Wroński wbija klina Ruchowi. Stal puszcza sygnał, że będzie groźna dla wszystkich

Autor wpisu: 28 lipca 2017 23:12

Stal zaczęła sezon od wygranej nad Ruchem i absolutnie nas to nie dziwi. W tym sezonie zespół z Mielca ma być jednym z tych, którzy nadawać będą ton rozgrywkom pierwszej ligi. I wiele wskazuje na to, że tak będzie. A Ruch? Niby żadnej katastrofy w grze Niebieskich nie było, ale wciąż nie wiadomo, na co stać będzie tę drużynę. Czy bliżej jej będzie do ligowych krezusów, czy tych, którzy powalczą o utrzymanie…

W Chorzowie rzecz jasna ambicje i oczekiwania mają ogromne, ale jak trudno po spadku z ekstraklasy z powrotem wdrapać się do niej już po roku, pokazały w ubiegłym sezonie przykłady i Podbeskidzia – które przecież znakomicie rozpoczęło rozgrywki, ale potem siadło tam wszystko do tego stopnia, że nie udało się już tego nadrobić, i Górnika – który z kolei zaczął fatalnie, ale jakimś cudem skończył fenomenalnie i do ekstraklasy wrócił. Ruch to zespół po poważnych przejściach, non stop nękany problemami finansowymi, a pierwsza liga żadnej fuszerki nie wybacza. Już mecz w Mielcu pokazał, że i Krzysztof Warzycha, i jego piłkarze, tej ligi po prostu muszą się nauczyć. Im szybciej, tym dla nich lepiej.

Stal pierwszą ligę już „umie”. „Umie” ją także trener Zbigniew Smółka, więc – jak już pisaliśmy – to zwycięstwo nad Ruchem absolutnie nas nie dziwi. Skromne, ale zasłużone. Zresztą gdyby Krystian Getinger lepiej przyłożył się do karnego, byłoby 2:0 i spokojna dla Mielca końcówka. A tak, nerwowo trzeba było oczekiwać do ostatniego gwizdka.

Zwycięstwo załatwił Łukasz Wroński, wykorzystując tuż po przerwie gapiostwo rywali. Tydzień temu byliśmy na zgrupowanie piłkarzy Stali i przysłuchiwaliśmy się, jak Smółka tłumaczył piłkarzom, że w tej lidze o wygranej bądź porażce bardzo często decyduje kilka sekund. I już w pierwszym spotkaniu tego sezonu się to potwierdziło. Kilka sekund, w których piłkarzom Ruchu zabrakło koncentracji i zdecydowania, co skutecznie wykorzystał Wroński. – U mnie Łukasz będzie miał ciężko, bo uważam, że szybko musi wrócić na właściwe tory. Potencjał ma bardzo wysoki. To piłkarz dorównujący talentem Kądziorowi. Detale decydowały, że grał od Damiana mniej – mówił nam o tym piłkarzu szkoleniowiec Stali.

Latem ściągnął go z Wigier i nie ukrywa, że widzi w nim jednego z liderów środka pola. Wroński ma ku temu możliwości, co zresztą udowodnił już – w trochę mniejszej skali – i w Suwałkach, i wcześniej w Bełchatowie. Bramka na inaugurację tego sezonu to oczywiście ogromny plus, ale i cały występ tego piłkarza mógł się podobać. Wydaje się, że to był transferowy strzał w dychę Stali. Mając takich piłkarzy obok siebie i trenera, który nie ukrywa, czego będzie od niego wymagał, ale i daje do zrozumienia, jak bardzo będzie na niego liczył, Wroński może w tym sezonie wyrosnąć na jednego z najlepszych piłkarzy pierwszej ligi, czyli pójść w ślady Damiana Kądziora, który wykopał sobie kontrakt w ekstraklasie.

Strzałem w dziesiątkę wydaje się również wypożyczenie z Legii Radosława Majeckiego. Smółka nawet na moment nie zawahał się, gdy pytaliśmy go, czy Majecki jest już gotowy do gry w pierwszej lidze, bo to przecież chłopak dopiero 18-letni. – To piłkarz gotowy, by grać nie tylko w pierwszej lidze, ale i w ekstraklasie. U nas w Polsce bardzo często patrzy się na wiek, gubiąc przy okazji to, co jest dużo ważniejsze. Ojej, taki młody, czy sobie poradzi? Pamiętacie bramkarza młodzieżowej reprezentacji Włoch z „polskiego” EURO U-21 – Donnarummę? Facet ma już na koncie prawie 100 występów w Serie A. Ten sam rocznik co Majecki. Radek to świetny bramkarz. Dobrze ułożony, pewny siebie. Silny mentalnie, ciężko pracujący. Ma dużą przyszłość przed sobą. Jeśli się nie pogubi, to może go czekać kariera reprezentacyjna – opowiadał.
Majecki rzeczywiście zagrał bardzo pewnie, bez żadnej tremy, stresu, pokazał, że jest gotowy do gry na wysokim poziomie. No i w kilku sytuacjach uratował Stali skórę.

Stal ma w tym sezonie mocny i wyrównany skład. Wystarczy na przykład powiedzieć, że nie zobaczyliśmy choćby Leandro, który kilka miesięcy temu był jednym z najlepszych bocznych obrońców ekstraklasy. Nie było też Momcziła Cwetanowa – Bułgara, który ma potencjał, by stać się jednym z najlepszych skrzydłowych w tym sezonie. Niewiele zagrał Maks Banaszewski – typowany przez Smółka na piłkarza formatu ekstraklasowego. Z nowych twarzy – o Majeckim i Wrońskim już było – bardzo poprawnie wypadli też Grynczow, Bernhardt i Waldemar Gancarczyk. Trochę więcej natomiast spodziewaliśmy się po Dejanie Djermanoviciu, ale jego – jak mówił Smółka – trzeba było „odgruzowywać”, więc dojście do wysokiej formy trochę pewnie potrwa.

Niemniej Stal już na dzień dobry puściła rywalom sygnał, że w tym sezonie będzie mocna i ma w planach „namieszać” w czubie tabeli.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli