Zagłębie bez punktów. Ale trener Banasik stawia na wychowanie… bezstresowe

Autor wpisu: 6 sierpnia 2017 12:19

Już inauguracyjna porażka u siebie z Olimpią Grudziądz była ciężkim podbródkowym na początek sezonu w Sosnowcu. Zagłębie pojechało się odkuć do Górnika Łęczna i dostało poprawkę sierpowym (1:2). Ale trener Banasik znalazł powód, by… pochwalić swoich piłkarzy.

O społeczeństwie piłkarzy mawia się, że to takie „duże dzieci”. Czasami dające dużo frajdy, a czasami rozkapryszone i niegrzeczne. A z dziećmi wiadomo – co rodzic, to inna koncepcja wychowania. Ostatnio furorę robi opcja „bezstresowa”, czyli cokolwiek by się nie działo, zero krzyku i szukajmy pozytywów.
Dla trener Banasika mamy wiele sympatii, ale po meczu w Łęcznej trudno było się oprzeć odczuciu zaskoczenia słysząc te słowa: – Chciałbym chłopaków pochwalić za walkę do samego końca. Mimo że przegrywaliśmy 0:2, zespół starał się cały czas odrobić straty. Strzeliliśmy bramkę, mieliśmy sytuację praktycznie z metra, która powinna być zamieniona na 2:2 i możliwe, że mecz by się inaczej potoczył. Niewykorzystane sytuacje i wyjeżdżamy bez punktu.

Zagłębie Sosnowiec jest obolałe po wielu turbulencjach w poprzednim sezonie – w tym po słynnej aferze ze słowami Sebastiana Dudka o Piotrze Mandryszu i jej „ciągiem dalszym”, ale żeby aż tak teraz chuchać i dmuchać na piłkarzy?
Tak zupełnie na chłodno: Zagłębie przegrywa u siebie z Olimpią Grudziądz, jedzie do rozsypanej po poprzednim sezonie kompletnie Łęcznej, zbiera baty, a trener: „muszę pochwalić”? Za walkę do końca? Czyli – doczekaliśmy czasów, gdy w Sosnowcu dziękują piłkarzom za to, że przy 0:2 nie spakowali się i nie poszli na pociąg powrotny?
Na zdrowy rozum zdawałoby się, że to podstawowy obowiązek zawodowego piłkarza – grać i walczyć dopóki sędzia nie gwizdnie po raz ostatni. A właśnie przy 0:2 tym bardziej odkryć w sobie nieznane pokłady chęci do walki. Ale cóż, może po tych wszystkich przykrych doświadczeniach w Zagłębiu zmieniają się standardy.

Tyle, że bezstresowe wychowanie nie daje na razie punktów. O ile w przypadku porażki z Olimpią nie było trudno doszukać się okoliczności łagodzących (silny i świetnie zorganizowany rywal), o tyle przegrana z Górnikiem Łęczna to taki obfity chlust lodowatej wody. Tomasz Kafarski dopiero usiłuje poznajdywać i posklejać jakoś rozsypane puzzle. Trenera kontraktowano dopiero w połowie przygotowań, piłkarzy dobierano w ostatnich dniach przed ligą. Dwa gole Zagłębiu wbił 19-letni wychowanek Patryk Szysz, dla którego – uwaga – był to dopiero drugi mecz w karierze na centralnym szczeblu rozgrywek seniorskich (poprzedni sezon spędził w trzecioligowym Motorze).
W pierwszej kolejce była już jedna wielka niespodzianka – wygrana Puszczy z Chojniczanką. Wynik Górnika z Zagłębiem być może ją nawet przebija wymową.

Trener Banasik oczywiście zdaje sobie sprawę, że zerowy dorobek Zagłębia wygląda źle.  – Na dwa mecze nie mamy ani jednego punkt. Trzeba sobie powiedzieć, że nie takiego początku rozgrywek się spodziewaliśmy. Biorę to na siebie, bo jestem odpowiedzialny za ten zespół, w który wierzę. Wierzę, że się przełamiemy i zaczniemy punktować. Jest wiele meczów do rozegrania i musimy szukać zwycięstw.
Zdecydowanie – Zagłębie musi szukać punktów. Nawet w tych meczach, w których rywal będzie – odpukać – prowadził różnicą dwóch goli…

Konferencja po meczu Górnik Łęczna – Zagłębie Sosnowiec 2:1 za telewizją klubową Zagłębia:

Inne artykuły o: I Liga | Zagłębie Sosnowiec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli