Wróciła szalona Chojniczanka. Piłka jest piękna!

Autor wpisu: 27 sierpnia 2017 23:07

Taką Chojniczankę to my lubimy! Szaloną, eksplodującą wulkanem emocji. I taką mieliśmy w meczu z Ruchem Chorzów. W Chojnicach skończyło się 4:3 dla gospodarzy, ale uwaga, uwaga – po trzech golach w doliczonym czasie gry!

Piłka jest piękna, a dla kibiców to było coś wspaniałego – uśmiechał się od ucha do ucha po meczu trener Chojniczanki Krzysztof Brede. I dodawał: – Dla nas trenerów i zespołu były nerwy, ale… zwycięzców się nie sądzi.
No takich zwycięzców na pewno nie! Chojniczankę w poprzednim sezonie obwołaliśmy królem (czy raczej królową) meczów cokolwiek szalonych. Zresztą: „myśmy obwołali”… Sama się obwołała. Pamiętne i absolutnie genialne emocje w takich meczach jak ten 5:4 ze Stomilem, 3:3 z Wisłą Puławy, też 3:3 ze Zniczem Pruszków, 3:2 z Wigrami (dwa razy!) czy niby skromniejsze, ale za to w jakich okolicznościach 2:1 z Pogonią Siedlce (zresztą też dwa razy – ale szczególnie ten z rundy rewanżowej) stworzyły aurę drużyny, w której meczach „dzieje się”.

W tym sezonie jakaś taka bardzo wprost zrobiła nam się ta Chojniczanka. Wprost, czyli albo piłkarze z Chojnic strzelali gole, albo rywale. Żadnego zaskoczenia.
Ale w końcu jest! 4:3 z Ruchem przejdzie do kanonu meczów szalonych w pierwszej lidze. Dacie wiarę, że po pierwszej połowie było 0:0? Gole zaczęli strzelać w 53. minucie – i to zaczęło się od Ruchu (Czajkowski). Potem Chojniczanka raz (Ryczkowski), dwa (Grzelak) i trzy (Bąk). 3:1. To już 83. minuta. I taki wynik dotrwał do… drugiej minuty doliczonego czasu gry! A tam: Balicki na 3:2, Zawał na 3:3 i szalona radość chorzowian, bo przecież odrobili dwa gole w minutę i już nieprawdopodobne zdawało się, by padł tu jeszcze jakiś gol!
A jednak – kropką nad i był dosłownie chwilę potem gol Jakuba Bąk na 4:3 (dobitka po strzale Lisowskiego). To wszystko w nieco ponad 60 sekund.

Chojniczanka wzięła się za śrubowanie swoich rekordów niesamowitości, ot co. Bo jeśli to, co powyżej, już trudno wam ogarnąć, to jeszcze dodajmy, że gospodarze nie wykorzystali… dwóch karnych!  Już na początku Libor Hrdlička obronił strzał Pawła Zawistowskiego, a w 81. minucie przy 2:1 Rafał Grzelak strzelił w słupek. No po prostu w głowie się nie mieści.
Chyba nie mieściło się też trenerom, bo obaj jakoś nie podołali na konferencji prasowej temu, co się stało. Za spokojni byli. Krzysztof Warzycha dużo o mankamentach w obronie (to jasne), dużo o 0:0 w pierwszej połowie (jakby to kogoś na koniec obchodziło…) i o karnych (co nie miało żadnego znaczenia).
Lekkie uspawiedliwienie – dla Warzychy to trzecia trauma w tym sezonie: w ostatnich minutach tracił punkty już z Chrobrym i z Druteksem-Bytovią (po karnym).
Krzysztof Brede chyba też w lekkim szoku, no bo on jeszcze nie nawykły do chojnickich szaleństw, więc hasło „piłka jest piękna” kupujemy z dobrodziejstwem inwentarza. Niech ta chojnicka piłka będzie tak piękna jak najczęściej!

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli