Linettym nie przepadnie w niedzielę w Czarnogórze, czy młodzi Polacy poradzą sobie fizycznie i mentalnie z takim rywalem na gorącym terenie, rozmawiamy z Piotrem Czachowskim, byłym reprezentacyjnym obrońcą, ekspertem stacji Eleven, który klubowe występy obu Polaków w Serie A śledzi na co dzień.

FUTBOLFEJS.PL: Linetty ma zagrać za Krychowiaka. Poradzi sobie?
PIOTR CZACHOWSKI: A czemu nie?

Bo to piłkarz o trochę innej charakterystyce, no i dużo mniejszym od „Krychy” reprezentacyjnym doświadczeniu.
To się akurat zgadza. Pierwszy mecz o punkty Nawałka będzie grał bez Krychowiaka. Piłkarza, który tej reprezentacji dawał bardzo dużo.

TAKIM SKŁADEM ZAGRAMY W NIEDZIELĘ, CZYLI POLSKA ZATAŃCZY MAŁĄ TIKI-TAKĘ

Nawet ostatnio, gdy miał problemy w PSG?
Nawet wtedy. Nie sugerujmy się tym tak do końca, bo nie ulega wątpliwości, że wypadło nam bardzo ważne ogniwo. I to akurat na mecz, można powiedzieć, pod niego, w którym będzie mnóstwo walki, przebitek, gdzie trzeba będzie zdominować środek pola, kasować ataki rywali i zagradzać drogę do bramki… Wojtka Szczęsnego.

Szczęsnego?
No ja myślę, że w bramce będzie zmiana. Ale to tylko na podstawie moich własnych obserwacji. Wojtkowi idzie w klubie dużo lepiej niż Łukaszowi, więc chyba jednak wyjdzie w niedzielę Szczęsny. Choć decyzja oczywiście i tak należeć będzie do Adama Nawałki. A wracając do Karola, to po tym, co pokazuje w tym sezonie w Sampdorii, nie tylko w tym ostatnim meczu, w którym nota bene był świetny, udowadnia, że śmiało można na niego postawić również w reprezentacji. Plamy na pewno nie da. Z tym rywalem w takim meczu spokojnie sobie poradzi. Jest w bardzo dobrej formie fizycznej i psychicznej. Pewnie, że będzie miał nieco inne zadania na boisku do wypełnienia, niż miałby Krychowiak, ale to w tym przypadku bez znaczenia. Bo myślę, że i tak Lewandowski załatwi całą sprawę (śmiech).

Pod jakim względem w tej Italii Linetty najbardziej rozwinął?
Liga włoska jest przede wszystkim ligą taktyczną. Żeby w niej dobrze funkcjonować, to nie dość, że trzeba mieć odpowiednie umiejętności, równomiernie zasuwać w defensywie i ofensywie, to jeszcze mieć na tyle poukładane w głowie, by te wszystkie taktycznie niuanse szybko sobie przyswoić. I Karol na każdym polu radzi sobie bardzo fajnie. Jak poszedł do Italii Wszołek, to nie mógł sobie z tym od razu poradzić. A Linetty odwrotnie – bardzo płynnie wszedł w zespół, wkomponował się w drużynę. Pokazał, że z Polski wyjechał z dobrymi piłkarskimi podwalinami.

Chcesz powiedzieć, że szybko we Włoszech przekonali się, że nie trzeba go uczyć gry w piłkę?
Właśnie. A największą jego zaletą jest to, że to bardzo uniwersalny piłkarz. Gdzie go wystawisz, tam dobrze zagra i z zadań taktycznych będzie wywiązywał się bez zarzutu. W Sampdorii gra raz bliżej prawej strony, raz bliżej lewej. I wygląda to tak, jakby było mu bez różnicy. Tym bardziej że bardzo często w trakcie meczu pomocnicy zamieniają się miejscami. Ale pewnie gdyby Karol nie był już dobrze ułożony piłkarsko, wyjeżdżając z Lecha, to na dzień dobry tak udanie by mu w tej Genui nie poszło.

Igor LEWCZUK: Fochy zazwyczaj przynoszą odwrotny efekt

A spodziewałeś się, że już na starcie zaliczy tak udany sezon? Latem, gdy rozmawialiśmy na ten temat, mówiłeś: „Za Linettego zapłacono stosunkowo niewielkie, jak na Włochy, pieniądze, więc i oczekiwania od niego nie będą jakieś wyjątkowo. To młody piłkarz, na dorobku i myślę, że pojechał tam po naukę. Musi zdawać sobie sprawę, że na początku przeżyje lekki szok i jeśli chodzi o kwestię podejścia do treningów, i kwestie organizacyjne. Trafił do zupełnie innego piłkarskiego świata”.
Na 70 procent. Te 30 to była kwestia tego, czy poradzi sobie z głową. Wiadomo, niejeden młody człowiek przepadł, bo mentalnie nie był przygotowany na taki przeskok. A Karol pokazał, że i w tej sferze jest mocny. I tak sobie myślę, że po Zielińskim i Miliku to następny facet z Polski, o którym we Włoszech będzie coraz głośniej. Ma papiery na to, by trafić do jeszcze większego klubu. Na razie fajnie, że trafił na Marco Giampaolo, trenera, który ma rękę do młodych Polaków. Wcześniej wypromował przecież Zielińskiego i Skorupskiego, teraz promuje Karola i Bartka Bereszyńskiego. Mówi się jednak, że w Sampdorii Giampaolo zostaje tylko do końca tego sezonu. No, ale zobaczymy, co będzie się działo latem.

Słuszne są obawy, że ten nasz środek pola z Zielińskim i Linettym zostanie przez tych Czarnogórców stłamszony?
Nie będzie to przyjemny mecz, tym bardziej że teren jest bardzo nieprzyjemny, ale ja bym nie panikował. Skoro w Serie A obaj świetnie dają sobie radę, czasem też w meczach z rywalami, którzy stosują walkę wręcz, to i w Czarnogórze nie pękną. O to możemy być spokojni. Czarnogórcy to mimo wszystko nie taka półka, by trzeba się było ich obawiać. Recepta jest prosta – trzeba grać po prostu w piłkę, bo w tej grze jesteśmy od nich lepsi.

Powiedz jeszcze, jakie jest twoje zdanie w kwestii udziału Linettego, Zielińskiego i Milika w finałach młodzieżowych mistrzostw Europy. Powinni w nich wystąpić?
Oczywiście, że powinni. Wczoraj oglądałem mecz młodzieżówki z Włochami i tak sobie pomyślałem, że dobrze by było, gdybyśmy podczas tych mistrzostw mieli drużynę, którą stać będzie na walkę o jak najwyższy laur. Przecież jesteśmy gospodarzem, więc wykorzystajmy tę szansę w stu procentach. Mecz z Włochami pokazał, jak dużym wzmocnieniem dla kadry Marcina Dorny byłaby ta trójka piłkarzy. Ten turniej może nie byłby dla nich jakąś wielką promocją, bo oni promują się w Serie A, europejskich pucharach i dorosłej kadrze, ale tu chodzi o wyjątkową imprezę i grę dla Polski. Powinniśmy zrobić wszystko, by na tej imprezie wypaść jak najlepiej. Dlatego myślę, że Boniek i spółka dogadają się z ludźmi z Napoli, a i sami piłkarze będą chcieli w tym turnieju wziąć udział. Przecież Włosi robią wszystko, by w tych mistrzostwach zagrać w najsilniejszym składzie i wypaść jak najlepiej. U nich zagrają wszyscy najlepsi, którzy tylko zagrać będą mogli. Dlaczego więc my mamy odpuścić?

Rozmawiał Krzysztof Budka

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli