Zagłębie wzięło sobie króla strzelców. Casting na napastników dobiega więc końca…

Autor wpisu: 20 lipca 2017 16:41

Ten król strzelców to Szymon Lewicki. Było to co prawda jakiś czas temu, czyli nie w ostatnim, a jeszcze wcześniejszym sezonie, i nie w ekstraklasie, ale w pierwszej lidze (dokładnie w barwach Zawiszy Bydgoszcz). Ale nie wybrzydzajmy… Tym bardziej że – jak wiadomo – kto raz był królem, ten zawsze zachowa majestat…

Tym samym Lewicki jest tym piłkarzem, który ma wypełnić lukę na pozycji numer 9. Od czasu odejścia Vamary Sanogo do Legii, czyli od połowy poprzedniego sezonu, w Sosnowcu mieli z tym problem. Nie wypalił transfer Terence’a Makengo, lukę próbował łatać wracający do zdrowia Michał Fidziukiewicz – raz z lepszym, innym razem z gorszym skutkiem, niemniej ta pozycja wciąż spędzała sen z powiek trenerowi Dariuszowi Banasikowi.
Dziś w Sosnowcu nie ma już Fidziukiewicza – wybrał korzystniejszą pod względem finansowym ofertę z GKS Tychy (- Niby w rundzie wiosennej strzelił kilka ważnych goli, ale w końcówce nie pociągnął tego zespołu. Wtedy, kiedy akurat najbardziej zespół tego potrzebował. No i doszliśmy do wniosku, że będziemy szukać innego rozwiązania na tej pozycji – mówił nam niedawno szkoleniowiec Zagłębia), wciąż nie ma Makengo (dochodzi do zdrowia po zerwaniu ścięgna Achillesa), więc od początku przygotowań trwał w Zagłębiu casting na tę pozycję.
– Priorytetem jest atak. O obronę i pomoc się nie martwię, szczególnie po wzmocnieniach, jakich dokonaliśmy na początku okna transferowego – nie ukrywał Banasik.

Długo wydawało się, że „dziewiątką”, jaką pozyska Zagłębie, będzie Anglik Hakeem Araba. – Silny, masywny, potężnie zbudowany. Klasyczny środkowy napastnik. Potrafi się zastawić, przepchnąć obrońcę, ma ciąg na bramkę, dobre uderzenie. Ale zanim podpiszemy z nim kontrakt, musimy być pewni, że to nie jest piłkarski towar wybrakowany, że jest całkowicie zdrowy. Żeby nie wyszło jak z Makengo – nie ukrywał szkoleniowiec Zagłębia.

Zamiast Anglika jest jednak Lewicki – doskonale wszystkim pierwszoligowym kibicom znany. W sezonie 2015/16 z 16 bramkami na koncie król strzelców w barwach Zawiszy (w tamtym sezonie strzelił Zagłębiu trzy gole, a mógł więcej, tylko nie wykorzystał karnego). Po wycofaniu się klubu z Bydgoszczy z pierwszej ligi Lewicki trafił do Arki, która właśnie awansowała do ekstraklasy. Tam furory nie zrobił i został wypożyczony z powrotem do pierwszej ligi – tym razem do Podbeskidzia. U Jana Kociana nie był pierwszym wyborem w ataku, niemniej kapitalnie sprawdzał się jako dżoker i kilka (dokładnie 9) ważnych goli dla Górali strzelił. Teraz wylądował w Sosnowcu, gdzie podpisał dwuletni kontrakt. Nie jest to może napastnik na miarę ekstraklasy (ma już 29 lat), niemniej wciąż ma potencjał, by być jednym z najskuteczniejszych w pierwszej lidze. No i dodatkowo tę wielką zaletę, że doskonale ten poziom rozgrywkowy zna.

Lewicki to drugi napastnik pozyskany tego lata przez Zagłębie. Wcześniej umowę – również dwuletnią – podpisał reprezentant Angoli Alexander Christovao, o którym już pisaliśmy.
– Jeśli chodzi o umiejętności czysto sportowe, to po tym, co pokazał w meczach kontrolnych i na treningach, jestem przekonany, że będzie wzmocnieniem dla naszej drużyny. Dynamiczny, ruchliwy, może grać jako typowa dziewiątka, może w wariancie z dwoma atakującymi, a także na skrzydle. Świetnie gra głową. Liczę, że szybko dostosuje się do naszych warunków. Powinno mu być łatwiej, bo przecież długo grał w Holandii (ma też tamtejsze obywatelstwo), a przed tym, jak do nas trafił, występował w Serbii – opowiadał nam o nim szkoleniowiec Zagłębia.

Czy to koniec – jeśli chodzi o nowych napastników? W zawieszeniu utknął temat wypożyczenia Sanogo. Jak to mówi Banasik: – Na razie Vamara potrzebny jest Legii, ale przecież okno transferowe zamyka się 31 sierpnia, do tego czasu Legia może kupić ze dwóch, albo i trzech napastników i wtedy okaże się, że lepiej dla Sanogo, jeśli pójdzie gdzieś na wypożyczenie…

Inne artykuły o: I Liga | Zagłębie Sosnowiec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli