Zbigniew Smółka: Musieliśmy nadrobić transferowe zaległości, bo stąpamy po kruchym lodzie

Autor wpisu: 23 stycznia 2017 08:47

Zbigniew Smółka w rozmowie z Futbolfejs o pierwszych w 2017 roku sparingach Stali Mielec, pracy nad taktyką zespołu, szukaniu optymalnych rozwiązań, no i oczywiście o transferach. Stal zmienia się zimą znacząco. – Musimy wiele nadrobić, bo stąpamy po kruchym lodzie – mówi trener Stali.

FUTBOLFEJS.PL: Po waszym ostatnim sparingu z Koroną Kielce 1:1 na forach pojawiły się dość optymistyczne opinie.
ZBIGNIEW SMÓŁKA: Kibice patrzą na mecz po swojemu. Ale moja ocena musi być surowa. Po to gramy sparingi, by realizować w nich określone cele szkoleniowe i pod tym kątem muszę analizować to, co robimy. Wychodząc na taki mecz drużyna dostaje konkretne zadania. I tu nie wszystkie udało się zrealizować. Korona zwłaszcza w pierwszej połowie za dużo grała piłką, opanowała środek pola, my byliśmy za mało agresywni. Fakt, to my strzeliliśmy gola i prowadziliśmy 1:0, ale ogólnie powinno być lepiej.

Przed Koroną wygraliście z Puszczą Niepołomice 3:1. Skoro mówi pan o konkretnych założeniach na konkretne spotkania, to znaczy, że tamten mecz miał co innego na celu niż mecz z Koroną?
Każda gra musi coś konkretnego dać pod kątem przygotowań. Pracujemy przez cały tydzień w określony sposób, pod określone sposoby prowadzenia gry i zwieńczeniem tygodnia pracy ma być mecz, w którym to, co szlifowaliśmy, ma dać efekt. Mecz z Puszczą był rozgrywany z myślą o wysokiej obronie, pressingu i ataku pozycyjnym, z Koroną z myślą o niższej obronie, szybkim ataku i kontratakach. Oprócz pracy nad motoryką staramy się poprawiać elementy taktyczne, jakie stosujemy. Jak się drużyna ma zachować przy pozytywnym wyniku i jak ma zareagować, gdy wynik jest niekorzystny. Jak zmieniać system gry w trakcie meczu. To wszystko wymaga systematycznej pracy i właśnie prób w postaci sparingów.

Ochłonął pan już po stracie Żubrowskiego („To jak strzał w kolano” – mówił nam trener niedawno TUTAJ)?
Rozmawialiśmy ze sobą kilka minut przy okazji meczu z Koroną (Żubrowski zagrał w barwach Korony oczywiście – red.). Cóż, taki jest los trenera, taki los szefów klubu, że powinna to być ich satysfakcja, jeśli ich piłkarza ktoś chce w lidze wyższej. Ale siłą rzeczy naszą rolą jest też zadbanie o to, by luki zostały uzupełnione. Jeśli dopniemy ostatni transfer, nad którym właśnie pracujemy i który może zostać sfinalizowany w poniedziałek, to będzie znaczyło, że pozyskaliśmy 9 piłkarzy: sześciu solidnych zawodników do grania i trzech młodych, którzy będą się uczyć.

Patrząc na listę transferową nietrudno dojść do wniosku, że Stal tej zimy jest na rynku bodaj najbardziej aktywnym klubem pierwszej ligi.
Jeśli popatrzymy na ligę jako całość, zawsze najbardziej zmieniają się beniaminkowie, którzy już po awansie robią trzy, cztery, pięć transferów mających wzmocnić pierwszy skład. Stal tego nie zrobiła. A jeszcze straciła takich piłkarzy jak Prokić czy Nowak, czyli ważnych. A ci, którzy doszli, nie potrafili się przebić, nie wywalczyli miejsca. A my musimy teraz to wszystko nadrobić, bo stąpamy po bardzo kruchym lodzie. Dlatego oprócz normalnego rotowania w składzie, musimy wiosną mieć taką kadrę, by spokojnie móc zastąpić piłkarza, który jest wykluczony za kartki albo kontuzjowany. Chcę uniknąć sytuacji, w której miałbym robić radykalne przesunięcia piłkarzy po pozycjach.

Bramkę z Koroną strzelił Aleksandyr Kolew. Zdaje się, że kłopotów z „9” mieć nie będziecie. Robi dobre wrażenie.
Kolew może grać jako „9”, ale może też w układzie dwóch napastników. W ogóle, jeśli chodzi o zestawienie przedniej formacji mam teraz sporą możliwość wyboru. Czterech kandydatów do gry.

Analizując CV piłkarzy, którzy do was przyszli, można być zbudowanym. Na pierwszą ligę to niezłe nazwiska. Milekić ma ponad 100 meczów w serbskiej ekstraklasie, Panajotow kilkadziesiąt w bułgarskiej plus pracę z panem w Zawiszy, Kolew grał i w Belgii, i w Bułgarii też na poziomie najwyższej ligi.
Wybijających się piłkarzy na poziom tej ligi to mają zespoły, które walczą w czołówce o awans. My jednak na za wiele nie możemy sobie pozwolić. Musimy umieć szukać i znajdywać. To, co mnie niepokoi, że większość z nich niewiele grywała jesienią – z różnych powodów. Ale i tak jestem z tych transferów zadowolony. Dużo pracujemy i będziemy pracować nad takim systemem gry, aby jak najlepiej wykorzystać możliwości całej grupy – może trzeba będzie trochę pokombinować, trochę pozmieniać, poustawiać nowe schematy. To podstawa.

Taki Krzysztof Drzazga może nie grał za wiele w Wiśle Kraków, ale jednak starał się przebić na poziomie ekstraklasy. Dzięki temu też zbierał doświadczenia.
Różni piłkarze różnie funkcjonują w różnych zespołach. Drzazga nie poradził sobie w Wiśle, dokąd przyszedł z trzeciej ligi, gdzie strzelał wiele goli. Dla mnie w moim zespole każdy piłkarz jest ważny. I pierwszy, i dwudziesty piąty. Ale z drugiej strony każdy musi się wkomponować w zespół. Nieważne, czy jest w drużynie od dawna, czy jest nowy, czy jest kapitanem. Drużyna jest najważniejsza, bo drużyną można najwięcej ugrać. No i trzeba pamiętać, że walka w tej pierwszej lidze będzie bardzo ciężka, dlatego zbudowanie odpowiedniego kolektywu jest tak bardzo ważne.

Rozmawiał Marcin Kalita

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli