Wojciech SMOLNIK: Nie ma planu B. Jest tylko plan A i wyłącznie on się liczy

Autor wpisu: 21 lutego 2017 17:17

Z prezesem MKS Kluczbork, ostatniej po rundzie jesiennej drużynie w pierwszej lidze, rozmawiamy o trudnych negocjacjach z piłkarzami, nadziei na skuteczną walkę o utrzymanie, poszukiwaniu sponsora i tym, że w piłce jak na rybach. – Nie ma zagrożenia, że wycofamy się z rozgrywek, jak to niektórzy „życzliwi” nam piszą, sugerując, że nie dotrwamy do czerwca. Dotrwamy – deklaruje Wojciech Smolnik.

FUTBOLFEJS.PL: Widać światełko w tunelu?
WOJCIECH SMOLNIK: A co pan rozumie pod hasłem „światełko w tunelu”? To, czy wiosną będziemy grali w piłkę?

To, że będziecie grali, to wiem. Pytanie, czy widać nadzieję na to, że będzie lepiej niż jesienią, i to do tego stopnia, że uda się utrzymać?
Ostatni sparing, wygrany 3:0 z Odrą Opole – jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu do pierwszej ligi – pokazał, że drużyna potrafi grać. Nie ukrywam, że po wcześniejszych sparingach mieliśmy pewne wątpliwości co do tego, czy zmierza to wszystko we właściwą stronę. Średnio ta gra wyglądała. Ale zaufaliśmy trenerowi, który mówił, że tak to na początku będzie wyglądało, bo zespół bardzo ostro trenuje, piłkarze mają ciężkie nogi. Natomiast w weekend, w meczu z Odrą, było już widać, że jesteśmy w stanie grać na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że tak samo będzie na inaugurację wiosny w Legnicy (już w najbliższą sobotę w zaległym meczu z jesieni – przyp. red.), choć wiadomo, że nie jedziemy tam w roli faworyta.

Obawiam się, że wiosną nigdzie nie będziecie jechać w roli faworyta.
A może po paru kolejkach już tak? (śmiech) Tego sobie właśnie życzę. Natomiast wiadomo, że z Miedzią czeka nas bardzo trudne spotkanie. Niemniej nam nie zostało nic innego, jak walczyć o punkty od pierwszego spotkania. I pojedziemy tam właśnie po punkty.

Macie mocno zmienioną drużynę – sześciu piłkarzy odeszło, sześciu nowych się pojawiło. Niezbędne było takie wietrzenie szatni? Z tamtym zespołem, który był jesienią, nie byłoby szans na to, by powalczyć o utrzymanie?
Jesienią to niemal po każdym meczu chwalono nas za grę, ale problem był taki, że nie zdobywaliśmy punktów. Zremisowaliśmy dziewięć meczów, a w co najmniej siedmiu z tych dziewięciu byliśmy zespołem lepszym. Tylko co z tego? W piłce jak na rybach – liczy się to, co w sieci. Za wrażenie artystyczne punktów nam nikt nie da. Samym wrażeniem ligi nie utrzymamy. Dlatego choć tamta drużyna wcale nie była zła, to jednak brakowało jej trochę doświadczenia i – jak to lubią mówić trenerzy – odrobiny większej jakości. Wiadomo też, że funkcjonujemy z budżetem, jakim funkcjonujemy, więc na wiele nie możemy sobie pozwolić.

Na wiele, to znaczy na ile?
Powiedzmy, że jeśli ktoś chciałby zarabiać u nas 8 tysięcy złotych, to na takie stawki nas nie stać. Musieliśmy szukać piłkarzy, którzy w głównej mierze nie patrzą na pieniądze, ale chcą coś udowodnić. I chyba się udało. Uważam, że zrobiliśmy bardzo dobre transfery za tyle, na ile nas stać. Jestem spokojny o to, że po drodze nie będziemy bankrutować, lamentować i ukrywać się przed piłkarzami, bo nie dostali wypłat. A jak to wszystko zatrybi na boisku? Na to musimy poczekać.

Miał pan problem, biorąc pod uwagę i budżet, i miejsce drużyny po rundzie jesiennej, w rozmowach z piłkarzami, których chcieliście pozyskać?
Miałem. Zresztą nie pierwszy raz. Jeśli chce u nas grać zawodnik, który na pierwszym miejscu stawia pieniądze, no to w zasadzie te nasze negocjacje z góry skazane są na niepowodzenie.

Byli tacy?
Byli. I mówili jasno, że w drugiej lidze w każdej chwili mogą jechać i podpisać kontrakt za dużo większe pieniądze, niż te, które proponujemy. Dlatego tak jak już powiedziałem, dołączyli do nas ci, którzy mają coś do udowodnienia. To nie pieniądze są u nich na pierwszym miejscu, bo tych pieniędzy nie mamy na tyle, by płacić wysokie kontrakty.

Jeszcze szukacie wzmocnień, czy to już koniec z transferami?
Raczej koniec, chyba że trafi się jakiś złoty strzał.

Macie plan B, jakieś wyjście awaryjne, czy na razie wszystko stawiacie na jedną kartę?
Drużyna nie ma planu B. Przykład Olimpii Grudziądz z ubiegłego sezonu pokazał, że nawet z tak trudnej sytuacji da się wyjść. W dodatku specyfika tej pierwszej ligi jest taka, że tutaj spokojnie każdy może urwać punkty każdemu. Ja tam nikomu źle nie życzę, ale muszę przede wszystkim myśleć o swojej drużynie. Bardzo ważna w naszym kontekście będzie konfiguracja wyników w innych meczach, no i oczywiście to, byśmy wygrywali, bo że samymi remisami daleko nie zajedziemy, pokazała nam runda jesienna. Tak więc drużyna planu B nie ma. Ma plan A i tylko i wyłącznie ten plan się liczy. Natomiast wiadomo, że zarząd musi myśleć bardziej perspektywicznie, nie tylko do czerwca. Tak więc jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność. Natomiast mam nadzieję, że tym razem na przeszkodzie nie staną urazy. Jesienią mieliśmy kontuzjowanych łącznie 14 piłkarzy. I to kontuzjowanych naprawdę solidnie. Dopadła nas jakąś klątwa. Oby wiosną nas to ominęło, bo i tak walka o utrzymanie zapowiada się na bardzo trudną i wyczerpującą.

Tym bardziej że nic nie wskazuje na to, by tak jak rok wcześniej, ktoś miał się wycofać z ligi.
Właśnie. Ale nie patrzymy na innych, patrzymy tylko na siebie i walczymy.

Kolejny pierwszoligowiec na skraju bankructwa? MKS Kluczbork woła o ratunek!

A jak sytuacja finansowa klubu? Coś ruszyło do przodu?
Wygląda to troszeczkę, ale to dosłownie troszeczkę lepiej niż kilka miesięcy temu. Nie ma zagrożenia, że wycofamy się z rozgrywek, jak to niektórzy „życzliwi” nam piszą w komentarzach na różnych stronach internetowych, sugerując, że nie dotrwamy do czerwca. Dotrwamy. Aczkolwiek cały czas poszukujemy sponsorów, wciąż jesteśmy zdeterminowani, przeprowadzamy różne akcje. Jak chociażby ostatnio – puszczamy w miasto ulotki z prośbą o wsparcie. Taka ogólnokluczborska zbiórka. No i wciąż próbujemy rozmawiać z różnymi firmami na temat wsparcia, ale prawda jest taka, że nie bardzo chcą inwestować w piłkę. Nie wiem, czy potrzeba politycznego wsparcia, czy czegoś innego. Niemniej przyjmuję to ze zdziwieniem, że nikt nie chce się zaangażować w nasz klub. Od dziewięciu lat udowadniamy, że za niewielkie pieniądze można mieć solidny zespół na szczeblu centralnym. I ktoś za niewielkie pieniądze mógłby sobie zapewnić reklamę o bardzo szerokim zasięgu. Ale chętnego, niestety, wciąż nie ma.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | MKS Kluczbork

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli