Zbigniew SMÓŁKA: Ta liga płata figle i uwielbia niespodzianki. Na taką niespodziankę właśnie liczę

Autor wpisu: 21 lutego 2018 10:25

Stal wróciła z obozu w Turcji ze wzmocnieniami, ale i ubytkami. Przed wznowieniem rozgrywek porozmawialiśmy z trenerem Zbigniewem Smółką – o kontuzji Getingera, potencjale nowych piłkarzy, powrocie Sobczaka, Majeckim, który jeszcze nie jest gotowy na jedynkę w Legii, oraz wróżeniu z fusów. – Do jednego jestem przekonany: że zdecydowanie odjedzie Miedź. Widziałem ich potencjał, widziałem ich w grze kontrolnej. Powinni ograć tę ligę w cuglach. Ale to jest oczywiście tylko moje zdanie, bo na końcu i tak trzeba pamiętać, że ta liga lubi płatać figle – mówi trener Stali.

FUTBOLFEJS.PL: Słyszę w głosie, że pan zadowolony, to chyba na obozie w Turcji wszystko przebiegło, jak powinno, bez komplikacji?
ZBIGNIEW SMÓŁKA: Pod względem organizacyjnym i tego, co chcieliśmy tam zrealizować, obóz jak najbardziej udany, natomiast ja jestem człowiekiem, który nigdy do końca nie jest zadowolony, bo uważa, że zawsze coś można było zrobić lepiej. Natomiast problem jest inny – wróciliśmy z jednym poważnym urazem kluczowego zawodnika. To tak ważna postać dla mnie, że gdybym wiedział, że to się stanie, to bym na obóz nie jechał.

Kto?
Krystian Getinger. Agresywne wejście w sparingu z Podbeskidziem i stało się. Nie chcę wyprzedzać faktów, ale po USG jest podejrzenie zerwania więzadła. Dziś będzie miał szczegółowe badania rezonansem i zobaczymy, co się tak naprawdę stało. Na mój nos osiem tygodni przerwy. A czarny scenariusz to runda z głowy. Oby nie, ale to dopiero wykaże badanie rezonansem.

Mówił pan na początku stycznia, że potrzebuje zimą pięciu nowych piłkarzy i pięciu przyszło. To oznacza, że kadra Stali jest zamknięta, czy teraz w obliczu kontuzji Krystiana coś się w tym temacie zmieniło?
Trudno powiedzieć w piłce, że coś jest już zamknięte, czy wciąż otwarte. Zależy to od wielu aspektów. Wciąż trzeba pamiętać o tym, że mamy czołowe postaci w tej drużynie z urazami. Po cichu liczę na to, że Łukasz Wroński i Waldek Gancarczyk w tej rundzie będą mogli nam pomóc, ale muszę liczyć się z tym, że jednak nie będą. Teraz wypadł Krystian. Gdyby dziś okazało się, że – powiedzmy – Patryk Lipski jest do wypożyczenia i chce przyjść do Stali Mielec, to pewnie chętnie bym go wziął.

Jesteście tej zimy jedyną drużyną, która dotrzymuje kroku – jeśli idzie o transfery – Rakowowi. Zarówno pod względem ilości, jak i jakości. Może się pan z tym zgadzać, może nie zgadzać, ale nie da się ukryć, że Stal już dawno nie miała tak silnej drużyny jak teraz, o czym na każdym kroku przypominają wasi kibice. Wysoko zawiesiliście sobie poprzeczkę, jeśli chodzi o ich oczekiwania.
Szczerze? Czytam wiele opinii – i dziennikarzy, i kibiców – i powiem tak: jesteście najlepsi z wróżenia z fusów. Przydatność transferów ocenia się na koniec rundy. To nie jest tak, że ja teraz będę uciekał od odpowiedzialności, bo przecież powiedziałem na początku sezonu, o co chcę ze Stalą grać i nic się w tym temacie nie zmieniło. Natomiast jeśli zapytałby mnie pan latem, czy zrobiłem dobre transfery, to jako pozytywne wymieniłbym Bernhardta, Cwetanowa i Grynczowa. A tu nagle okazuje się, że na kilkanaście transferów pięć nie trafiliśmy. Powiem tak: chciałbym, żeby ci chłopcy, którzy teraz do nas trafili, wiosną nam pomogli. Staraliśmy się po ubytkach uzupełnić tę kadrę tak, by była to mieszanka młodości z rutyną. I myślę, że to się nam udało. I pan wie, i ja wiem, jak duży potencjał drzemie w Bartku Nowaku czy Kubie Araku. Ale jaki będzie efekt sportowy tych naszych transferów, tego nie jestem w stanie przewidzieć.

Nowaka i Araka trzeba było zimą porządnie odgruzowywać? Jesień spędzili na ławkach.
Zgadza się, bardzo długo nie grali na odpowiednim poziomie i to widać. Ale myślę, że sobie z tym poradzimy.

Josip Šoljić i Martin Dobrotka to nowe twarze w naszej lidze. Powie pan o nich coś więcej.
Myślę, że i jeden, i drugi powinni być realnym wzmocnieniem. To ograni zawodnicy, którzy nie jedno już w piłce widzieli, co doskonale widać już na pierwszy rzut oka. Josip to wartościowy środkowy pomocnik. Szukałem na tę pozycję kogoś takiego. Kogoś, kto ma już doświadczenie i kto będzie gwarantował wysoki poziom. Liczę, że z Josipem tak właśnie będzie. Natomiast jeśli chodzi o Martina, to potrzebowałem solidnego i doświadczonego stopera, który będzie rywalizował z Krzyśkiem Kierczem i Rafałem Grodzickim. Nie mogliśmy na wiosnę zostać tylko z dwójką stoperów. Martin zmaga się teraz z drobnym urazem i powiedział mi ostatnio, że bardzo ciężko się mu tutaj trenuje. A ja się bardzo cieszę, że wreszcie w Polsce bardzo ciężko się trenuje, bo jak wróciłem ze stażu w Monachium i powiedziałem, że drużyna U-17 Bayernu trenuje ciężej niż nasza ekstraklasa i pierwsza liga, to podśmiechiwali się ze mnie. Natomiast niedawny wynik polskiej najlepszej drużyny w tym roczniku z rówieśnikami z Bayernu (0:14 – o tym meczu pisaliśmy TUTAJ) pokazał, że nie ma się z czego śmiać.

Po półrocznym pobycie w Bielsku wrócił Szymon Sobczak. Przypuszczam, że też jest do odgruzowania?
Pół roku temu parametry miał dużo lepsze i teraz ciężko pracuje, by do tych parametrów wrócić. Czyli przez ten czas w Podbeskidziu wiele stracił.

Ale odchodził na własne życzenie.
Wie pan, jakby chciało pana CNN i płaciło trzy razy tyle, ile pan zarabia teraz, to pewnie chciałby pan tam iść. A gdyby później okazało się, że tam nie jest dla pana dobry klimat, to chciałby pan wrócić tam, gdzie ten klimat był lepszy. Tak to mniej więcej wyglądało w przypadku Szymka. Jeżeli menedżer mówi mu, że chcą go dwa kluby z ekstraklasy i zawodnik przychodzi do mnie i mówi, że odchodzi do klubu z ekstraklasy, a na drugi dzień okazuje się, że to nikt z ekstraklasy tylko Podbeskidzie przysyła kwotę odstępnego i Szymek przechodzi do Bielska, to jaki on ma na to wpływ? Jak ma się z tego wycofać? Chciał podjąć wyzwanie – ma prawo. Ja nie skreślam ludzi po takich decyzjach. Tym bardziej że Szymon pokazał swoimi cyframi, że może nam pomóc. Oczywiście w tej dyspozycji, w jakiej do nas wrócił, będzie o to trudno, ale mam nadzieję, że podniesie rękawicę. Runda jest długa, on ciężko pracuje, więc myślę, że jeszcze tej wiosny będzie dla nas przydatnym ogniwem. To zawodnik, który jednym, czy drugim rajdem potrafi przesądzić o wyniku spotkania. Podsumowując wątek transferów, mam nadzieję, że będą bardziej trafione niż te letnie.

Wrócił też Radek Majecki, choć pan mówił, że nawet jeśli nie wróci, to nikt nie będzie u was panikował, bo Rafał Strączek też jest już gotowy do gry na tym poziomie. Ale mimo to chyba dobrze, że wrócił?
Radek nie musiał wracać, bo nigdzie nie odszedł. Odszedł, że tak powiem, tylko po to, byście kilka artykułów mogli napisać. Ludzie zimą też muszą coś czytać i ja to rozumiem. Od początku spokojnie do tego podchodziłem, bo byłem przekonany, że wiosną też będzie bronił w Stali. On się u nas bardzo dobrze rozwija, świetnie się tu czuje, a Legia to mądry klub, który doskonale to widzi. Radek na dziś nie jest jeszcze gotowy na jedynkę w Legii, a dwójką nie chce tam być. I ja to rozumiem. Mam nadzieję, że tę rundę będzie miał u nas równie dobrą jak poprzednią, a może nawet lepszą. Liczę na to, bo tego chłopaka naprawdę na wiele stać.

To będzie trudniejsza wiosna dla pana i Stali od tej z poprzedniego sezonu, kiedy trzeba było walczyć o utrzymanie?
(ze śmiechem) Możemy sobie powróżyć z fusów, nie ma problemu. Nie boję się wiele mówić na temat tego, co będzie łatwe, a co trudne. Tylko większego sensu w tym nie widzę. Jak ja to widzę? Dziesięć drużyn – do Wigier Suwałki, które mają zaległy mecz – (może bez Puszczy; ja wiem, że to solidny zespół ze świetnym trenerem, ale oni kończąc sezon na miejscu od ósmego do dwunastego i tak będą bardzo zadowoleni i potraktują to jako sukces) – walczyć będzie o górę. Pozostałe o utrzymanie. Ta liga jest i będzie bardzo ciekawa. Jak zobaczyłem potencjał i jakość Podbeskidzia, z którym rozegraliśmy w Turcji dwa sparingi, to powiem, że równie dobrze ten zespół zimą mógł być na pozycji Chojniczanki, a Chojniczanka na pozycji Podbeskidzia. Taka to liga – decydują w niej detale, łut szczęścia, forma dnia bramkarza czy napastnika. Do jednego natomiast jestem przekonany – że zdecydowanie odjedzie Miedź i w miarę szybko zapewni sobie awans do ekstraklasy. Widziałem ich grę kontrolną na dwa składy. Jak zobaczyłem ich środek pola – sześciu środkowych pomocników – i to, jak grają w piłkę, to uważam, że powinni ograć tę ligę w cuglach. To już dziś jest drużyna gotowa na środek ekstraklasy. To oczywiście tylko moje zdanie, bo na końcu i tak trzeba pamiętać, że ta liga płata figle i uwielbia niespodzianki. A ja na taką niespodziankę właśnie liczę.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli