Zagłębie sparaliżowane szansą. Przewaga jeszcze jest, ale mocno stopniała

Autor wpisu: 21 maja 2017 22:52

Ależ to będzie walka o drugie miejsce premiowane grą w ekstraklasie. Wciąż najbliżej tego miejsca jest Zagłębie, ale po remisie ze Stalą jego przewaga nad grupą pościgową stopniała.

Mogło być dużo lepiej i w zasadzie powinno. Niemniej szansa, przed jaką stanął zespół Dariusza Banasika, najwyraźniej sparaliżowała piłkarzy Zagłębia. Do tego stopnia, że to 1:1 ze Stalą, czyli wynik, który nikogo w Sosnowcu przed tym spotkaniem na pewno nie zadowalał, trzeba powiedzieć, że gospodarze wywalczyli dość szczęśliwie. Cóż, czasem szczęściu trzeba pomóc – to jasne, ale z drużyny, który cztery dni temu w Suwałkach rozegrała najlepsze spotkanie w tej rundzie (3:0 z Wigrami), uleciało powietrze. Czemu? Na to pytanie przed ligowym finiszem jak najszybciej musi znaleźć odpowiedź trener Banasik. Nie podejrzewamy, że jego piłkarze nie chcą awansować, ale długimi fragmentami wyglądało to tak, jakby… nie tyle nie chcieli, ile nie potrafili.

A przecież lepiej to się nie mogło ułożyć dla Zagłębia, które jako ostatnie z bijących się o awans przystąpiło do gry w 32. kolejce. Najpierw szansę pogrzebały Katowice (o porażce z Kluczborkiem i dymisji Jerzego Brzęczka czytaj TUTAJ), potem bardzo mocno ograniczyła je Chojniczanka (tylko remis z Drutexem-Bytovią – TUTAJ), a więc dwaj – wydawałoby się – najgroźniejsi rywale Zagłębia do tego drugiego miejsca. Zwycięstwo nad Stalą, która przecież już swój cel osiągnęła, bo od środy może być pewna utrzymania, ustawiłoby Zagłębie w bardzo komfortowej sytuacji przed dwiema ostatnimi kolejkami. A tak – niby przewaga jeszcze jest, ale trzeba będzie grać i myśleć tak, jakby jej nie było.

Smółka obiecywał: gramy dla Stali, gramy dla kibiców i słowa dotrzymał – TUTAJ

To Stal zaczęła dużo lepiej, to Stal miała skuteczniejszy pomysł na to spotkanie i to Stal jak najbardziej zasłużenie objęła prowadzenie. Dwa razy we własnym polu karnym nieprzepisowo zatrzymywał piłkarzy z Mielca Konrad Budek. W tym pierwszym przypadku sędzia okazał się pobłażliwy, choć spokojnie mógł podyktować karnego za szarpanie za koszulkę i sprawdzenie rywala do parteru. Nie podyktował, ale w głowie zarówno Budka, jak i trenera Banasika już w tym momencie powinien włączyć się syrena alarmowa, że za chwilę Zagłębie mieć będzie poważne kłopoty.

No i miało, bo Budek znów – tym razem już bez żadnych wątpliwości – podciął Szymona Sobczaka tuż po tym, jak dał się ograć we własnej szesnastce. Karnego w wersji siłowej i niezwykle szczęśliwej (precyzji było w tym uderzeniu niewiele) wykorzystał Aleksandar Kolew i Zagłębie znalazło się pod ścianą. Z opresji wybawił je Tomasz Nowak, strzelając – chyba bardziej z frustracji, że nie ma do kogo zagrać, niż z jakiejś przemyślanej decyzji – na tyle szczęśliwie, że piłka trafiła po drodze w Martina Pribulę i całkowicie zmyliła bramkarza Stali. Wpadło, skończyło się 1:1 i Zagłębie wciąż jest na miejscu premiowanym awansem. Ale o ten awans będzie drżało i walczyło zapewne do ostatniej kolejki. A z taką grą i takim paraliżem, z jakim dziś wyszli na boisko piłkarze, o końcowy sukces może być bardzo trudno.

Teraz Zagłębie jedzie do Głogowa, a w ostatniej kolejce zagra u siebie z Tychami. Z jednej strony awans jest na wyciągnięcie ręki, z drugiej… No właśnie, z taką grą trzeba będzie go chyba wymodlić…

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec | Zagłębie Sosnowiec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli